żyjąc w:
SZWAJCARIA
i EUROPA

żyjąc w: Szwajcaria i Europa 2005-08
opowiadania/index.shtmlOPOWIADANIA
ZapiskiZapiski
camino de Santiagocamino de Santiago
Wyprawa rowerem przez 3 kontynentyrowerem przez 3 kontynenty
Krzysztof Rozmus
żyjący na ziemi
Koszty życia i informacje praktyczne

Praca w Szwajcarii
  Pielęgniarki
  Informatycy (wywiad)

Przydatne linki

Jak wyjechać

Atrakcje turystyczne

RAPORTY:

Wycieczka bałkańska (kraje byłej Jugosławii, Bułgaria, Albania)
Der Schweizerische Bericht 27
07.10.2007


Nichts Besonderes
Der Schweizerische Bericht 26
01.04.2007


Pośrodku Ameryki i Europy, między ogniem a słońcem (Islandia)
Der Schweizerische Bericht 25
31.01.2007


Grzybki reglamentowane i życzenia
Der Schweizerische Bericht 24
21.12.2006


Na wyspach (Anglia i Irlandia)
Der Schweizerische Bericht 23
28.11.2006


W poszukiwaniu Wikingów (Skandynawia)
Der Schweizerische Bericht 22
05.11.2006


Nad Atlantykiem i w Kaplicy Kości (Portugalia)
Der Schweizerische Bericht 21
29.10.2006


Rowerem przez Taury (Austria)
Der Schweizerische Bericht 20
17.09.2006


TV Polonia w Szwajcarii
Der Schweizerische Bericht 19
19.08.2006


To już ponad rok
Der Schweizerische Bericht 18
15.07.2006


Zimowe zaległości
Der Schweizerische Bericht 17
18.05.2006


Tak się bawi, tak się bawi
Der Schweizerische Bericht 16
26.03.2006


Ein Ausgang
Der Schweizerische Bericht 15
02.03.2006


Ponarzekajmy
Der Schweizerische Bericht 14
10.02.2006


Kilka obrazków
Der Schweizerische Bericht 13
15.01.2006


Życzenia świąteczne
Rapport suisse no. 12

Moja mała stabilizacja
Rapport suisse no. 11

Jesień w mieście Biel
Rapport suisse no. 10

Referendum
Rapport suisse no. 9

Zapach czekolady
Rapport suisse no. 8

Czy wiecie, że...?
Rapport suisse no. 7

Sąsiedzi na południu (Włochy)
Rapport suisse no. 6

Sąsiedzi na zachodzie (Francja)
Rapport suisse no. 5

Proszę państwa do schronu
Rapport suisse no. 4

Bezwględność czasu
Rapport suisse no. 3

Stromy podjazd z widokami na przyszłość
Rapport suisse no. 2

Moc pozytywnych pierwszych wrażeń
Rapport suisse no. 1

« Nichts Besonderes
Wycieczka bałkańska (kraje byłej Jugosławii, Bułgaria, Albania)
czyli Der schweizerische Bericht Nummer 27
Szwajcaria, 07.10.2007


     W tym roku postanowiłem hurtowo zakończyć temat wycieczek po państwach Europy. Do kolekcji odwiedzonych brakowało mi tylko krajów regionu, o którym rzadko słyszy się w mediach, a przez to jego znajomość jest bardzo ograniczona. Ja sam do momentu rozpoczęcia przygotowań do tego wyjazdu nie byłem nawet w stanie poprawnie zlokalizować na mapie wszystkich państw powstałych po rozpadzie Jugosławii, nie mówiąc już o jakiejś głębszej wiedzy na temat toczących się tam ostatnio wojen. Nie potrafiłem także wyobrazić sobie, jak może wyglądać Sofia. O Albanii wiedziałem tylko tyle, że jest biedna. Zapraszam na krótką relację z Bałkanów.


Trasa mojej bałkańskiej wycieczki - 8 krajów, przejechanych ponad 2000 km  

Trasa mojej bałkańskiej wycieczki - ponad 2000 km przez 8 krajów
(mapka: www.viamichelin.com)

     Gdzie? Ljubljana (Słowenia), Zagrzeb (Chorwacja), Belgrad (Serbia), Sofia (Bułgaria), Skopje, Ohryd (Macedonia), Tirana (Albania), Ulcijn (Czarnogóra), Dubrownik (Chorwacja), Medjugorje, Mostar, Sarajewo (Bośnia).
     Kiedy? 12 dni na przełomie lipca i sierpnia 2007.
     Jak? Pociągami, autobusami, taksówkami. Noclegi w pociągach nocnych i hostelach.


Kamienica w stylu Art Nouveau przy ulicy Miklosiceva, Ljubljana, Słowenia Zmajski Most, Ljubljana, Słowenia 

Kamienica w stylu secesyjnym przy ulicy Miklosiceva
i jeden z czterech zmajów (czyli smoków) przy Zmajskim Moście,
Ljubljana, Słowenia


     "Dobra wieczer" - tak swojsko przywitał mnie konduktor nocnego pociągu, który z Zurychu przywiózł mnie do Ljubljany. Stolica prawie 2-milionowej Słowenii (po słoweńsku Slovenija) zrobiła na mnie wrażenie małego prowincjonalnego miasteczka. Najpierw wyjechałem turystyczną ciuchcią na górujący nad miastem zamek, skąd w oddali można było podziwiać Alpy Julijskie. Później pokręciłem się trochę po bardzo ładnym Starym Mieście, a następnie udałem się do Muzeum Historii Współczesnej. Znalazłem tam m.in. imitację poczekalni kolejowej z początku XX wieku, kiedy Słowenia, podobnie jak polska Galicja, była jeszcze częścią Monarchii Austro-Węgierskiej (ach ta secesyjna moda i sztuka!) oraz dwa tematy, które odtąd towarzyszyły mi już do końca wycieczki: Jugosławia i marszałek Tito.
     Idea wspólnego państwa Słowian Południowych dla obrony przed imperializmem tureckim i austriacko-węgierskim zrodziła się w okresie romantyzmu. Jej pierwsza praktyczna realizacja nastąpiła po I wojnie światowej, gdy upadła CK Monarchia i w roku 1918 utworzono Królestwo SHS (Serbów, Chorwatów i Słoweńców), przemianowane w 1928 roku na Jugosławię (yugo, jug - południe, Slavia - Słowianie; CK od cesarsko-królewska - władcy monarchii nosili tytuły cesarzy Austrii i królów Węgier).


Zjednoczona Jugosławia - satyra z początku wieku, Muzeum Historii Współczesnej, Ljubljana, Słowenia  

Zjednoczona Jugosławia - satyra z początku XX wieku,
Muzeum Historii Współczesnej, Ljubljana, Słowenia


    Po II wojnie światowej idei słowiańskiej wspólnoty pozostał wierny obejmujący władzę, przywódca wyzwoleńczej komunistycznej partyzantki, Josip Broz pseudonim Tito (jego matką była Słowenką, a ojciec Chorwatem; zmarł w Ljubljanie w 1980, jego prochy spoczywają w Belgradzie). Włączył on do nowej Jugosławii Macedonię, a także proponował przyłączenie się Bułgarii, Rumunii i Albanii. To między innymi stało się przyczyną konfliktu Tito ze Stalinem (inną sprawą wcześniej była prowadzona bez uzgodnienia ze Związkiem Radzieckim jugosłowiańska okupacja Triestu w maju 1945 roku; zestrzelono wtedy m.in. 4 samoloty amerykańskie). Ostatecznie w 1948 roku Tito wyrzucił z kraju radzieckich doradców, a Stalin wykluczył Jugosławię z komunistycznej rodziny Kominternu. Choć Jugosławia (obok Albanii) była jedynym europejskim państwem, na terytorium którego komunizmu nie wprowadzano przy pomocy radzieckich czołgów, to metody przejmowania władzy nie odbiegały znacznie od standardów wschodnich: w akcji fizycznej eliminacji opozycji po wojnie wymordowano 100 tysięcy ludzi. W gospodarce komunizm jugosłowiański dopuszczał szerzej inicjatywę prywatną, np. w turystyce.


Marszałek Tito w 1969 roku na obchodach 50-lecia Uniwersytetu w Ljubljanie  

Marszałek Tito w 1969 roku na obchodach 50-lecia Uniwersytetu w Ljubljanie,
 Muzeum Historii Współczesnej, Ljubljana, Słowenia


     Z Ljubljany po pięciu godzinach odjechałem pociągiem intercity do leżącej niedaleko stolicy Chorwacji (po chorwacku Hrvatska; liczba ludności kraju 4,5 miliona). W Zagrzebiu najpierw udałem się tramwajem nad miejski zalew Jarun, aby zrelaksować się i umyć. Mój nocny pociąg do Belgradu odjeżdżał dopiero po północy, więc wieczorem miałem aż nadto wolnego czasu by pozwiedzać sobie miasto, znacznie większe od poprzedniego. Nic specjalnie nie zrobiło na mnie większego wrażenia, no może poza średnią wzrostu mieszkańców (Chorwaci są wysocy). Poza tym potwierdziłem sobie informację, że Chorwaci rozumieją, gdy się do nich mówi po polsku (dokładnie po polsku, nie po rosyjsku). Jedna z teorii historycznych mówi, że Chorwaci (tzw. Biali Chorwaci) w V i VI wieku zamieszkiwali tereny Małopolski. Mają właśnie o tym świadczyć ogromne podobieństwa nazw geograficznych (na marginesie, dwie dzielnice Ljubljany mają też swojsko brzmiące nazwy: Krakovo i Trnovo).
 

Budynek dworca głównego, Zagrzeb, Chorwacja  

Budynek dworca głównego, Zagrzeb, Chorwacja


     Trzyosobowy przedział kuszetkowy dzieliłem jak się okazało z dwiema Szwajcarkami, które wakacje spędzały grając na ulicach muzykę bałkańską. Jedna z nich miała ze sobą harmonię, a druga... pochodziła z mojego miasta Biel/Bienne. Ich głównym celem był występ na jakimś festiwalu folkowym w Serbii. Ten festiwal był też głównym celem pary Polaków, którą spotkałem później w Mecedonii. Miał tam występować także Goran Bregovic (syn Serbki i Chorwata), który chyba jak nikt inny przyczynił się do popularyzacji bałkańskich rytmów w świecie.


Goran Bregovic ze swoją orkiestrą weselno-pogrzebową
(Bregovic's Weddings and Funerals Orchestra)

MESECINA

Nema vise sunca,
Nema vise meseca.
Nema tebe, nema mene.
Niceg vise, nema,
Pokriva nas ratna tama,
Pokriva nas tama.
A ja se pitam moja draga,
Sta ce biti sa nama?

Mesecina, (odneli je),
Sunce sija, (ponoc bije),
Sa nebesa zrak probija,
Niko ne zna, niko ne zna
Niko ne zna, niko ne zna,
Niko ne zna sta to sija

BLASK KSIĘŻYCA

Nie ma więcej słońca,
Nie ma i księżyca,
Nie ma ciebie, mnie też nie ma,
Niczego już nie ma,
Przykryła nas wojenna ciemność,
Przykryła nas ciemność.
A ja się pytam, moja droga,
Co to będzie z nami?

Księżyc za dnia błyska w oczy,
Słońce świeci o północy,
Z niebios w górze hen jasność leci,
Nikt już nie wie, nikt już nie wie,
Nikt już nie wie, nikt już nie wie,
Nikt już nie wie, co to świeci

    Dojeżdżając nad ranem do Belgradu (serb. Beograd) obserwowałem z okna ciągnące się przy torach slumsy: domki sklecone z byle czego, obok suszyły się na sznurkach dziecięce ubranka. Wygląd dworca głównego stolicy ponad 10-milionowej Serbii (serb. Serbija) – raptem kilka torów, porozbijane lampy, zdemolowana, a płatna toaleta - ostatecznie utwierdził mnie w przekonaniu, że wjechałem właśnie do Europy drugiej albo trzeciej kategorii (przy okazji alfabet zmienił się na cyrylicę).


Slumsy, Belgrad, Serbia

Slumsy, Belgrad, Serbia
(W celu uzyskania maksymalnego podobieństwa do kolorystyki odbitek ORWO Color,
pamiętających jeszcze czasy zjednoczonej, socjalistycznej Jugosławii
i innych naszych demoludów, wszystkie zdjęcia na stronie zostały zrobione
sprzętem fotograficznym marki telefon Nokia 1.3 megapixel.)


    Jadąc tramwajem (stare kasowniki – 9-otworowe dziurkacze), nie mogłem odpędzić się od wrażenia, że miasto się po prostu rozsypuje, podobnie jak wznosząca się dumnie nad nim warownia Kalemegdan. Dla kontrastu chyba zorganizowano tam Muzeum Wojskowości, mające sławić sukcesy militarne Serbii od samego początku istnienia państwa (VII wiek). Jedna z dużej liczby ekspozycji poświęcona jest wielkiej Bitwie na Kosowym Polu (leżącym na terenie regionu Kosowo) z roku 1338, gdzie armia serbska starła się z wojskami tureckimi. Po obu stronach zginęli przywódcy i duża liczba żołnierzy, ale jej ostateczny wynik nie jest znany. Bitwa powstrzymała inwazję turecką tylko na 70 lat. Wyzwolenie Serbii z niewoli (z pomocą Rosji) nastąpiło dopiero w XIX wieku (do tego czasu część Serbów, nazwanych później Bośniakami, przeszła na islam). W 600-ną rocznicę tej ważnej dla świadomości narodowej Serbów bitwy były prezydent Slobodan Milosevic powiedział: Być może nie umiemy dobrze pracować czy handlować, ale bić się umiemy znakomicie. I niech inni o tym pamiętają.


Muzeum Wojskowości, twierdza Kalemegdan, Belgrad, Serbia

Muzeum Wojskowości, twierdza Kalemegdan, Belgrad, Serbia


    Inna z kolei gablotka muzeum pokazuje serbskiego bohatera, Gawriło Principa, który mając 20 lat w 1914 roku w Sarajewie, na terytorium Bośni pod zaborami Austro-Węgier, dokonał zamachu na następcę tronu monarchii i jego żonę. Zamachowiec najprawdopodobniej był członkiem konspiracyjnej organizacji Czarna Ręka, walczącej o wyzwolenie Serbów (znajdujących się pod obcym panowaniem poza aktualnymi granicami Serbii) i o scalenie wszystkich serbskich ziem w ramach jednego królestwa. Mimo, że postrzelony arcyksiążę Franciszek Ferdynand kilka razy przed śmiercią powtórzył "To nic, to nic...", to wypadek miał ogromne konsekwencje praktycznie dla całego globu. Niecały miesiąc później Serbia została zaatakowana przez Austro-Węgry po odrzuceniu ultimatum domagającego się zgody na przeprowadzenie własnego, niezależnego dochodzenia na terytorium Serbii w sprawie zamachu. Na zasadzie domina wzajemnych sojuszy i zobowiązań do wojny zaczęły przyłączać się szybko kolejne państwa: Rosja po stronie Serbii, Niemcy przeciw Rosji, Francja przeciw Niemcom, Niemcy przeciw Belgii, Anglia, a z nią Japonia przeciw Niemcom... Turcja, Bułgaria, Rumunia, Grecja, Włochy, Portugalia, Stany Zjednoczone. Wojna zaczęła toczyć się także w koloniach, rozprzestrzeniając się na inne kontynenty. Po czterech latach gdzieś na końcu tego wielkiego zamieszania na szachownicy świata rozpadła się Monarchia Austro-Węgierska, a Serbowie z innymi Słowianami Południowymi utworzyli wspólne Królestwo SHS (o którym pisałem na początku). W wyniku wojny i dzięki działaniom dyplomatycznym i wojskowym ludzi takich jak Ignacy Paderewski i Józef Piłsudski niepodległość po 123 latach odzyskała także Polska, ale to już historia chyba z całkiem innej wycieczki...
 

Secesyjna kamienica na ulicy Kralja Petrova, Belgrad, Serbia

Secesyjna kamienica na ulicy Kralja Petrova, Belgrad, Serbia


    W belgradzkim muzeum według przewodnika Lonely Planet miał być też wystawiony amerykański samolot, niewidzialny dla radarów, a zestrzelony przez Serbów w czasie nalotów NATO, oraz zdobyczna broń Armii Wyzwolenia Kosowa z tego samego, 1999 roku, ale nie mogłem jakoś ich znaleźć. Widziałem za to w centrum miasta zniszczone budynki, najprawdopodobniej jeszcze pozostałości tamtych czasów (wojnę w Kosowie z 1999 roku opiszę osobno w części raportu poświęconej Albanii, wojnami z lat 1990-95 zajmę się przy końcu).


Młodzi serbscy wojownicy, Ada Cyganja, Belgrad, Serbia

Młodzi serbscy wojownicy - pokaz sztuki walki Capoeira na wyspie Cyganja,
Ada Cyganja, Belgrad, Serbia


     Zbyt zmęczony już drugą nocą spędzoną w pociągu, po wizycie w muzeum przespacerowałem się tylko głównym deptakiem miasta (ulica Kneza Mihailowa) i udałem się na odpoczynek na wyspę (serb. ada) Cyganja, stanowiącą tłumnie oblegane letnie kąpielisko na rzece Sawie (wpadającej w Belgradzie do Dunaju). Nie wiem, czy to jest jakaś wspólna cecha słowiańska, ale dokładnie to samo dzieje się w takich miejscach w Polsce, Słowacji, Macedonii, Czarnogórze: wszędzie nieznośny, ogłuszający hałas muzyki. Na wyspie skosztowałem także lokalnej kuchni: głównie mięsa, dużo tłuszczu, śmietana, cebula. Sami Serbowie, podobnie zresztą jak inni południowi Słowianie, zrobili na mnie pozytywne pierwsze wrażenie ludzi wesołych, na luzie, w miarę energicznych (mentalność zdecydowanie bardziej "słoneczna" niż u wschodnich czy zachodnich braci).


Wnętrze dworca kolejowego, Sofia, Bułgaria

Wnętrze dworca kolejowego, Sofia, Bułgaria


     Pod osłoną kolejnej, na szczęście ostatniej już nocy w pociągu, przemieściłem się do Sofii, stolicy Bułgarii (po bułgarsku Blgarija; populacja państwa ponad 7 milonów). Kilkukilometrowy odcinek od dworca do centrum był dość mocno zaśmiecony, w tym także dużymi śmieciami typu wersalka wrzucona do strumienia. Pisząc o Europie trzeciej kategorii już nawet nie mam na myśli tego, że jest brudno. Bardziej istotne jest, że tutaj jest brudno w miejscach poniekąd jakoś reprezentacyjnych, w miejscach, przez które odwiedzający będzie musiał przejść, które można by uprzątnąć tylko dla zrobienia dobrego wrażenia, ale właśnie o to chodzi, że nikt nie czuje takiej potrzeby. Jak się później okaże, im dalej na południe, tym gorzej. W Albanii ludzie będą wyrzucać z jadącego autobusu butelki do rowu przy drodze albo na plaży puszki bezpośrednio do morza. I to właśnie będzie normalne, społecznie akceptowane zachowanie.


Pomnik 1300-lecia Bułgarii, Sofia, Bułgaria Statua Mądrości, Sofia, Bułgaria

Rozsypujący się pomnik 1300-lecia Bułgarii
i Statua Mądrości na placu Świętej Niedzieli, Sofia, Bułgaria


    Po drodze na śniadanie dość wcześnie rano zatrzymałem się przy czymś w rodzaju budki z kurczakami. Zamówiłem szaszłyka i frytki, jak się okazało wszystko zaschnięte, na zimno, z długą, zapewne ponad tygodniową historią. Po odnalezieniu swojego miejsca na lepiącej się od brudu ladzie zacząłem konsumpcję z myślą, że oczywiście dla mnie to nic takiego jeść przez pewien czas coś gorszego w gorszych warunkach, bo przecież za te kilka dni wrócę do moich zwyczajnych, całkiem innych, szwajcarskich standardów. W międzyczasie do budki nieporadnie zbliżył się jakiś człowiek, ściskający w wyciągniętej dłoni kilka monet. Wyglądał tak, jakby zamawiał coś naprawdę dobrego za ostatnie, ciężko zapracowane pieniądze. Dostał frytki. Zadowolony, przesunął się od okienka, potrącając niechcący jakąś kobietę. Był niewidomy. Nie sądzę, żeby on także myślał sobie o tym, że za kilka dni będzie już jadł w lepszym świecie. Najprawdopodobniej dla niego żaden inny świat poza Sofią po prostu nigdy nie istniał...


Nekrologi, Sofia, Bułgaria

W poszukiwaniu lepszego świata, Sofia, Bułgaria


    Swoją drogą w dalszej części miasta natknąłem się na wyśmienite restauracyjki sieci Trops Kaszta oferujące za bardzo podobne pieniądze świeże i pyszne dania tradycyjnej kuchni bułgarskiej (smażone bakłażany, mizeria w postaci chłodnika - wspaniała na 30-40 stopniowe upały). Na sofijskich targowiskach można też było kupić wspaniałe dojrzałe figi w cenie 2 lewa (1 euro) za kilogram (w Szwajcarii tyle kosztuje jedna figa, słownie jedna sztuka).


Lew, Sofia, Bułgaria Sobór Aleksandra Newskiego, Sofia, Bułgaria

Lew (herbowy symbol Bułgarii) spoglądający na Sobór Aleksandra Newskiego,
Sofia, Bułgaria


     Pokręciłem się trochę po mieście, odwiedziłem widoczną na zdjęciu powyżej cerkiew, popatrzyłem na wznoszącą się w oddali potężną górę Witoszę. Na planie Sofii zainteresował mnie także Pałac Kultury, ale okazało się, że jest całkiem inny od tego darowanego przez Stalina Warszawie. Popołudniu wsiadłem do autobusu jadącego do stolicy Macedonii, Skopje. Już na etapie planowania wycieczki zastanawiałem się, dlaczego przejazd 200-tu kilometrów będzie trwał aż 6 godzin. Czy to autobus, czy drogi będą aż tak kiepskiej jakości?


Stary dworzec kolejowy, Skopje, Macedonia

Ruiny starego dworca kolejowego, zniszczonego przez trzęsienie ziemi w 1963 roku
- na dykcie namalowano apel Tito o solidarność z Macedonią,
Skopje, Macedonia


    Autobus i drogi (po stronie macedońskiej wijące się cały czas po górach) były całkiem dobre. Problemem okazało się przekraczanie granicy, które trwało dwie godziny. Celnicy po obu stronach bardzo szczegółowo przeglądali bagaż wszystkim podróżnym, głównie w poszukiwaniu nadmiarowej, o zgrozo, paczki papierosów (bogaci ludzie - mają czas). Do Skopje dotarłem już bardzo późno wieczorem. Czekał mnie jeszcze spacer do hostelu po drogach częściowo pozbawionych asfaltu, częściowo oświetlenia.


Poczta główna zewnątrz, Skopje, Macedonia

Poczta główna z zewnątrz, Skopje, Macedonia


     Macedonia (po macedońsku Makedonija; o ponad 2 milionach mieszkańców) na forum międzynarodowym nie nazywa się Macedonią, ale Byłą Jugosłowiańską Republiką Macedonii (ang. FYROM - Former Yugoslav Republic of Macedonia). To wynik bardzo silnych nacisków Grecji, która po powstaniu nowego państwa w 1992 obawiała się ruchów separatystycznych wśród formalnie nieistniejącej mniejszości macedońskiej na terenach północnych greckich regionów Macedonii Zachodniej, Środkowej i Wschodniej. Jak widać Grecja wolała i woli dmuchać na zimne, nim bałkański kocioł zacznie wrzeć. Bo o podłożenie ognia nie trudno: małe narody, więc choćby podświadome poczucie zagrożenia fizyczną eksterminacją; małe państwa i ciągle zmieniające się granice, praktycznie w całym regionie raz po raz wyrzucające poza jedne mniejszości, a obejmujące drugie.


Poczta główna wewnątrz, Skopje, Macedonia

...i poczta główna wewnątrz, Skopje, Macedonia


     W stolicy Macedonii bez powodzenia próbowałem znaleźć jakieś odniesienia do Aleksandra Macedońskiego, który w IV wieku przed Chr. za pomocą początkowo tylko 35-tysięcznej armii byłych pasterzy owiec podbił całe Imperium Perskie i próbował zdobyć także Indie. O Aleksandrze zwanym Wielkim krążyła legenda, że jako młody chłopak postanowił na własne oczy przekonać się, czy na górze Olimp rzeczywiście mieszkają greccy bogowie, choć jako śmiertelnikowi groziła mu za to śmierć. Miał on także rozwiązać słynny nierozwiązywalny węzeł w mieście Gordion. Według wyroczni ten, kto zdołałby to uczynić, miał rządzić całym znanym wtedy światem - Aleksander po prostu przeciął węzeł mieczem (używając współczesnej polszczyzny, której tak brakuje mi za granicą, powiedzielibyśmy, że Aleksander nie j***ł się z rozwiązywaniem
węzła ;-). Swoją drogą przypomina mi to rozwiązanie problemu postawienia pionowo jajka na stole, przypisywane innemu słynnemu zdobywcy, Krzysztofowi Kolumbowi - postawił on jajko na czubku, tłukąc jego skorupkę. Najwyraźniej wiele problemów ma swoje bardzo proste rozwiązania, które przestają być proste, tylko gdy za długo się nad nimi myśli...


Łaźnia turecka Duad Paszy, Skopje, Macedonia

Tureckie łaźnie Duad Paszy - jedna z kopuł dachowych, będących dawniej jedynymi źródłami światła wewnątrz (obecnie zamiast łaźni jest tu muzeum sztuki),
Skopje, Macedonia


     Dzięki tej podróży dowiedziałem się, że historyczna ojczyzna słynnego zdobywcy mieściła się prawie w całości na terytorium dzisiejszej Grecji. Grecy kwestionując prawo słowiańskich Macedończyków do posługiwaniem się nazwą państwa nawiązującą do starożytnej Macedonii (żadne inne państwo o tej nazwie później już nie istniało), przypomnieli także, że w starożytności Słowanie w ogóle nie mieszkali na tych terenach (osiedlili się tutaj dopiero pod koniec VI wieku). Dlatego bohaterem postjugosłowiańskiej Macedonii nie jest Aleksander Wielki, ale Goce Delčev - XIX-wieczny bojownik o wyzwolenie narodu spod okupacji tureckiej, poległy w 1903 roku. Jego grób i muzeum znajduje się w centrum Skopje obok Cerkwi Zbawiciela (Spasa). Sama cerkiew posiada zabytkowy, drewniany ikonostas (czyli ścianę z ikonami zasłaniającą miejsce najświętsze) z początku XIX wieku. Cerkiew do połowy wkopana jest w ziemię, bo pod panowaniem tureckim kościoły chrześcijańskie nie mogły być wyższe od meczetów.
   

Carsija, Skopje, Macedonia Mundur Goce Dolceva, Skopje, Macedonia 

Uliczka w dzielnicy Čaršija i mundur Goce Delčeva, Skopje, Macedonia


    Największą atrakcją turystyczną Skopje jest chyba stara dzielnica muzułmańska Čaršija, będąca jednym wielkim bazarem. Czułem się tam dokładnie tak, jak na Bliskim Wschodzie, np. w Damaszku. Patrząc na obsypujące się kamienne domki znów miałem wrażenie, że za chwilę wszystko się rozsypie do reszty...

 
Pomnik Matki Teresy z Kalkuty, Skopje, Macedonia Pomnik św. Cyryla i Metodego, Ohrid, Macedonia 

Pomniki: błogosławionej Albanki Matki Teresy z Kalkuty w Skopje (tutaj urodzonej)
i świętych Greków Cyryla i Metodego w Ohrydzie, Macedonia

Święci bracia w IX wieku na potrzeby prowadzonej przez siebie chrystianizacji Słowian Południowych, stworzyli pierwszy w dziejach alfabet języka słowiańskiego (staro-cerkiewno- słowiańskiego), zwany głagolicą (głagol = słowo). Oryginalną graficznie głagolicę z czasem zastąpiła zbliżona do greki cyrylica (notabene nazwana tak na cześć jednego z braci - ciekawego którego, Cyryla czy Metodego? ;-).

Głagolica
Аа a
Бб b
Вв w
Гг g

Дд d
Ѓѓ
Ее e
Жж ż
Зз z
Ss dz
Ии i
Jj j
Кк k
Лл l
Љљ lj
Мм m
Нн n
Њњ nj
Оо o
Пп p
Рр r
Сс s
Тт t
Ќќ
Уу u
Фф f
Хх h
Цц c
Чч cz
Џџ
Шш sz
Głagolica bułgarska i współczesna cyrylica macedońska
(źródło: Wikipedia)

    
    Popołudniu przejechałem autobusem ze Skopje nad leżące przy granicy z Albanią Jezioro Ohrydzkie. Początkowo zamierzałem zrobić sobie tam cały jeden dzień przerwy na odpoczynek. Woda była czysta i okolice przepiękne, ale tłum Macedończyków, dla których jezioro jest tym, czym dla Polaków w wakacje Bałtyk, nie dawał szansy na relaks.


Jezioro Ohrydzkie, Macedonia

Jedna z wielu zabytkowych, kamiennych cerkwi w Ohrydzie, Macedonia


     Następnego dnia postanowiłem więc kontynuować podróż w kierunku stolicy Albanii, Tirany. Tym razem odprawa celna poszła bardzo sprawnie. Gdy za granicą macedońską zaczęliśmy zjeżdżać serpentynami w dół i w dół, i wydawało się, że Tirana jest na wyciągnięcie ręki (tylko 120 km) autobus zaczął robić objazdy po całym kraju (zahaczyliśmy nawet o wybrzeże w Durres - piaszczyste plaże nad Adriatykiem) i na miejsce dotarliśmy dopiero po 7 godzinach...
     

Mozaika socrealistyczna, Tirana, Albania

Piękna socrealistyczna mozaika na frontonie Muzeum Historycznego,
Tirana, Albania


     Wjeżdżając do Albanii (po albańsku Shqipëria; populacja 3,5 miliona) byłem przygotowany na najgorsze (bieda, zasłyszane historie o braku asfaltu nawet w centrum stolicy), ale Tirana, o dziwo, zaprezentowała się dużo bogaciej i po europejsku niż np. Skopje. Być może jest to wynik rzucającej się wszędzie w oczy współpracy gospodarczej z Włochami (do których można dopłynąć w ciągu 8 godzin promem; wielu Albańczyków mówi po włosku). Żeby nie było za dobrze, podobnie jak w Macedonii występuje tutaj problem w zaopatrzeniu hosteli w papier toaletowy, a dodatkową atrakcją są regularne, popołudniowe i wieczorne braki w dostawie prądu. W związku z czym nie da się np. zwiedzać muzeów (mimo, że są otwarte), a w całym mieście przed wszystkimi restauracjami i sklepami nieznośnie warczą generatory prądu. A propos restauracji, nie udało znaleźć mi się żadnej, która serwowałaby coś ambitniejszego (w sensie kuchni typowo albańskiej) niż wariacje na temat kebabu i burka (mięsa zapiekanego z ciastem).


Centrum Tirany, Albania

Centrum Tirany (plac Skanderbega), Albania


     Centralny placyk przed budynkiem muzeum (oznaczonym na zdjęciu mozaika z poprzedniego zdjęcia) okupowany jest codziennie przez młode, nowe pokolenie Albańczyków - dzieci jeżdżące plastikowymi samochodzikami w kolorze pomarańczowym (tego na zdjęciu jeszcze nie widać, bo było robione dość wcześnie rano).
     Różnorodne eksponaty zgromadzone w Muzeum Historycznym (aż trzy kondygnacje) prezentują historię Albanii od czasów najdawniejszych, gdy była rzymską prowincją Ilyrią (piękne starożytne rzeźby i fragmenty budowli); poprzez przegrane walki z Serbią o zachowanie niepodległości w XIV wieku, i z Turcją w XV wieku (pod wodzą albańskiego bohatera narodowego Skanderbega, zwanego po polsku Jerzym Kastriotą, po turecku Iskander Bey Arnauti, czyli Lord Aleksander, co było nawiązaniem do wojennego męstwa Aleksandra Wielkiego - Skanderberg pokonywał pięciokrotnie od swojej liczniejsze armie); odzyskanie niepodległości w 1913 roku (po ponad pięciu wiekach); zdobycie władzy przez komunistów po II wojnie światowej pod przywództwem Envera Hodży (w muzeum znajdują się symboliczne marmurowe płyty z tysiącami nazwisk osób zamordowanych przez totalitarny reżim); zerwanie stosunków z ZSRR i resztą państw socjalistycznych Europy Wschodniej, a pod koniec lat 70-tych zerwanie stosunków z ostatnim zagranicznym partnerem, Chińską Republiką Ludową, i pogrążenie się w totalnej izolacji (Albania próbowała zaspokajać swoje potrzeby tylko w ramach możliwości swojej własnej gospodarki; zabroniono wyznawania jakiejkolwiek religii; za zamkniętymi granicami z polecenia Hodży wybudowano setki tysięcy małych schronów, sterczących wszędzie do dziś "betonowych grzybków", mających chronić kraj przed chińską inwazją...); pierwsze demokratyczne wybory w 1992 roku i krach ekonomiczny z 1997 (70% ludzi straciło wtedy swoje oszczędności bankowe; w wyniku zamieszek w całym kraju zginęło ponad tysiąc ludzi, do władzy formalnie wrócili postkomuniści, a praktycznie krajem zaczęły rządzić klany i mafie).


Komunistyczna partyzantka walcząca z armią Hitlera, Tirana, Albania

Komunistyczna partyzantka walcząca z armią Hitlera,
malowidło w Muzeum Historycznym, Tirana, Albania


    Po wizycie w muzeum odniosłem wrażenie, że Albańczycy mogą nie być do końca zadowoleni z kształtu granic swojego państwa, który został ustalony przez zewnętrzne mocarstwa na początku XX wieku gdzieś pomiędzy marzeniem o tzw. "Wielkiej Albanii", a możliwością całkowitego podzielenia kraju między Serbię i Grecję. W skład odrodzonej Albanii weszła tylko połowa ziem zamieszkiwanych przez Albańczyków i prawie 2 miliony znalazło się poza jej granicami. Największe skupiska mniejszości albańskiej znajdują się dziś w Serbii (Kosowo), Macedonii, Czarnogórze, Grecji (a także we Włoszech, Szwajcarii i Niemczech).
     Kosowo było miejscem nieustannych napięć narodowościowych praktycznie od czasów wojen bałkańskich z lat 1912-13, kiedy to region stał się częścią Serbii (po wyrzuceniu Turcji z Bałkanów) i kiedy właśnie powstało niezależne księstwo Albanii (za powstaniem którego optowały Austro-Węgry i Niemcy, aby, jak się uważa, stworzyć przeciwwagę dla Serbii w regionie). Upraszczając oczywiście, problem sprowadza się do dwóch przeciwstawnych dążeń: Albańczyków pragnących wyzwolenia Kosowa spod władzy Serbii i przyłączenia go do Albanii, i Serbów chcących zachować integralność swojego państwa. Pod koniec lat 90-tych XX wieku nastąpiła eskalacja konfliktu: nowo powstała Armia Wyzwolenia Kosowa (UCK) zaczęła przeprowadzać ataki terrorystyczne na władze serbskie, do regionu w 1998 wkroczyła armia jugosłowiańska (istniała jeszcze wtedy Federacja Jugosłowiańska złożona z Serbii i Czarnogóry) i rozpoczęła się regularna wojna, która wkrótce stała się przedmiotem zainteresowania państw trzecich. Nie sposób oczywiście opisać tutaj całego skomplikowanego kalendarium tamtych wydarzeń - to temat na prace naukowe (zobacz np. "Stosunki serbsko-albańskie w Kosowie w latach 90-tych XX w." Sławomira Sobocińskiego) - ja ograniczę się tylko do wymienienia kilku faktów, które wydały mi się szczególnie interesujące.


Pomnik Skanderbega, Tirana, Albania  Piramida Hodży, Tirana, Albania

Pomnik Skanderbega i piramida-mauzoleum Hodży (obecnie centrum wystawiennicze), Tirana, Albania


     Po wybuchu lokalnej wojny Serbia została zmuszona do podjęcia rozmów z UCK pod naciskiem koalicji państw zachodnich (NATO), ale po długich negocjacjach, 18 marca 1999 roku odrzuciła tzw. porozumienie pokojowe, zarzucając NATO manipulację dokumentami porozumienia. Oficjalnie plan NATO przedstawiony Serbii zakładał ograniczenie i wycofanie wojsk serbskich z Kosowa, zaprowadzenie porządku przez siły NATO i UCK, rozbrojenie UCK, trzyletni okres przejściowy pod protektoratem ONZ i powrót do rozmów nad przyszłością regionu z możliwością przeprowadzenia referendum na ten temat. Opinia publiczna na świecie nie została jednak poinformowana, że Serbia w ostateczności zgodziła się na wszystkie powyższe punkty, natomiast nie przyjęła przemilczanego przez światowe media Dodatku B (dodanego na samym końcu negocjacji), który w praktyce oznaczał utratę niezależności Serbii na rzecz państw NATO: 
    (...) Personel NATO wraz ze swoimi pojazdami, statkami, samolotami i sprzętem powinien poruszać się bez ograniczeń po terytorium całej Federacji Jugosłowiańskiej włączając przestrzeń powietrzną i wody terytorialne kraju. Do tego dołącza się, ale nie precyzuje, prawo do obozowania, kwaterunku, użytkowania dowolnej przestrzeni, środki potrzebne do utrzymania jednostek, ćwiczeń i działań operacyjnych. (...)
     Pełny tekst "porozumienia pokojowego" został podany do wiadomości publicznej długo po rozpoczęciu bombardowań Jugosławii, a w czasie działań zbrojnych zachodnie media notorycznie starały się przedstawić Serbów jako tę złą stronę konfliktu, często uciekając się do kłamstw (które nawet jeśli były później dementowane, to stanowiły ogromny oręż toczącej się wojny psychologicznej). 


Willa Envera Hodży, Tirana, Albania

Willa Envera Hodży, w zamkniętej jeszcze do niedawna dla zwykłych
śmiertelników dzielnicy komunistycznych dygnitarzy, Tirana, Albania


    Politycy NATO zapowiadali, że wojna potrwa najwyżej trzy dni, ale chyba nie docenili waleczności i dumy Serbów. Mimo zmasowanych ataków na pozycje armii jugosłowiańskiej, na infrastrukturę militarną, drogową i przemysłową całego kraju, i wreszcie na obiekty cywilne i ludność, Jugosławia nie poddała się. Po 78 dniach i nocach nalotów, w których państwa zachodnie zrzuciły więcej bomb niż Niemcy na wszystkich frontach 6-letniej II wojny światowej, ogłoszono rozejm, który w praktyce wprowadził wszystkie punkty "porozumienia pokojowego", ale bez Dodatku B. Ostateczna decyzja dotycząca statusu Kosowa ma być podjęta do końca 2007 roku. Serbia cały czas nie zgadza się na odcięcie 15% jej terytorium. 
     Po wycofaniu armii jugosłowiańskiej z Kosowa siły ONZ nie poradziły sobie z zaprowadzeniem pokoju: dochodziło do licznych czystek i exodusu ludności serbskiej. Nie udało się także do końca rozbroić UCK, która przeniosła swoją działalność do Macedonii (gdzie 23% ludności to Albańczycy) i w 2001 roku próbowała zająć zbrojnie macedoński region Tetovo. Tym razem jednak zachodni politycy poparli Macedonię, a media mówiły per "terroryści" o ludziach jeszcze niedawno określanych "bojownikami o prawa uciskanej mniejszości albańskiej", i o konieczności użycia siły przez macedońską armię w celu przywrócenia porządku w kraju...


Metalowe ozdoby damskie, Tirana, Albania  Gra na gajdach, Tirana, Albania

Metalowe ozdoby kobiece z pierwszego tysiąclecia przed Chr.
i uliczny grajek, Tirana, Albania

Człowiek ze zdjęcia po prawej grał na gajdach - bałkańskim rodzaju dud. Szybka
albańska muzyka piszczącej i jęczącej gajdy, przekrzykującej się w środku miasta z kawalkadą samochodów dookoła, jak dla mnie miała w sobie coś bardzo dramatycznego: długą i skomplikowaną historię życia ludzi na Bałkanach.
(Niestety mój sprzęt nagrywający w postaci telefonu komórkowego
nie zarejestrował tego w jakości pozwalającej na publikację.)

   
    Z Tirany udałem się minibusem do Szkodry, miasta leżącego przy granicy z Czarnogórą. Spotkani Albańczycy byli w stosunku do mnie bardzo mili, starali się pomóc, z jednym z nich po drodze nawet rozmawiałem dłużej, bo mówił po angielsku. Bardzo starał się wyciągnąć ode mnie coś negatywnego na temat swojego kraju. Generalnie pytał się wciąż, czy w Polsce to wszystko, tzn. kolejno: transport, budownictwo, bezrobocie, korupcja, itd., też tak źle wygląda jak w Albanii, a ja musiałem go zawodzić, bo naprawdę na pierwszy rzut oka Albania nie robiła najgorszego wrażenia (Macedonia wydała mi się dużo biedniejsza i cofnięta w rozwoju cywilizacyjnym). W końcu zapytał, co mi się najbardziej podobało w Albanii i co zapamiętam, a ja powiedziałem o mozaice z frontonu muzeum - "No widzisz, w całej Albanii podobała Ci się tylko jakaś mozaika"... Ucieszyłem go tylko na chwilę informacją o bardzo wysokich cenach mieszkań w Polsce, ale zaraz potem zmartwiłem, dodając, że większość Polaków zarabia na te mieszkania pracą za granicą w Europie, do której jako członkowie Unii Europejskiej możemy legalnie jeździć bez wiz i pozwoleń. A Albańczycy potrzebują wiz nawet do sąsiedniej Macedonii...
     Ze Szkodry podjechałem 40 km taksówką nad wybrzeże czarnogórskie (nie miałem czasu czekać na busa, o którym nikt nie wiedział, kiedy przyjedzie). W Czarnogórze przy granicy albańskiej, pomiędzy wyspą Ada Bojana, a miejscowością Ulcijn, ciągnie się 15-kilometrowa plaża. Infrastruktura turystyczna nie jest tam specjalnie rozwinięta (nie ma problemu z wynajęciem kwatery prywatnej), ale Adriatyk jest tutaj ciepły, a plaża piaszczysta! Spędziłem na niej w całości jeden dzień bez zwiedzania czegokolwiek. Później pojechałem wzdłuż wybrzeża znów do Chorwacji, nie mając już po drodze okazji do zrobienia żadnego zdjęcia.
    Czarnogóra (po czarnogórsku Crna Gora, a na zachodzie Montenegro; populacja 700 tys.) została niezależnym państwem w 2006 roku po odłączeniu się w referendum od Serbii. Jest zamieszkiwana głównie przez Serbów i Czarnogórców, a także Bośniaków i Albańczyków. Obowiązującą walutą na jej terytorium jest Euro (mimo, że Czarnogóra nie jest członkiem UE). W lecie nad czarnogórskim wybrzeżem wakacje spędza bardzo dużo Serbów.
 

Dubrownik o wschodzie słońca, Chorwacja  Dubrownik o zachodzie słońca, Chorwacja

Główna ulica Starego Dubrownika o wschodzie i zachodzie słońca, Chorwacja


     W autobusie jadącym do Chorwacji po raz pierwszy na trasie wycieczki natknąłem się na jakąś większą grupę zachodnich turystów (w krajach wcześniej mogłem ich w sumie policzyć na palcach jednej ręki). Sam wygląd autobusu jak i wreszcie działająca klimatyzacja zapowiadały czekający mnie przeskok cywilizacyjny (choć kierowcy brakowało dużo do zachodniej kultury bycia).
     W chorwackim Dubrowniku spędziłem w sumie dwa dni. W mieście zbudowanym z białego kamienia najbardziej podobała mi się główna ulica Starego Miasta, wypolerowana na lustro przez buty milionów zwiedzających. Poza miastem - krystalicznie czysta woda Adriatyku (tak czystą wodę morską widziałem do tej pory tylko w Morzu Czerwonym). W samym Dubrowniku jak i na wyspach w okolicy jest dużo plaż (kamienistych, a woda jest zimna).


Mury obronne, Dubrownik, Chorwacja

Spacerkiem po murach obronnych wokół miasta, Dubrownik, Chorwacja


     Na Starym Mieście oprócz masy zabytków znajduje się miejsce pamięci - pokój na parterze jednej z kamienic, z chorwackimi flagami oraz zdjęciami, filmem video i innymi pamiątkami, poświęconymi chorwackim obrońcom Dubrownika z czasów półrocznego oblężenia miasta przez wojska serbskie (1991-92), kiedy to na zabytkowe miasto spadały pociski artyleryjskie.
     Oblężenie Dubrownika było jednym z wielu aktów wojny lub ściślej wojen z lat 1990-95, które toczyły się na terytorium byłych republik rozpadającej się Socjalistycznej Federacyjnej Republiki Jugosławii. W obliczu upadku systemów komunistycznych w Europie, w Jugosławii odżyła idea niezależnych państw narodowych, która niestety od samego początku znajdowała też swój wyraz w wzajemnej niechęci i nienawiści między zjednoczonymi do tej pory nacjami. W wyniku przeprowadzonych referendów w latach 1990-92 w granicach byłych jugosłowiańskich republik niepodległość zadeklarowały nowe państwa, czego nie chciał uznać jugosłowiański rząd. Oprócz tego problemem jak zwykle na Bałkanach były mniejszości narodowe, które z definicji nie mając szans na przeforsowanie swoich racji na drodze demokratycznej, zbojkotowały referenda i nie uznały nowych granic. W Chorwacji zbuntowali się Serbowie, którzy na terenie regionu Krajina (południe Chorwacji) stanowili prawie 60% populacji (ale tylko 12% w skali całego państwa). Po wybuchu wojny mniejszość serbska, wsparta przez armię jugosłowiańską, zadeklarowała powstanie nowego państwa - Republiki Serbskiej Krajiny. Walki o ziemię toczyły się także we wschodniej części Chorwacji (wschodnia Slawonia).
     W tym samym okresie na terenie deklarującej niepodległość Słowenii doszło tylko do 10-dniowych walk (po czym armia jugosłowiańska wycofała się). Macedonia uzyskała niepodległość bez rozlewu krwi. Do najcięższej wojny doszło w Bośni i Hercegowinie, gdzie oprócz Bośniaków mieszkały dwie duże mniejszości: Serbowie (37%) i Chorwaci (14%). Wsparcia Serbom udzieliła armia jugosłowiańska, Bośniacy byli wspierani przez państwa muzułmańskie (co ciekawe przywódcy i armie nie były w 100% jednolite pod względem narodowościowym). W wojny na Bałkanach zaangażowały się państwa zachodnie, organizując rozmowy pokojowe i wprowadzając embargo na dostawę broni, a później na wszelką wymianę handlową (co w praktyce uderzało w słabiej uzbrojone armie niejugosłowiańskie). Nad Bośnią i Hercegowiną został wprowadzony i egzekwowany także zakaz lotów (w praktyce ograniczał tylko akcje armii jugosłowiańskiej, bo tylko ona dysponowała samolotami). Na ostatnim etapie wojny NATO bezpośrednio atakowało pozycje Serbów (co było pierwszą akcja militarną NATO od czasów II wojny światowej).


Dachy Dubrownika, Chorwacja

Dachy Dubrownika, Chorwacja
     
 
     W czasie mojego pobytu w Dubrowniku paliły się otaczające miasto wzgórza (w nocy było widać ogień trawiący porastające je krzewy i trawy, dym było czuć przez cały czas). Do gaszenia pożarów używano samolotów, które czerpały wodę wprost z Adriatyku. Patrząc na pracę lotników, przypomniałem sobie, że w 1998 roku w podobnej akcji zginął nurek: zaczerpnięty przez samolot wraz z wodą, a potem wyrzucony nad pożarem... Na szczęście była to tylko tzw. miejska legenda, która notabene dostała Nagrodę Darwina (nagrody przyznawane są co roku "za najbardziej idiotyczne wyeliminowanie swoich własnych genów z puli genów ludzkości"...).
     Z Dubrownika pojechałem autobusem do Bośni i Hercegowiny (populacja 4 miliony) -państwa powstałego po rozpadzie Jugosławii, z 17-kilometrowym dostępem do Adriatyku, dzielącym Chorwacje na dwa obszary. W wyniku porozumień pokojowych po wojnie w kraju wydzielono dwie autonomiczne części: większą bośniacką (muzułmańską) Federację Bośni i Hercegowiny (serb. Bosna i Hercegowina) i mniejszą Republikę Serbską (serb. Republika Srpska), zamieszkaną przez mniejszość serbską (prawosławną; 30% całej populacji BiH). Na południu kraju z kolei żyje mniejszość chorwacka (14%), w 98% wyznającą katolicyzm. O leżącej na tym terenie Medjugorje - jednej z wielu małych wiosek - zrobiło się głośno w czerwcu 1981 roku za sprawą szóstki dzieci, które na jednym z okolicznych wzgórz zobaczyły świetlistą postać - Panią (chorw. Gospa).
 

'Widzący', Medjugorje, Bośnia i Hercegowina

"Widzący": Ivan, Vicka, Jakov, Mirjana, Ivanka, Marija,
Medjugorie, Bośnia i Hercegowina
 

     Późno w nocy po przyjeździe do Medjugorja mnie osobiście rzuciły się najpierw w oczy dwie rzeczy: nieprzebrany tłum tysięcy pielgrzymów (głównie z krajów katolickich: Chorwacji, Włoch, Polski, Hiszpanii) oraz tony dewocjonaliów (nawet na stole recepcji pensjonatu leżał stos drewnianych krzyży na sprzedaż). Sama wioska składa się raptem z kilku długich ulic (pensjonaty i sklepy), centralne miejsce zajmuje kościół pod wezwaniem św. Jakuba (chorw. Jakov).
 
 
Droga na Wzgórze Objawień, Medjugorje, Bosnia i Hercegowina  Wzgórze Objawień, Medjugorje, Bosnia i Hercegowina

Droga na Wzgórze Objawienia, Medjugorie, Bośnia i Hercegowina


     Nazajutrz rano wstałem wcześniej i podążyłem pielgrzymim szlakiem na znajdujące się za wsią Wzgórze Objawień. Ostatni, kamienisty odcinek drogi (około 20 minut) zgodnie z tradycją jako grzesznik pokonałem boso. Na górze mimo tłumów panuje całkowita, sprzyjająca kontemplacji i modlitwie, cisza...
     Przy drodze na wzgórze zauważyłem żelazne tablice przedstawiające sceny biblijne (np. 12-letni Jezus nauczający w świątyni; Jezus mówiący: "Nie zabraniajcie dzieciom przychodzić do mnie"), które łaczył jeden motyw: dorośli nie muszą mieć zawsze racji. Jak się łatwo domyślić fragmenty te nie zostały wybrane przypadkowo. Kościół katolicki oficjalnie bowiem nie potwierdził prawdziwości objawień w Medjugorje, a część hierarchów ma do sprawy osobisty, bardzo krytyczny stosunek. Z drugiej strony Kościół także jednoznacznie nie zanegował objawień, bo... one jeszcze cały czas trwają!


Marmurowe wota, Medjugorje, Bośnia i Hercegowina

Marmurowe wota na Wzgórzu Objawienia, Medjugorie, Bośnia i Hercegowina


     Jak się dowiedziałem dopiero po wycieczce (zbierając materiały do tego reportażu) szóstka dzieci, z których większość założyła już swoje rodziny i ma własne dzieci, pracuje i mieszka dalej w Medjugorje, w dalszym ciągu doświadcza objawień (niektórzy codziennie, a inni tylko raz w roku, w rocznicę pierwszego objawienia). Przesłania tych objawień publikowane są co miesiąc (także w internecie) w postaci tzw. Orędzi Matki Bożej z Medjugorje (z tego co się zorientowałem są bardzo jednorodne, do powtarzających się tematów należą przede wszystkim nawrócenie, modlitwa, pokój, rodzina).
     W południe (temperatura wynosiła 37 stopni) po dwugodzinnym oczekiwaniu na lokalny autobus (w całej wiosce nikt, pewnie nawet "Widzący", nie był w stanie jednoznacznie powiedzieć kiedy przyjedzie) odjechałem do znajdującego się niedaleko Mostaru.
 

Mostar, Stare Miasto, Bośnia i Hercegowina

Średniowieczne Stare Miasto w Mostarze, Bośnia i Hercegowina


     Mostar jak większość bałkańskich miast przez dłuższą część swojej historii należał do Turcji (nazywanej wtedy Imperium Osmańskim). Od drugiej połowy XIX wieku do I wojny światowej znajdował się pod okupacją Austro-Węgier i był znanym ośrodkiem kultury. Ludność miasta była zawsze wieloetniczna i po rozpadzie Jugosławii o dominację nad miastem w latach 1992-94 walczyli tutaj najpierw Serbowie przeciw Chorwatom i Bośniakom, a po wycofaniu się Serbów, Chorwaci oblegali przez 10 miesięcy bośniacką część miasta (gdzie m.in. zburzyli wszystkie meczety z XVII-XVIII wieku, a także zabytkowy most z XVI wieku, od którego wywodzi się nazwa miasta).


Stary Most, Mostar, Bosnia i Hercegowina  Bliskowschodni bazar, Mostar, Bośnia i Hercegowina

Stary Most i "bliskowschodni" bazar na Starym Mieście,
Mostar, Bośnia i Hercegowina


     Po zawieszeniu broni miasto podzielono na dwie osobne części (w celu zapewnienia pokoju, w Bośni cały czas stacjonują wojskowe siły międzynarodowe SFOR). Zabytkowy most odbudowano dopiero w 2004 roku.
 

Dom turecki, Mostar, Bośnia i Hercegowina

Wnętrze domu tureckiego z XVII wieku, Mostar, Bośnia i Hercegowina


    W Mostarze spędziłem w sumie niecałe trzy godziny. Oprócz "bliskowschodniego" Starego Miasta przespacerowałem się także po nowym mieście, gdzie widziałem sporo wojennych pamiątek w postaci ostrzelanych i opustoszałych budynków-wraków. Popołudniu z dworca głównego odjechałem autobusem do stolicy Bośni, Sarajewa.
 
 
Bascarsija, Sarajewo, Bosnia i Hercegowina  Miejsce zamachu na arcyksięcia Ferdynanda, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Plac Baščaršija w starej tureckiej dzielnicy (zamieszkany przez gołębie)
i miejsce zamachu na arcyksięcia Ferdynanda (przy Moście Łacińskim),
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina
 
 
     Sarajewo zostało założone w XV wieku przez Turków jako Bosna Saraj (tur. saraj - seraj, w krajach muzułmańskich oznacza rezydencję władcy, pałac sułtana) i od początku było zamieszkane przez wiele narodów o różnych kulturach. Znajdują się tutaj zarówno stare islamskie meczety, jak i katolickie i ewangelickie kościoły, prawosławne cerkwie oraz żydowskie synagogi. O mieście kilka razy w historii zrobiło się głośno.
     Pierwszy raz w 1914 roku po zabójstwie następcy tronu Austro-Węgier. Naprzeciwko miejsca zamachu znajduje się dziś muzeum. Na zewnątrz wyświetlana jest prezentacja multimedialna zawierająca między innymi oryginalne zdjęcia i filmy (!) z tamtych dni. Dowiedziałem się z niej, że po złapaniu sprawcy, w mieście doszło do dewastacji serbskich posiadłości (ale nie wiem, czy była to spontaniczna reakcja ludności nieserbskiej, czy akcja inicjowana przez władze okupacyjnej monarchii).
     W 1984 w Sarajewie odbyły się XIV Zimowe Igrzyska Olimpijskie (w klasyfikacji medalowej zwyciężyła NRD, przed ZSRR i USA). Maskotką igrzysk był ubrany w czerwony szalik, brązowy wilk Vućko (bośniackie lasy zamieszkuje sporo tych zwierząt, także niedźwiedzi).
     W latach dziewięćdziesiątych XX wieku w Polsce nazwa Sarajewo zaczęła funkcjonować w potocznych wyrażeniach obok Sajgonu i Hiroszimy.
 
 
Poczta główna, Sarajewo, Bosnia i Hercegowina  Festiwal muzyczny Zima Sarajewo'93, Bośnia i Hercegowina

Poczta główna i plakat festiwalu muzycznego z okresu ostatniej wojny 1992-95
(to i cztery poniższe zdjęcia pochodzą z Muzeum Historycznego),
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina


     Według Albańczyka, z którym rozmawiałem w czasie mojej podróży, przyczyną wojen na Bałkanach była mentalność ludzi: impulsywność („wolą najpierw coś zrobić, a dopiero potem pomyśleć”) i zawiść („podłożą ogień pod siano sąsiada, nawet jeśli od tego zapali się ich własne”). Wystawa „Oblężone miasto”, stanowiąca większą część ekspozycji Muzeum Historycznego w Sarajewie, daje inną odpowiedź: ludzie przez dekady żyjący w systemie totalitarnym nie byli gotowi na odpowiedzialne przyjęcie wolności i "gładkie" przejście do nowego systemu społecznego. Jedno z pierwszych zdjęć wystawy pokazuje manifestacje przeciwko wojnie, w których ludzie nieśli portrety marszałka Tito.
 
 
Koncert na zgliszczach, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Koncert symfoniczny w ruinach miasta, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina
 

     Oblężenie Sarajewa trwało ponad 3,5 roku, zginęło prawie 11 tysięcy ludzi, praktycznie wszystkie budynki zostały albo uszkodzone, albo zburzone. W ciągu pierwszych 10 miesięcy spadło na miasto 800 tysięcy pocisków armatnich (wystrzeliwane poziomo) i moździerzowych (wystrzeliwane do góry). Przez dłuższy czas miasto było odcięte od świata zewnętrznego, także prądu i łączności. Przestała istnieć znana nam współcześnie cywilizacja miejska: ludzie na powrót zaczęli myć się i robić pranie w rzekach, w miejskich parkach ścinano drzewa na opał, trawniki przed blokami zamieniły się ogródki warzywne. Domowymi sposobami produkowano prymitywne sprzęty i urządzenia, takie jak termosy, palniki, lampki opałowe, wózki. Oprócz walki o zwykle fizyczne przeżycie, mimo z dnia na dzień pogarszającej się sytuaji, mieszkańcy Sarajewa starali się normalnie żyć i podtrzymywać w tym życiu coś więcej niż tylko jego materialny wymiar.
     Po wojnie serbska część Sarajewa weszła w skład utworzonej na terytorium Bośni Republiki Serbskiej i stanowi formalnie osobne miasto (tzw. Sarajewo Wschodnie).
 
 
Przerwana lekcja, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Przerwana lekcja: krew na zeszytach i stolikach szkolnych
- w wyniku wybuchu zginęła nauczycielka i część dzieci,
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Inne zdjęcie z muzeum: malutkie dziecko w szpitalu, śmiejące się do obiektywu...
po operacji amputacji nóżki rozerwanej przez pocisk.
 
 
Telefon satelitarny ONZ, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Telefon satelitarny pozostawiony przez uciekających obserwatorów ONZ
(w pewnym momencie jedyny kontakt miasta ze światem zewnętrznym)
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

 
 
Procesja na zgliszczach, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Procesja na zgliszczach (refleks świetlny na zdjęciu przesłania księdza niosącego
przed sobą Najświętszy Sakrament), Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

To zdjęcie (a także zdjęcia koncertów muzycznych odbywających w ruinach miasta)
mocno kojarzą mi się z filmem Rolanda Joffe "Misja" (z Robertem de Niro i Jeremy Ironsem) i sceną ataku wojsk hiszpańskich na zbuntowaną indiańską wioskę.
Mocno wybrzmiewa tutaj także pamiętny, ostatni dialog filmu między wizytującym kardynałem, a przedstawicielami hiszpańskiej władzy w koloni:

Kardynał Altamirano:
Macie odwagę mówić mi, że ta rzeź była konieczna?

Don Cabeza:
Zrobiłem, co do mnie należało, wobec uzasadnionej potrzeby, którą, ty sam, Eminencjo, usankcjonowałeś. Muszę stwierdzić, że w istocie, tak, było to konieczne.

Senor Hontar:
Nie miałeś wyboru Eminencjo. Żyjemy w tym świecie, a ten świat jest właśnie taki.

Kardynał Altamirano:
Nie, senor Hontar. Takim ten świat uczyniliśmy. Takim uczyniłem go ja.

 

     W wojnie w Chorwacji zginęło 10 tysięcy ludzi, 200 tysięcy Serbów (ponad połowa) uciekło lub zostało wypędzonych. Pozostawili po sobie tysiące domów, które do dziś stoją puste (Serbowie nie wrócą, a Chorwaci nie chcą w nich mieszkać).
     W wojnie w Bośni i Hercegowinie zginęło ponad 100 tysięcy ludzi, 3,5 miliona zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, kilkadziesiąt tysięcy kobiet zostało zgwałconych (we wszystkich przypadkach zdecydowaną większość ofiar stanowili Bośniacy). Wszystkie strony konfliktu dopuszczały się zbrodni wojennych i są sadzeni lub nadal poszukiwani przez specjalnie powołany w tym celu międzynarodowy trybunał (najbardziej znaną czystką etniczną wojny była egzekucja 7 tysięcy Bośniaków dokonana przez Serbów w Srebrenicy).
 
 
Pamiątki wojenne, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Pamiątki wojenne na ulicznym muzeum-targowisku
(zdjęcie aktualne, tak jak wszystkie następne),
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina
 
 
    Po koniec lat 90-tych ubiegłego wieku dwudziestokilkuletni amerykański dziennikarz, pisarz i reżyser, Bill Carter, po tym jak w wypadku samochodowym zginęła jego dziewczyna, wyruszył w podróż dookoła świata. Na trasie wyprawy zatrzymała go w 1991 w Chorwacji wojna, gdzie dołączył do jednej z kilku organizacji humanitarnych zajmującej się dostarczaniem żywności i leków. W ten sposób trafił do Sarajewa. Nie mogąc znieść widoku codziennie umierających ludzi, początkowo chciał opuścić miasto, ale dzielna postawa mieszkańców zrobiła na nim tak ogromne wrażenie, że postanowił zostać. Ryzykując codziennie życiem dokumentował na amatorskiej kamerze wideo życie w miejscu, w którym, jak zauważył, czas przestał istnieć: przeszłość została zburzona i pogrzebana, a przyszłości praktycznie nie było - istniała tylko cenna teraźniejszość, ten drugi człowiek, ta rozmowa, teraz, dopóki jeszcze, za chwilę, nie nastąpi wybuch.
 
 
'Aleja snajperów' i hotel Holiday Inn, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Hotel Holiday Inn, w którym w czasie wojny mieszkali zagraniczni dziennikarze
oraz słynna "Aleja snajperów" - główna arteria komunikacyjna miasta, a jednocześnie otwarta przestrzeń, na której z okolicznych wzgórz łatwo można było namierzyć cywilny cel... Aby przejść przez ulicę ludzie zbijali się najpierw w większe grupy (za osłoną budynków), a następnie (dla zaskoczenia przeciwnika) przebiegali wszyscy na raz.


     Amerykanin był między innymi pod wrażeniem kobiet Sarajewa, które mimo wojny dbały o siebie i codzienne starały się dobrze wyglądać. Jak same mówiły, był to ich ruch oporu przeciwko wojnie. W 1993 pośrodku walk odbył się w mieście konkurs piękności "Miss opkoljenog Sarajeva'93" (oblężonego Sarajewa), na którym m.in. kandydatki wzniosły transparent z napisem "Nie pozwólcie im nas zabić". Carter swój wojenny film dokumentalny zatytułował właśnie "Miss Sarajewa". Jeszcze w czasie trwania wojny w porozumieniu z liderem irlandzkiego zespołu rockowego U2, Bono, fragmenty tego filmu były pokazywane ludziom na całym świecie podczas tournee zespołu Zoo TV Tour. Zostały one także wykorzystane w wideoklipie napisanej później przez Bono piosenki o tym samym tytule (do wykonania części utworu został zaproszony nieżyjący już Luciano Pavarotti). W internecie jest dostępny wywiad z Billem Carterem (bardzo polecam) przeprowadzony przez holenderską telewizję (ale po angielsku). Można tam między innymi zobaczyć, że dla potrzeb teledysku sceny z Sarajewa są puszczone w zwolnionym tempie. W rzeczywistości ludzie znajdowali się w ciągłym biegu, aby nie stać się zbyt łatwym celem...
 

U2 i Luciano Pavarotti - "Miss Sarajevo"

Dici che il fiume
Trova la via al mare
E come il fiume
Giungerai a me
Oltre i confini
E le terre assetate
Dici che come fiume
Come fiume...
L'amore giungera
L'amore...
E non so piu pregare
E nell'amore non so piu sperare
E quell'amore non so piu aspettare
Mówisz, że rzeka
znajduje swą drogę do morza
i jak rzeka
przyjdziesz do mnie
przez granice
i spragnione lądy.
Mówisz, że jak rzeka,
jak rzeka
miłość przyjdzie,
miłość…
A ja nie wiem już, jak mam się modlić,
i nie wiem, jak miłości tej ufać,
i na miłość tę dłużej nie potrafię już czekać.

(słowa części śpiewanej przez Pavarottiego, po włosku)


 

Mapa oblężonego Sarajewa, Bośnia i Hercegowina

Mapa oblężonego Sarajewa, Bośnia i Hercegowina


     Ostatnim punktem mojej bałkańskiej wycieczki przed odlotem do domu były zachowane fragmenty tunelu wykopanego pod sarajewskim lotniskiem. W czasie wojny lotnisko było jedyną przerwą w kręgu serbskiego oblężenia miasta. Za lotniskiem znajdowało się mocno bronione i niezdobyte terytorium bośniackie (patrz zdjęcie powyżej). Stacjonująca na lotnisku misja humanitarna ONZ nie pozwalała jednak przechodzić mieszkańcom miasta na drugą stronę (nawet pod osłoną nocy, bojąc się zapewne o oskarżenie stawania się stroną w konflikcie). Armia bośniacka zaprojektowała więc pod pasem startowym tunel o długości 800 m (tylko 1,5 metra szerokości i wysokości). Wykopany przez ochotników w ciągu pół roku pozwolił wytrzymać prawie czteroletnie oblężenie i w praktyce uratował miasto. Był sposobem na ominięcie embarga na dostawę broni, transportowano nim także żywność, leki, ludzi oraz pociągnięto kabel energetyczny i telefoniczny.


Tunel, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Wewnątrz tunelu, Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Na zdjęciu widać szyny dla wózków, wewnątrz często gromadziła się woda. Wejście do tunelu znajdowało się w prywatnym domu w wiosce przy lotnisku. Dom ten przekształcony aktualnie w muzeum (prowadzi go rodzina, która tam mieszkała) wciąż nosi na sobie ślady ostrzałów.


    Po wyjściu z tunelu pozostało mi jedynie obejście dookoła całego pasa startowego celem dostania się do wejścia głównego na lotnisko. Początkowo szedłem jezdnią, ale żeby skrócić sobie drogę postanowiłem iść przez pola, bezpośrednio wzdłuż ogrodzenia.
Dopiero po dobrych kilku minutach przedzierania się przez zagony dotarło do mnie, że przecież aktualnie, nawet w 12 lat po zakończeniu wojny, tereny dookoła Sarajewa są wciąż zaminowane. Jestem przekonany, że akurat okolice odbudowanego i lśniącego nowością lotniska musiały być sprawdzone już setki razy, ale na wszelki wypadek zawróciłem. No bo w sumie głupio byłoby tak zginąć na sam koniec mojej bałkańskiej wycieczki, na kilka minut przed odlotem z powrotem do świata szwajcarskich kantonów.


Kanton Sarajewo, Bośnia i Hercegowina

Droga na sarajewskie lotnisko, znajdujące się na samej granicy miasta,
Sarajewo, Bośnia i Hercegowina






Pozdrawiam
Krzysiek
poleć stronę znajomym



Informacje praktyczne (2007):

  • Wizy

    Polacy jeżdżą bez wiz do wszystkich wymienionych przeze mnie krajów. Nie obowiązują nas także żadne opłaty wjazdowe czy wyjazdowe (obywatele większości krajów zachodnich płacą 10 euro przy wjeździe do Albanii).

  • Dewizy

    Na Słowenii i w Czarnogórze (także w Kosowie) oficjalną walutą jest euro. W pozostałych krajach - waluty lokalne. Nie ma żadnego problemu z ich nabyciem (np. kantory na dworcach czy przejściach granicznych). Waluty Macedonii i Albanii są praktycznie bezwartościowe poza ich granicami (nie skupują ich kantory zagraniczne). W obu tych krajach i w Bośni prawie za wszystko możemy zapłacić w euro, ale resztę zazwyczaj dostaniemy w walucie lokalnej.

    Orientacyjne kursy wymiany 1 euro =
       7 kun (Chorwacja)
       80 dinarów (Serbia)
       2 lewa (Bułgaria)
       60 denarów (Macedonia)
       120 lek (Albania)
       2 marki (Bośnia i Hercegowina).

  • Transport kolejowy

    W Szwajcarii nie było technicznie możliwe kupienie biletów kolejowych na moje połączenia bałkańskie, ale można było kupić rezerwacje miejsc do spania i rezerwacje miejsc do siedzenia w intercity (Ljubljana - Zagrzeb). Co też uczyniłem, a następnie na miejscu (w Ljubljanie) kupiłem bilet zbiorczy na całą trasę Ljubljana - Sofia (taki bilet ważny jest trzy miesiące i jest tańszy niż pojedyncze bilety). Dla potrzeb mojej wycieczki kupowanie różnego rodzaju BalkanPass'ów (http://www.eurailnet.com/pass-balkan.htm, http://www.interrailnet.com/interrail_global_pass ) było nieopłacalne.

    Linki do stron kolei bałkańskich można znaleźć na stronie:
    http://www.interrailnet.com/2_timetables

    Nie wiem, czy planowane na 2007 uruchomienie połączenia nocnego Zagrzeb - Sarajewo doszło już do skutku.

    Linii kolejowych nie ma między kolejno Bułgarią, Macedonia, Albanią, Czarnogórą i Chorwacją. Kolej lokalna w Albanii jest w postaci szczątkowej.

  • Transport autobusowy

    Ceny poniższych przejazdów międzynarodowych były rzędu 12 euro.

    Sofia -> Skopje, 5-6h (czas przejazdu)
    Trzy, cztery autobusy dziennie (na pewno wcześnie rano i popołudniu). Na dworcu autobusowym w Sofii bilety kupuje się bezpośrednio u poszczególnych przewoźników (z 30 budek-sklepików, należy pytać do skutku).

    Skopje -> Ohryd, 3h (na najkrótszej trasie)
    Mnóstwo autobusów. Normalna kasa dworcowa.

    Struga (12 km od Ohryd) -> Tirana, 6-7h
    Dwa autobusy dziennie, ok. 12-tej i 18-tej. Nie ma bezpośredniego połączenia z Ohryd. Do Strugi dojedziemy busem (2 euro) lub taksówką (5 euro).

    Tirana -> Szkodra, 1-2h
    Bus jeden za drugim z okolic skrzyżowania Rruga e Durresit z Rruga Mine Peza. 300 lek. 

    Szkodra -> Ulcijn, 1-2h
    Jeżdżą trzy busy dziennie, w okolicach wczesnego rana, południa i popołudnia. Ewentualnie taksówka za 25 euro (można dzielić koszty z innymi chętnymi jak się znajdą).

    Ulcijn - Stoj - Ada Bojana
    Bardzo częste busy z Ulcijn do plaż w okolicach Stoja. Do Ady jedzie może jeden, dwa autobusy dziennie. Taksówka kosztuje kilkanaście euro. Wjazd mostem na Adę dostępny był nur für Hotel Gäste.

    Ulcijn -> Dubrownik, 5h
    Jeden dziennie w okolicach południa (z przesiadką w Kotor lub Budvie, w zależności od opóźnienia) oraz dodatkowy w poniedziałki, środy i soboty o piątej rano (bezpośredni).

    Dubrownik -> Medjugorje, 5h
    Jeden dziennie o 17.15. W wakacje bilet należy kupić z wyprzedzeniem (bardzo duże obłożenie). Rozkład jazdy autobusów z Dubrownika można znaleźć w internecie na stronie:
    http://www.dubrovnik-online.com/english/transportation_coach.php

    Medjugorie -> Mostar, 40 min.
    Najbardziej prawdopodobny rozkład: 06:45, 12:15 (tym jechałem), 13:45, 15:15, 16:15, 19:45.

    Mostar -> Sarajewo, 2,5h
    Autobusy praktycznie co godzinę.

  • Transport lotniczy

    Region obsługują słoweńskie linie lotnicze Adria: http://www.adria.si/
    Odbudowane lotnisko w Sarajewie funkcjonuje bez zarzutu: http://www.sarajevo-airport.ba/

  • Transport lokalny

    Zagrzeb
    Można kupić bilet dzienny na komunikację miejską w cenie 2-3 przejazdów pojedynczych. Plan i rozkład jazdy: http://www.zet.hr/mreza_dan.html

    Belgrad
    Tramwajową linia 2 na jednym bilecie można objechać dookoła sporą część miasta.

    Sarajewo
    Dojazd na lotnisko lub do Tunelu-Muzeum z centrum tylko taksówką (20-25 marek). Ewentualnie dla oszczędności można podjechać najpierw tramwajem w kierunku lotniska, a taksówkę wziąć dopiero z pętli.
    Wejście do Tunelu-Muzeum znajduje się z tyłu lotniska, tzn. patrząc na główne wejście na lotnisko należy iść w lewo i obejść dookoła cały pas startowy (pieszo 30-40 min).
« Nichts Besonderes