Na
wyspach (Anglia i Irlandia) czyli Der schweizerische
Bericht Nummer 23 Szwajcaria, 28.11.2006
Wjeżdżając
późno w nocy w przedmieścia Londynu autobusem z lotniska
Stansted, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że cofam się w
czasie do lat 60-tych lub czasów drugiej wojny światowej. To chyba
ta specyficzna angielska architektura, z płytko osadzonymi
oknami a często zupełnie płaskimi elewacjami, małymi
portykami i sutenerami, wydobyła ze mnie, utworzone zapewne przez
oglądane filmy, podświadome skojarzenie.
Nazajutrz to skojarzenie już
całkiem świadomie się we mnie pogłębiło
- w hotelu: a to jakaś przedwojenna szafka, a to
zegar ścienny sprzed lat czterdziestu; w telewizji: sporo programów
o aukcjach, antykach, kolekcjonerach; na zewnątrz:
taksówki z lat pięćdziesiątych, autobusy nawiązujące do
produkcji z tamtych czasów, najstarsze metro na świecie (od 1863
roku!). Dorzućmy do tego Londyńczyków mimo nie najcieplejszej
aury spieszących po ulicach miasta w samych
garniturach i panie w czarnych rajstopach w kratę, dodajmy
lewostronny ruch kołowy, odejmijmy jedną godzinę (od
europejskiego GMT+1), a otrzymamy najbardziej
charakterystyczne (i największe: 7,5 miliona mieszkańców)
europejskie miasto, którego nie jesteśmy w stanie pomylić
z żadnym innym, nawet jeśli nie stoimy przed wieżą Big
Bena, Katedrą Westminsterską, placem Piccadilly Circus czy mostem Tower
Bridge.
Pałac
Westminster z wieżą Big Ben, Londyn, Anglia
Strażnik
w okolicach Pałacu Buckingham i Katedra Westminsterska,
Londyn, Anglia Bermyca (ang. bearskin) czyli
charakterystyczne, wyrabiane z niedźwiedziej skóry, wojskowe nakrycie
głowy
zostało przejęte przez Anglików od Francuzów po zwycięstwie nad armią
napoleońską. Katedra, a ściślej Opactwo
Westminsterskie ( Westminster
Abbey) zwane także Kolegiatą Św.
Piotra w Westminster, powstało ok. 800 roku. Od X wieku jest
miejscem koronacji królów Anglii,
pełni też rolę narodowego mauzoleum.
Park Św.
Jakuba ( St. James Park), Londyn,
Anglia Krajobraz wrześniowy w połowie listopada
- w Londynie większość drzew była jeszcze zielona. Przy
okazji,
rozwiązanie
zagadki geograficznej: Londyn (51°
30' szer. geogr. pn.) jest
położony bardziej na południe niż Warszawa (52° 13'), choć na
niektórych mapach (w zależności od
użytego odwzorowania kartograficznego) może wydawać się inaczej.
Dachy
twierdzy Tower of London,
Londyn, Anglia Co, oprócz
zobaczenia z zewnątrz wyżej wymienionych landmarks, można robić w
Londynie,
jeśli ma się tylko niespełna 8 godzin? Jeszcze w domu
wiedziałem, że na pewno chcę na własne oczy (a nie tylko w
telewizji) zobaczyć budynek, który nazywam
Budynkiem-Pociskiem. Udało mi się podejść do niego blisko.
Poza tym myślałem, że fajnie byłoby się przejść pod
najbardziej znany londyński adres 221B Baker Street. Ucieszyłem się,
gdy zobaczyłem na turystycznej ulotce, że jest tam coś więcej
niż tylko tablica pamiątkowa. Wreszcie z bogatej listy muzeów,
w większości z darmowym wstępem, wybrałem sobie do zobaczenia
Muzeum Wojny. Co okazało się strzałem w sedno tarczy
;-)
"Imperium
potrzebuje mężczyzn!", "Kobiety Brytanii mówią: Idź!" - plakaty z czasów I
wojny światowej
zachęcające mężczyzn do wstępowania do armii brytyjskiej, Muzeum Wojny ( Imperial
War Museum), Londyn, Anglia
O londyńskim
Muzeum Wojny dowiedziałem się z
przewodnika Lonely Planet Europe on a
shoestring (ang. shoestring -
sznurówka, to live on a shoestring - ledwie wiązać
koniec z końcem). W opisie zainteresowało mnie nie to, że
muzeum jest bogatą kolekcją broni i różnorakiego sprzętu
wojskowego, ale że stara się także przedstawić wojnę
w aspekcie socjologicznym, jej wpływ na
życie poszczególnych ludzi i całego
społeczeństwa. Ekspozycja jest ogromna, obejmuje
cały XX wiek, a więc przede wszystkim I
i
II wojnę światową, a
także prawie wszystkie późniejsze wojny i konflikty zbrojne
np.
wojnę wietnamską,
wojnę o
Falklandy-Malwiny,
I wojnę w Zatoce
Perskiej. W ciągu 2 godzin spędzonych w muzeum nie
udało mi się nawet dokładnie obejrzeć do końca wystawy
dotyczącej tylko pierwszej z tych wojen.
Hitlerowski
orzeł zerwany przez żołnierzy armii radzieckiej z budynku Reichstagu (parlamentu) w
Berlinie w maju 1945, następnie przekazany
Brytyjczykom, Muzeum Wojny ( Imperial War Museum), Londyn,
Anglia Oprócz
eksponatów, których
normalnie spodziewalibyśmy się w takim miejscu tzn.
np. mundurów, karabinów, masek przeciwgazowych, czołgów
i samolotów, możemy tutaj oglądać rzeczy typu: paczka
żywnościowo-ubraniowa od rodziny dla internowanego
oficera, grający gramofon z płytami i karty do gry, którymi
umilano sobie życie w okopach, prywatne listy
i rysunki z frontu, czyjś egzemplarz Biblii
przeszyty kulą, strugane figurki - karykatury ówczesnych
przywódców europejskich, zalecenia dla brytyjskich gospodyń
domowych w sprawie gromadzenia i segregowania odpadków (do
ponownego wykorzystania w produkcji nawozów czy broni),
uprawiania domowych ogródków, oszczędzania materiałów i
energii elektrycznej - słowem wojna od strony szczegółów i
szczególików. Do tego duża liczba oryginalnych zdjęć i filmów,
wycinków prasowych, komputerowe, historyczne prezentacje
multimedialne (z których naprawdę sporo i ciekawie można się
dowiedzieć, np. dlaczego do I wojny światowej przyłączyły się
państwa arabskie), telefony (wiszące na ścianach) z
autentycznymi komunikatami wojskowymi z frontów, czy wreszcie
Trench Experience (czyli
wchodzimy do makiety okopów z wyposażeniem, żołnierzami,
rannymi, patrzeniem przez peryskop, efektami akustycznymi) lub
The Blitz Experience (przeżywamy
niemiecki nalot na Londyn z 1940 roku, wizualnie,
słuchowo, zapachowo). W tym
wszystkim ani na moment nie ma cienia gloryfikacji
wojny. Jest to tylko szeroki i szczegółowy, realistyczny obraz
wydarzeń z przeszłości. Ale też jedno daje się tutaj
wyczuć: dla Brytyjczyków wojna nigdy nie była szybką i totalną
klęską, do przyjęcia tylko w poczuciu bezsilności i goryczy...
Na stacji
metra Baker Street, Londyn,
Anglia
W angielskim
saloniku, czekając na spotkanie ze
sławnym detektywem, Muzeum Sherlocka
Holmesa, 221B Baker Street, Londyn, Anglia
Fascynują
mnie rzeczy i sprawy sławne, bo lubię zastanawiać
się jakie wewnętrzne struny u tak wielu ludzi muszą
poruszać. Nie wiem czy istnieje jeszcze jakiś inny bohater
literacki, któremu odtwarza się w rzeczywistości dom dokładnie
według opisu z książek. Wiem natomiast, że postać wykreowana
przez
Sir Arthura Conan
Doyle'a (1859-1930) jest najczęstszym na świecie bohaterem
filmów i przedstawień teatralnych (już niekoniecznie ściśle
według jego 4 powieści i 56 opowiadań).
Prywatny detektyw
Sherlock Holmes według
Sir Arthura mieszkał przy 221B Baker Street w Londynie
wraz z doktorem Watsonem i gospodynią, panią Hudson,
w latach 1881-1904. Według pierwotnych zamysłów
pisarza, po rozwiązaniu wielu skomplikowanych zagadek
kryminalnych, Mr Holmes zginął w bezpośredniej
walce ze swym śmiertelnym wrogiem, geniuszem
zbrodni, profesorem Moriartym (zepchnięty do alpejskiego
wodospadu
Reichenbach
koło Meiringen w Szwajcarii, gdzie notabene też znajduje
się się jego dom-muzeum). Miłość czytelników do Sherlocka
okazała się jednak silniejsza niż śmierć. Po kilku latach
protestów, autor został zmuszony do cudownego ocalenia
bohatera (na zdjęciu po prawej stronie: logo Google z dnia 22
maja 2006 na pamiątkę urodzin pisarza).
Aktualnie w
domu-muzeum przy Baker Street możemy spotkać się z
postaciami z książek Doyle'a (aktorzy i figury), obejrzeć
liczne rzeczy osobiste Sherlocka oraz listy do niego
adresowane. Możemy także sprawdzić, jak dobrymi znawcami sherlockiany jesteśmy
rozwiązując test (przykładowe pytanie dla chętnych: czy
Sherlock Holmes interesował się kobietami? - odpowiedź w
dalszej części tekstu). Oczywiście muzeum to także świetna
możliwość zapoznania się z typowymi londyńskimi wnętrzami
(kominki) z epoki wiktoriańskiej (czyli z długiego
okresu panowania królowej Wiktorii Hanowerskiej na tronie
brytyjskim 1837-1902, z pierwszą rewolucją przemysłową,
brytyjskimi koloniami i rozkwitem angielskiej
prozy). Żegnając się z Sherlockiem Holmesem i doktorem
Watsonem, wciągnięci w klimat dawnego Londynu, po wyjściu na
ulicę, możemy odczuwać nieodpartą ochotę na powrót do domu
jednokonną dorożką, pośród, rozpraszanych gazowymi latarniami,
mgieł...
Mój
Budynek-Pocisk, Londyn, Anglia Oficjalna nazwa budynku brzmi
30 St Mary
Axe (od adresu, przy którym się znajduje), ale
Londyńczycy nazywają go także: Wieżą Swiss Re (od nazwy
właściciela), Korniszonem ( Gherkin), Strzelistym Podtekstem
( Towering Innuendo - ciekawe od
czego). W
XVIII i XIX wieku Londyn był największym centrum finansowym i
handlowym na świecie. Na początku wieku XX ustąpił miejsca
Nowemu Jorkowi, ale nadal zachowuje swój tytuł w Europie.
Znajduje się tutaj kilkaset banków, liczne giełdy (m.in.
największe na świecie giełdy: walut, paliw, metali
szlachetnych, produktów rolnych: herbaty, kawy, kakao, cukru i
mąki) i towarzystwa ubezpieczeniowe i inwestycyjne. Większość
z nich gnieździ się na obszarze tylko jednej mili kwadratowej,
Square Mile, jak nazywa się też
czasem najstarszą dzielnicę Londynu City of London (1 angielska
mila lądowa = 1.61 km, 1 yard = 0.91 m). Nic zatem
dziwnego, że
największa
na świecie, istniejąca od 1863 roku, firma reasekuracyjna (czyli
ubezpieczyciel ubezpieczycieli), szwajcarska Swiss Re,
w roku 2001 rozpoczęła tutaj budowę
swojej angielskiej siedziby (na miejscu budynku zniszczonego
bombą IRA w 1992 roku). Projektantem budynku
był Anglik,
Norman Foster, a
głównym wykonawcą szwedzka Skanska.
Innowacyjny, nagrodzony licznymi nagrodami,
ekologiczny budynek, oddano do eksploatacji pod koniec
maja 2004 roku. Liczy sobie 40 pięter, przy wysokości 180
metrów (obwód w najszerszym miejscu jest tylko o 2 metry
mniejszy od wysokści). Zewnętrzna, podwójna, szklana
elewacja (powierzchniowo równa 5 boiskom piłkarskim) i projekt
wnętrz pozwalają na maksymalne wykorzystanie światła dziennego
(a także na naturalną wentylację). Jedynym zakrzywionym
fragmentem elewacji jest szklana soczewka, zamontowana na
samym szczycie budynku (inne sławne, współczesne drapacze
chmur można zobaczyć na stronie internetowej
SkyscraperPage,
polecam).
Najpiękniejszy na świecie drapacz chmur w
towarzystwie najpiękniejszego na
świecie mostu ( Tower Bridge),
Londyn, Anglia (photograph by Grant Smith,
http://www.30stmaryaxe.com/)
A propos
firmy Swiss Re, jak można wyczytać
na jej internetowej
stronie, jej roczne dochody uzależnione są
bardzo są od liczby i wielkości wydarzających się na
świecie katastrof. Interesująca
statystyka powyższych,
prowadzona przez firmę od 1970 roku, pokazuje, że największe
straty w ludziach przynoszą trzęsienia ziemi i cyklony w Azji,
największe straty ubezpieczeniowe - huragany w USA.
Przykładowy zysk netto szwajcarskiej firmy w spokojnym roku
2000 wyniósł 2 miliardy 966 milionów franków
szwajcarskich, ale w roku 2005 (huragany Katrina, Rita i
Wilma) już tylko 1 miliard 451 milionów CHF. W roku 2001 firma
odnotowała straty w wysokości 165 milionów CHF. Był to
oczywiście rok ataku terrorystycznego na budynki World Trade
Center w Nowym Jorku (największe stary, 10 miliardów
dolarów, poniosła wtedy londyńska korporacja
ubezpieczeniowa Lloyd's). Pisząc o WTC
trzeba niestety przypomnieć, że Londyn także był i wciąż jest
potencjalnym celem ataków terrorystycznych. Ostatnia próba, na
szczęście wykryta, skończyła się jedynie
zakazem posiadania w bagażu podręcznym większej
ilości cieczy (która w połączeniu z elektroniką, może służyć
do produkcji bomby na pokładzie samolotu - zakaz
obowiązuje od 6 listopada 2006 w całej Unii Europejskiej,
Szwajcarii, Norwegii i Islandii). Niestety poprzedni
rok był pod tym względem tragiczny.
7 lipca 2005 roku w
wyniku wybuchów na stacjach metra i w autobusie w centrum
Londynu śmierć poniosło 52 osoby, a co najmniej 700 zostało
rannych. W ponownym, podobnym ataku
21 lipca, na szczęście, ranna została tylko jedna osoba. Wśród ofiar
śmiertelnych zamachów były także trzy Polki:
Monika Suchocka (lat
23, przyjechała do pracy w Londynie zaledwie na dwa miesiące
przed zamachem),
Karolina Gluck (lat 29,
w Londynie była od 2002 roku),
Anna Brandt (lat 41, w
Londynie była od 2003 roku)... ['] ['] [']
W
listopadzie w Londynie robi się już ciemno o godzinie 17-tej.
Więc pod osłoną nocy, wraz z towarzyszącą mi Agnieszką,
która przyleciała z Polski, opuszczam miasto
autobusem w kierunku Bristolu. Gościć nas będzie Ewa,
psycholog i astrolog, która wraz z innymi Polkami, mieszka w
domu należącym do firmy sprowadzającej do Anglii pracowników
sektora medycznego. Pierwszy dzień na wyspie dobiega końca,
jeszcze tylko kilkugodzinne nocne Polaków rozmowy i do spania.
Nazajutrz czeka nas samochodowa wycieczka po okolicach
Bristolu.
W mieście Bath,
jedynym w Anglii miejscem z eksploatowanymi gorącymi źródłami (spa),
zbudowanymi jeszcze przez
Rzymian, okolice Bristolu, Anglia W drugą niedzielę listopada (a w
przeszłości 11 listopada czyli w rocznicę zakończenia I wojny światowej) w
Wielkiej Brytanii
przypada Dzień Pamięci ( Remembrance
Day), celebrowany 2 minutami ciszy (o godz. 11:11) i
składaniem wieńców na grobach poległych żołnierzy. Już na
kilka dni wcześniej Brytyjczycy przypinają do ubrań
symboliczne maki ( poppies - na
zdjęciu po lewej - nawiązujące do maków zakwitłych na polach Flandrii w
Belgii po walkach I
wojny światowej). Dochód z ich sprzedaży zasila organizacje kombatanckie.
Przed
kamiennym kręgiem (datowanym na 2800 przed Chr.),
Stonehenge, Anglia Budowle
megalityczne, czyli zbudowane z wielkich
kamieni (gr. mega lithos)
bez użycia zaprawy, występują na całym świecie. Na Wyspach
Brytyjskich były bardzo popularne w okresie neolitu (końcowy
okres epoki kamienia) i miedzi (razem ok. 5000 - 1500 przed
Chr.), skąd rozprzestrzeniły się później także na inne kraje
europejskie (w Polsce kamienny krąg znajduje się w
Odrach w woj. pomorskim). Po
obu stronach budowli Stonehenge, w odległości
zaledwie kilkudziesięciu metrów od niej, w XX
wieku zostały dobudowane tajemnicze, szerokie pasy
asfaltowe, ciągnące się na odległościach kilkuset kilometrów
(zazwyczaj nie ujmowane na zdjęciach kręgu, ale wyglądają też
ładnie).
W kamiennym
kręgu (datowanym na 3500 przed Chr.), Avebury, Anglia Angielska wieś
jest bardzo charakterystyczna (chyba głównie przez ciągnące
się wszędzie
parkany i ogrodzenia). Mi momentalnie skojarzyła się
z bajką Kennetha Grahame'a The Wind in the Willows (O czym
szumią wierzby), znaną w
Polsce z filmu lalkowego nadawanego po teleranku (występował w
niej Pan Ropuch i jego znajomi: Kret, Borsuk, Szczur,
Wydra i Mysz). Swoją drogą ten film był jakiś dziwny. Nie
za bardzo, moim zdaniem, trafiał do dziecięcego poczucia
estetyki. Z
powodu krótkiego dnia, niestety nie udało nam
się odwiedzić dzikiego Dartmoor Park (parku
narodowego), który jest największym pustkowiem w południowej
Anglii (skały, bagna, trawy i wrzosowiska). To tam rozgrywała
się akcja najsławniejszej książki Arthura Conan Doyle'a pt.
Pies Baskerville'ów (The Hound of the Baskervilles) oraz
powstałego dużo później dowcipu:
Rodowa rezydencja rodu Baskerville'ów.
Wieczór, w salonie przy świecach siedzi sir Baskerville. Nagla z ciemności
za
oknem dobiega przerażające wycie. - Barrymore, co to za wycie? -
pyta sir lokaja. - To pies
Baskerville'ów, sir. Po niejakiej
chwili: - A co to za okropny
jazgot? - To kot
Baskerville'ów, sir. Po upływie
kolejnych pełnych napięcia minut: - A teraz, co to za złowieszcza,
mrożąca krew w żyłach cisza?
- To ryba Baskerville'ów, sir...
Przy
okazji odpowiedź do pytania z testu: zasadniczo Sherlock
Holmes, w przeciwieństwie do doktora Watsona, stronił od
kobiet, gdyż jak twierdził, ich powaby zaburzają jego zdolność
do racjonalnego myślenia (tak potrzebną w jego pracy).
Niemniej i wielki detektyw miał swoją słabość, której na imię
było Irene Adler. Miss Adler była znaną w całej
Europie primadonną i według Doyle'a "miała twarz
najpiękniejszej kobiety świata, a intelekt najbardziej
stanowczego mężczyzny". W opowiadaniu Skandal w Czechach (A
Scandal in Bohemia) udało jej
się wyprowadzić w pole samego Holmesa.
Grobla Olbrzyma ( Giant's Causeway) na północny
Irlandii Północnej Trzeciego dnia wczesna pobudka, samolot z
Bristolu do Befastu w Irlandii Północnej, dwugodzinna podróż
na wybrzeże autobusem i stopem (działa bardzo dobrze). Po drodze, nawet w
listopadzie, przekonujemy się o prawdziwości nazwy Zielona Wyspa
( Wyspa Owiec z
Czarnymi Mordkami nadawałaby się równie dobrze).
Brzeg zbudowany
jest z około 37 tysięcy mniejszych i
większych bazaltowych kolumn,
powstałych naturalnie w wyniku stygnięcia lawy
wulkanicznej 60 milionów lat temu.
Dostęp do tego cudu natury jest darmowy.
Formacje zwane
"organami" (po lewej) mierzą sobie 12 metrów
- próbuje na nich grać naprawdę silny
wiatr z nad Atlantyku.
Atlantyckie fale, Grobla Olbrzyma ( Giant's
Causeway), Irlandia
Północna
Destylarnia whiskey, Bushmill, Irlandia
Północna W najbliższej
miejscowości, Bushmill, oddalonej o 8 km od Giant's Causeway, znajduje
się
najstarsza na świecie (założona w 1608 roku), udostępniona do
zwiedzania, wciąż działająca destylarnia whiskey. E przed y
w nazwie odróżnia ją od szkockiej
whisky -irlandzka ma
być jakoby szlachetniejsza, bo
jest destylowana trzykrotnie, ale jedno i
drugie smakuje okropnie, choć przyjemnie grzeje w
żołądku. Destylowanie whiskey polega na podgrzewaniu sfermentowanego roztworu
wody, jęczmienia, słodu jęczmiennego (z kiełkujących
ziaren) i drożdży. Ponieważ alkohol ma niższą
temperaturę parowania niż woda, można go "wyłapać" z
wydzielanej pary skraplając. To, co jest otrzymywane poddawane
jest kolejnej destylacji dla otrzymania jeszcze czystszego
roztworu. Ważnym etapem produkcji whiskey jest też kilkuletnie
leżakowanie wydestylowanego alkoholu w dębowych beczkach. Z Bushmill
odjeżdżamy autobusem wzdłuż wybrzeża do Belfastu (po irlandzku Béal
Feirste - Zatoka Piaszczystych Brzegów, tutaj w 1911
zbudowano Titanica), gdzie naszym
celem jest przede wszystkim odwiedzenie
zachodniej części miasta, wciąż noszącej na sobie
ślady krwawego konfliktu.
Graffiti
rojalistów (brytyjskich protestantów), Belfast Zachodni,
Irlandia Północna (źródło:
Wikipedia)
Irlandia utraciła
swoją niepodległość na rzecz Wielkiej Brytanii w 1171 roku i
mimo licznych prób, odzyskała ją dopiero po 750 latach, po
zwycięstwie w wyborach partii republikańskiej Sinn Féin
(irl. My Sami)
i po
dwuletniej wojnie
między Irlandzką Armią Republikańską (IRA) a ponad
trzy razy większą armią brytyjską. Na mocy zawartego wtedy
Traktatu (1921) z 26 południowych hrabstw utworzono Wolne
Państwo Irlandzkie. O losie 6 hrabstw
północnych miało rozstrzygnąć późniejsze referendum, w
którym mieszkańcy (głównie potomkowie angielskich i
szkockich osadników) zdecydowali się pozostać przy
Zjednoczonym Królestwie. Część członków IRA nigdy nie pogodziła się
z tym wynikiem, nie weszła w skład oficjalnej
armii państwa irlandzkiego i dzieląc się w międzyczasie na różne
frakcje (wspomagane przez irlandzkich emigrantów z USA) i uciekając
się do terroru, stawiała sobie za cel pełne zjednoczenie
wyspy. Z drugiej strony
w Irlandii Północnej na różne sposoby dyskryminowano katolicką
część mieszkańców (stanowiących ogółem 44%), a w latach
60-tych pojawiły się też protestanckie, nielegalne bojówki i
organizacje militarne (UVF, UDA, UFF, LVF). W
Ulsterze
(jak czasem nazywa się
Irlandię Północną od nazwy historycznej irlandzkiej prowincji)
rozpoczęła się wojna na zamachy bombowe, zabójstwa polityczne,
podpalenia i regularne zamieszki. W większych miastach wrogie
dzielnice musiano przedzielić murami i drutem
kolczastym.
Graffiti
republikanów (irlandzkich katolików), Belfast Zachodni,
Irlandia Północna (źródło: Wikipedia)
Dopiero w
kwietniu 1998 roku udało wypracować
się porozumienie pokojowe (zwane porozumieniem
wielkopiątkowym) zmierzające do
rozwiązania konfliktu bez uciekania
się do przemocy (zakładające m.in. możliwość
zmiany politycznego statusu Irlandii Północnej w wyniku referendum,
obustronne rozbrojenie organizacji paramilitarnych, uwolnienie ich członków
z więzień, prawa i instytucje
mające zapobiegać dyskryminacji i sprzyjać współpracy między północą i
południem). Porozumienie zawarte między rządami Irlandii i Wielkiej
Brytanii poparła w referendum zdecydowana
większość społeczeństwa (ponad 94% w Irlandii i 71% w
Irlandii Północnej), a politycy, którzy najbardziej przyczynili się
do jego zawarcia (katolicki John Hume i protestancki
David Trimble) w tym samym roku dostali Pokojową
Nagrodę Nobla. Organizacje militarne rozbroiły się. Najpóźniej, bo dopiero
26 września 2005, oddała broń IRA
(150 ton). Aktualnie w
Belfaście Zachodnim brama w murze między dzielnicą katolicką i
protestancką jest otwarta na oścież. Na budynkach można
oglądać świadectwa konfliktu (więcej
zdjęć tutaj),
który jednak, to się czuje, odcisnął swoje złe
piętno w ludziach (młodzież zachowuje się agresywnie i
chuligańsko, nocny Belfast Zachodni przypominał mi klimatem
bardziej
napiętą Jerozolimę
niż zrelaksowane zachodnioeuropejskie miasto).
Polski
sklep, Dublin, Irlandia W
ostatnim, czwartym dniu wycieczki (piąty był zarezerwowany
tylko na powrót)odwiedziliśmy Dublin (po irlandzku miasto
nazywa się Baile Átha Cliath - Miasto Brodu z
Trzcinowymi Płotami, dawniej Dúbh Linn - Czarny
Staw), stolicę Republiki
Irlandzkiej. Pierwszą rzeczą po opuszczeniu
autobusu, jaka rzuciła nam się w oczy, a raczej w uszy,
był dobiegający zewsząd język polski. Na ulicach widzieliśmy
sporo polskich sklepów spożywczych, a na sklepach irlandzkich
napisy "Sprzedajemy polską żywność". W hostelach (w Belfaście
też), restauracjach, muzeach obsługiwali nas Polacy. Aktualnie
w Dublinie trwał też festiwal polskiego filmu.
Grafton Street,
Dublin, Irlandia
W Dublinie
odwiedziliśmy, znajdującą się na dublińskim
zamku, bibliotekę-muzeum (Chester
Beatty Library). Znajdują się w niej, gromadzone prywatnie przez
Alfreda Chestera Beatty'ego (magnata kopalni miedziowych),
zabytki piśmiennictwa z całego świata, podzielone w
stałych ekspozycjach na tradycje religijne i artystyczne.
Kolekcja zawiera między innymi liczne, ręcznie zdobione, Korany
i fragmenty papirusów biblijnych z II wieku po Chr. (!).
Można tam także obejrzeć ciekawy film porównujący tradycje
różnych kultur, w pewien sposób obrazujący ich jedność
(film wyświetlany jest na dwóch monitorach pokazujących
jednocześnie obrzędy z różnych miejsc, ale powiązane czymś
wspólnym np. polewanie wodą, grzebanie zmarłych). Oprócz tego
można zobaczyć krótkie filmy wyjaśniające jak produkowano i
zdobiono kiedyś książki, np. jak robiono ilustracje w technice
miedziorytu lub drzeworytu. Ważne jest to, że zaraz obok można
zobaczyć oryginalne wyniki takich prac w europejskich
książkach np. z XVII wieku. Dla mnie dublińska
biblioteka, po Muzeum Wojny w
Londynie, jest kolejnym świetnym przykładem na
to, jak powinno wyglądać dobre muzeum (notabene w 2002
wybrana
najlepszym muzeum w Europie). Swoją drogą, książki
chyba
muszą dobrze czuć się w Irlandii, bo były tworzone tutaj
już w VII wieku (zabytki wystawione są w dublińskim
Trinity Collage), a w Dublinie
urodziły się i kształciły takie sławy literackie jak:
Joyce,
Swift,
Yeats,
Wilde,
Beckett,
Shaw.
Wieczorem można tutaj odbyć, w towarzystwie aktorów,
wędrówkę po pubach śladami pisarzy, z czytaniem co
sławniejszych fragmentów ich prozy. Przy okazji warto
wiedzieć, że najsłynniejsza powieść Joyce'a Ulisses jest
właśnie opisem
wędrówki głównego bohatera, Leopolda Blooma, po Dublinie,
w ciągu jednego (prawie), zwyczajnego dnia 16 czerwca 1904
roku (od 1954 dzień obchodzony jako święto literackie w
Irlandii tzw. Bloomsday).
Podobnie jak
w Wielkiej Brytanii, pub to instytucja społeczna, ulubione
miejsce spotkań ze specyficzną atmosferą, a w Irlandii
dodatkowo z muzyką na żywo (tradycyjną lub
współczesną). Niektóre z nich to już zabytki (np.
Stag's Heag, Long Hall czy Crown Liquor
Saloon w Belfaście), i wyglądają naprawdę
uroczo. Można się tu oczywiście napić piwa (np. znanej na
całym świecie irlandzkiej marki Guinness - składy
gorzelni w Dublinie są udostępnione do zwiedzania), whiskey
lub irlandzkiego specjału, likieru Baileys (produkowanego ze
śmietany, spirytusu, whiskey i czekolady).
Cheers!
pozdrawiam,
Krzysiek poleć stronę znajomym
PS:
Przydatne
linki:
Koszty:
samoloty (pojedynczy bilet):
- Genewa -> Londyn Stansted,
easyJet - 50 CHF
- Warszawa -> Londyn Luton,
WizzAir – 336 PLN
- Bristol -> Belfast, easyJet – 18 GBP
- Dublin -> Warszawa, Norwegian Air – 551 NOK (1
NOK ~ 0.46 PLN)
- Dublin -> Zurich, Air Lingus – 41 EUR
metro w Londynie:
- bilet dzienny w strefie 1 (centrum)
– 4.90 GBP
- pojedynczy bilet Baker St ->
Victoria Station (strefa 1) – 3 GBP
autobusy:
- Londyn Stansted -> centrum
(Baker St), Terravision (1h 30m) – 8 GBP
- Londyn Luton -> centrum
(Victoria Station), easyBus (1h 15m) – 5 GBP
- Bristol -> miejscowość pod
Bristolem w odl. 30 min – 5 GBP
- Belfast Int. Airport ->
Coleraine, Airporter (1h) – 12.50 GBP
- Bushmill -> Belfast, wzdłuż wybrzeża, Ulster
Bus (3h 20m) – 9.40 GBP
- miejski w Dublinie, 1 przejazd – 0.95 EUR
- bezpośredni i szybki autobus z Dublina na lotnisko (30m)
– 5 EUR
noclegi (pokój dwuosobowy bez łazienki):
- Londyn, Caswell
Hotel (w cenie b. lekkie śniadanie) - 44 GBP
- Belfast, The Linen House
Hostel (dosyć podniszczony, ma kuchnię, bez
ręczników w cenie) - 36 GBP
- Dublin, Mount Eccles
Court (dosyć podniszczony, ma kuchnię, brak prądu
w pokoju, w cenie b. lekkie śniadanie, bez ręczników) - 63 EUR
lunch:
- Londyn, pub – 12 GBP (widziałem
miejsca, gdzie można zjeść za 5 GBP coś indyjskiego z
piciem)
- Bushmill (Irlandia Północna) – 5 GBP
- Dublin – 8 EUR
inne (atrakcje nie wymienione tutaj były za
darmo):
- wstęp do Muzeum Sherlocka Holmesa w Londynie – 6 GBP
- bliższy dostęp do Stonehenge – 2 GBP (z dalsza za darmo)
- wycieczka po destylarni z przewodnikiem w Bushmill (1h,
nie byłem) – 4.60 GBP
- wycieczka po składzie Guinessa w Dublinie (nie byłem) -
13 GBP
- wycieczka po Trinity Collage w Dublinie (nie
byłem) - 10 EUR
|