| rowerem przez trzy kontynenty, 2000/01 |
|
|
|
| < poprzednie |
(99 / 99) |
"Z tarczą" na lotnisku w Balicach, Kraków, Polska
Wiecznie podchmielony pracownik hotelu, którego głupie teksty ignorowałem od pierwszego dnia pobytu zaskakuje mnie, pytając czy nie pomóc mi zanieść te rzeczy na postój taksówek. Jestem w szoku, bo coś takiego w hotelu spotyka mnie po raz pierwszy. Oczywiście zgadzam się i dziękując za pomoc przy drzwiach taksówki słyszę: "Pamiętaj Ramos, może z moją głową nie wszystko jest w porządku, ale moje serce jest dobre." Po chwili opuszczam miasto i autostradą, której sieć efektywnie oplata wyspę, mknę w kierunku międzynarodowego lotniska na samolot do Zurichu, aby stamtąd polecieć już prosto do rodzinnego Krakowa. W ciemnościach nocy delikatnie świecą pomarańczowe kontrolki taksówki. Moja wyprawa dobiegła końca... » poleć stronę znajomym |