O życiu i pracy informatyka w
Szwajcarii rozmawiam z Leszkiem
Andzelem (2007)
Krzysztof Rozmus: Niedługo miną trzy lata, odkąd
zmieniłeś kraj zamieszkania i podjąłeś pracę w Szwajcarii. Jak
z perspektywy czasu oceniasz swoją decyzję o wyjeździe z
Polski?
Leszek Andzel: Mój wyjazd za granicę oceniam bardzo
pozytywnie. Szczególnie pierwszy rok pobytu był dla mnie
bardzo „zyskowny”. Mam tutaj przede wszystkim na myśli fakt,
że praca i życie w innym kraju pozwoliły mi spojrzeć na wiele
spraw z innej perspektywy, w pewien sposób poszerzyły moje
horyzonty myślowe. Żyjąc w Polsce nie zdawałem sobie sprawy,
że gdzie indziej tak wiele rzeczy w życiu może wyglądać
inaczej.
Jakiś konkretny przykład?
Obraz życia tutaj składa się z małych, z
pozoru nieistotnych kawałeczków, które dopiero poskładane
razem tworzą całość. Przykładem niech będzie choćby sprawa
przechodzenia przez ulicę. W Szwajcarii przechodzień na
przejściu dla pieszych ma rzeczywiste pierwszeństwo na drodze.
Wystarczy, że zbliży się do jezdni, a już wszystkie samochody
zatrzymują się, aby go przepuścić. W Polsce nikt by o tym nie
pomyślał, a w mieście czasem trzeba się tłumaczyć z
przechodzenia na zielonym świetle. Przy okazji dodam, że
wszelkie przepisy drogowe są tutaj bardzo skrupulatnie
przestrzegane i nikomu nie przyjdzie do głowy przekraczać w
mieście prędkości 50 km/h. To poprawia bezpieczeństwo
przechodniów i rowerzystów, a z drugiej strony sprawia
wrażenie, że „życie ulicy” jest wolniejsze od tego w
Polsce.
A
coś z głębszych różnic?
Nie siliłbym się na szukanie głębszych
różnic. To właśnie takie proste, codzienne sprawy decydują o
jakości życia. Może generalnie życie tutaj toczy się zupełnie
innym, wolniejszym tempem i dobra organizacja czasu sprawia,
że nikt nigdzie nie musi się spieszyć.
Dobrze. To co jeszcze sprawia, że w
Szwajcarii żyje Ci się jak rozumiem lepiej?
Szacunek dla czasu prywatnego. Tutaj
nikomu nie przychodzi do głowy wymagać od kogoś pracy po 10,
12 godzin na dobę, choć sama praca jest chyba intensywniejsza
niż w Polsce. Z tym że tak jak powiedziałem wszystko toczy się
raczej spokojnym, codziennym rytmem. Nie ma nagłych zrywów,
wyścigów z terminami. Inną zaletą jest też pewna
międzynarodowość życia tutaj. 20% mieszkańców Szwajcarii to
obcokrajowcy. Widok Murzyna czy Chińczyka siedzących na jednej
ławce w parku nie jest czymś niespotykanym. Normalną rzeczą
jest, że pani z okienka na dworcu potrafi porozumieć się w
dwóch, trzech językach obcych.
Ty sam chyba nieźle podszkoliłeś się we
francuskim?
Tak, to oczywisty kolejny zysk z
wyjazdu. Równie oczywisty jak zyski czysto finansowe.
Szczególnie jeśli ktoś nastawia się na zarabianie i
oszczędzanie, w Szwajcarii może relatywnie szybko dopisać
kilka zer z prawej strony do kwoty na swoim koncie. No i
wreszcie sama możliwość turystycznego zwiedzenia kraju czy
nawet szerzej Europy. To także oczywista zaleta życia tutaj.
Doskonale rozwinięta sieć kolejowa sprawia, że wcale nie
musisz mieć samochodu, żeby zwiedzić większą część
Szwajcarii.
Kilka dni temu podpisałeś kontrakt z nową
firmą, również w Szwajcarii. Co Cię do tego skłoniło?
Przestałem się
realizować w starej firmie. Uważam, że w zawodzie informatyka
nie powinno się spędzać w jednym miejscu więcej niż 2, 3 lata.
Inaczej zaczyna się regres: wpada się w tzw. never
ending stories, ciągną się za człowiekiem jak ogony wciąż
te same tematy i rzeczy. Poza tym skusiły mnie finanse i
możliwość podjęcia nowych wyzwań.
Czy ciężko było znaleźć nową
pracę?
Na
pewno prościej niż za pierwszym razem, gdy mieszkałem w Polsce
i nie posiadałem jeszcze szwajcarskiego pozwolenia na pracę,
czyli permitu. Generalnie znalezienie nowej pracy zajęło mi
około 3 miesięcy. W tym czasie wysłałem jakieś 100 CV pod
kątem moich wymagań: co do samej pracy (technologia .NET),
miejsca (raczej część francuskojęzyczna, ewentualnie Zurich i
Bazylea), języka firmy (angielski) i finansów. Odbyłem w sumie
około 50 rozmów telefonicznych z head-hunterami oraz15 rozmów i 10 spotkań z potencjalnymi pracodawcami.
Czy
szwajcarski rynek pracy dla informatyków różni się czymś od
polskiego?
Główną różnicą jest chyba jedynie
wyraźny podział na pracę kontraktową i stałą. Ta pierwsza jest
dostępna tylko dla wysokiej klasy specjalistów, którzy nie
wymagają doszkalania i są oczywiście dużo lepiej opłacani.
Czas trwania kontraktu to przeważnie kilka miesięcy. W Polsce
mówiąc o pracy, mamy na myśli zazwyczaj tylko pracę stałą.
A
czy sama praca lub jej organizacja różni się czymś od tej w
Polsce?
Nie da się tego porównywać ogólnie.
Firmy, w których pracowałem w Polsce, różniły się od siebie
diametralnie.
To o jakie branże ocierałeś się głównie
podczas Twoich interviews w Szwajcarii?
Bankowość, w
której głównie poszukiwałem pracy, farmaceutyka, firmy
konsultingowe. Tak jak wspominałem, najwięcej pracy jest w
sektorze finansowym, w Zurychu i okolicach.
Czy
zamierzasz związać się ze Szwajcarią na stałe?
Na razie nie
planuję wyjazdu ze Szwajcarii. A czy chciałbym tu zostać na
stałe? Świat jest zbyt interesujący, aby spędzać życie tylko w
jednym miejscu. Z drugiej strony kraje ościenne, które
odwiedziłem mieszkając w Szwajcarii, na pewno nie są w stanie
zaoferować mi porównywalnego standardu życia. Chodzi tu
głównie o jakąś kulturę bycia ludzi, jakość usług, sposób
traktowania człowieka w sklepach czy urzędach. Myślę więc, że
popracuję w Szwajcarii jeszcze kilka lat i będę się starał o
zdobycie pozwolenia typu C, czyli tzw. permitu stałego
rezydenta. A potem się zastanowię, co dalej.
A czy jest coś, co Cię denerwuje w
Szwajcarii?
Na samym początku bardzo denerwowała mnie
powolność życia, jakiś taki ogólny „brak kopa”. Ale z czasem
przyzwyczaiłem się i nawet zacząłem to doceniać. Obecnie
najbardziej brakuje mi bliższych kontaktów z ludźmi. Nie wiem,
może jest to problem specyfiki środowiska, w którym do tej
pory się obracałem (mała firma informatyczna), a może ja nie
dołożyłem odpowiednich starań do tego, żeby zintergrować się z
ludźmi. Z drugiej strony niezależnie od środowiska pewne
rzeczy pozostaną tutaj na zawsze nieprzetłumaczalne,
niezrozumiałe, np. jeśli powiem, że była raz taka niedziela w
Polsce, kiedy nie nadano teleranka w telewizji, to nikt nie
będzie wiedział, że mówię o wprowadzeniu stanu wojennego…
Czasami drażni mnie wszechobecne tutaj liczenie pieniędzy i
różne ukryte koszty życia. Nauczyłem się, że nie ma niczego za
darmo i za najdrobniejszą rzecz zawsze trzeba
zapłacić.To, co
też rzuca mi się w oczy, to ogromna ilość palaczy papierosów.
Ale nawet jeśli zobaczysz ich na przystanku autobusowym, to
już w pociągu, w wagonach dla niepalących obowiązuje pełna
kultura. Podsumowując, uważam, że
warto przynajmniej na jakiś czas wyemigrować z Polski.
Oczywiście jest to sprawa bardzo indywidualna. Sytuacja
zmienia się np. w przypadku osób posiadających dzieci w wieku
szkolnym – wtedy dochodzi kwestia ich aklimatyzacji i
porozumiewania się w obcym języku. Myślę jednak, że dla 80%
wyjeżdżających tymczasowa emigracja będzie na pewno świetną
przygodą i przyniesie bardzo duże zyski.
Dobrze. Zatem mieszkam w Polsce, jestem
informatykiem, przeczytałem wywiad z Tobą i chciałbym znaleźć
pracę w Szwajcarii. Co mam zrobić?
Myślę, że powinieneś zacząć od
postawienia sobie dwóch pytań. Pytanie pierwsze, to pytanie o
twoją fachowość. O to, co możesz realnie zaoferować
potencjalnemu pracodawcy. Jak na przykład oceniasz swoje
szanse na polskim rynku, w konkurencyjnych firmach? Czy trudna
byłaby dla Ciebie zmiany pracy w Polsce? Zapewne będziesz
musiał rozwiązać szereg testów, odpowiedzieć na wiele pytań
technicznych, a później podjąć się konkretnych zadań. Czy
wierzysz, że jesteś wystarczająco dobry w tym, co robisz? I
chodzi tutaj bardziej o wiarę, nazwijmy ją, obiektywną.
Pytanie drugie, to pytanie o języki obce. Bardzo dobra
znajomość angielskiego to w przypadku Szwajcarii
minimum. Płynny niemiecki może otworzyć przed Tobą dużo więcej drzwi, bo główne skupiska firm znajdują się w
niemieckojęzycznych miastach: Zurichu i Bazylei.
Załóżmy, że na oba pytania mogę udzielić
zachęcających odpowiedzi. Co dalej?
Przygotuj CV
ze zdjęciem, w przejrzystej formie, podkreślające Twój
profesjonalizm. Zdjęcie jest bardzo istotne, bo sprawia, że
ktoś, kto ogląda twoje CV nie traktuje Cię anonimowo.
Następnie wysyłaj je w odpowiedzi na ogłoszenia pojawiające
się w internecie w portalach, np.: jobserve (głównie ogłoszenia z językiem
angielskim dużych firm), jobpilot, monster (język niemiecki, mniejsze firmy) i
bezpośrednio na stronach firm, zwłaszcza dużych, np.:
UBS, Novartis, Roche. Możesz też poszukać adresów firm
consultingowych (choć moje doświadczenia z dwoma z nich były
negatywne, więc nie podaję adresów). Po pewnym czasie
powinieneś zacząć odbierać pierwsze telefony od head-hunterów. Rozmowy, które
odbędziesz będą miały na celu oszacowanie twoich szans na
pracę. Jeśli będą one spore, prędzej czy później będziesz
musiał przyjechać do Szwajcarii, aby osobiście odbyć dalsze
rozmowy. W międzyczasie dalej wysyłaj aplikacje. Nie
spodziewaj się dostania pracy wcześniej niż po wysłaniu 200
CV. Oczywiście dobrze byłoby umówić się z kilkoma pracodawcami
na raz w bliskich terminach. Jeszcze lepiej byłoby zamieszkać
u kogoś znajomego w Szwajcarii i odpowiadać na ogłoszenia na
miejscu. Koszty dojazdów i noclegów na dłuższą metę mogą Cię
zrujnować, poza tym szwajcarski adres zamieszkania w CV dużo
lepiej wygląda niż polski.
A najlepiej
byłoby pewnie, gdyby szwajcarski znajomy mógł mnie jeszcze
polecić swojemu pracodawcy?
Tak, to jak wszędzie. Jakie mam szanse na to, że szwajcarska
firma uzna mnie za osobę wartą zainteresowania bez
rekomendacji?
Z
pewnością musisz uzbroić się w cierpliwość. Przy odrobinie
szczęścia praca może pojawić się na horyzoncie już po wysłaniu
dwudziestego CV, ale lepiej nastawiaj się na kilka miesięcy
szukania i wykaż się determinacją. Ogólnie Polacy są cenionymi
fachowcami z renomą ludzi potrafiących dobrze pracować i
mających otwarte umysły. W przeciwieństwie do wielu osób
mieszkających tutaj, nie boimy się nowych wyzwań i potrafimy
podchodzić niekonwencjonalnie do wielu problemów. Możemy także
wygrywać z konkurencją większą dyspozycyjnością, w
szczególności jeśli chodzi o pilne kilkumiesięczne kontrakty
(szwajcarscy informatycy nie są tak mobilni, większość z nich
obowiązuje 3-miesięczny okres wypowiedzenia). Podstawowym
problemem może okazać się znajomość języka i pozwolenie na
pracę, które musi załatwić pracodawca. Ale ja i moi polscy
koledzy tutaj jesteśmy dowodem na to, że szanse istnieją.
Na
jakie zarobki mogę liczyć?
Firma zatrudniająca Cię legalnie jako
obcokrajowca podczas starania się o permit musi udowodnić, że
nie będzie Ci płacić poniżej ogólnie obowiązujących stawek.
Nie musisz się więc obawiać, że będziesz pracował na innych
zasadach niż Szwajcarzy. Oczywiście podczas negocjacji
finansowych firma weźmie pod uwagę twoje doświadczenie,
znajomość języka itp., ale jest to niezależne od
narodowości.Jako
doświadczony programista .Net zarobisz w Szwajcarii od 85 do
130 tys. CHF brutto rocznie (w pracy kontraktowej stawki
zaczynają się od 850 CHF za dzień). W zależności od kantonu
zapłacisz od tego od kilkunastu do 20% podatku. Będziesz
musiał od tego odliczyć także ubezpieczenia i inne opłaty.
Powiedzmy, że w sumie Twoje zarobki wyniosą około 70% kwoty
brutto. Koszty wynajęcia 2-pokojowego mieszkania wahają się w
zależności od miejsca od 1 do 2 tys. CHF (spore mieszkanie w
centrum Zurychu). Koszty wyżywienia to poniżej 1 tys. CHF
miesięcznie na osobę, przy czym oczywiście w przypadku rodziny
i wspólnego gotowania kalkulacja wygląda trochę inaczej.
Trzeba też pamiętać, że w przypadku posiadania dzieci
szwajcarskie prawo podatkowe jest raczej łaskawe (kilka
procent mniej odliczane od podatku dochodowego, finansowe
dodatki w wysokości około 300 CHF na dziecko). Podsumowując,
nawet najniższa stawka pozwoli Ci na spokojne życie,
oszczędności i podróże po Europie.
Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w
nowej pracy.