rowerem
przez trzy
kontynenty,
2000/01
opowiadania/index.shtmlOPOWIADANIA
ZapiskiZapiski
żyjąc w: Szwajcaria i Europażyjąc w: Szwajcaria i Europa
camino de Santiagocamino de Santiago
Krzysztof Rozmus 
żyjący na ziemi 
Wyprawa rowerem przez 3 kontynenty
 
WYPRAWA ROWEREM PRZEZ 3 KONTYNENTY, 2000/01
Relacje
Europa: Na starcie RzymDroga zachodnim wybrzeżemNeapol PompejeDo portu w BariGrecja Turcja
Bliski Wschód: Na granicy syryjskiejSyria Jordania - część północnaIzraelJerozolima Jordania - górySynaj
Afryka: Egipt - część afrykańska UgandaKenia
Azja: NepalIndieIndie c.d.TajlandiaMalezjaSingapur


Rowerem przez 3 kontynenty: Turcja
24.10-07.11.2000

Bardzo przyjazne nastawienie do turystów i gościnność Turków jest pierwszą i najbardziej uderzającą różnicą pomiędzy Europą a Azją.

W zasadzie nie ma końca pozdrowieniom, uśmiechom, próbom nawiązania rozmowy (choć znajomość angielskiego jest bardzo słaba) zarówno w miastach, jak i na trasie (choć czasem mam już dość tych powitalnych klaksonów), przez dzieci i dorosłych. Często też jesteśmy z Nicolasem częstowani herbatą, owocami, ciastem, a nawet zapraszani na obiad.

Efez, TurcjaNasza wspólna droga początkowo miała się zakończyć w Efezie (gdzie zwiedziliśmy bardzo dobrze zachowane ruiny starożytnego miasta), ale zdjęcie wapieni i ciepłych źródeł z Pamukkale zachęciło go do wydłużenia swojej trasy w Turcji.

Pammukale, TurcjaDzięki Nico noce w Turcji spędzam w najpiękniejszym hotelu, ponad tysiącgwiazdkowym, czyli pod gołym niebem. Sam jakoś nie mogłem się odważyć, tymczasem on od początku swojej trasy tylko raz, w Atenach, skorzystał z hotelu. Niestety, z powodu pogody taki typ noclegu z dnia na dzień staje się coraz bardziej uciążliwy: w dzień co prawda słońce przypieka przy temperaturze powietrza 20 C, ale w nocy temperatura spada do ok. 5 C, a w wyższych górach nawet do -5 C. To właśnie dlatego Nico nie zdecydował się jechać ze mną jeszcze dalej do Kapadocji, która jest jednym z moich dwóch głównych celów w Turcji. Nie lubi hoteli, a te stały się koniecznością, kiedy nad ranem po pierwszym od rozstania samotnym noclegu obudziłem się nie w namiocie, a w igloo, i na głowę spadły mi płytki lodu. Cóż, namiot i nocowanie na dziko będą musiały poczekać na inną szerokość geograficzną lub wysokość nad poziomem morza...

islam, TurcjaTurcja to także moje pierwsze spotkanie z islamem. Pięciokrotne w ciągu dnia wzywanie na modlitwę robi na mnie ogromne wrażenie, zwłaszcza o świcie i o zmierzchu. Wieże minaretów wznoszą się nawet w najmniejszych wioskach, na ulicach można często spotkać ludzi z różańcami, czasem też można zobaczyć ludzi modlących się na dywanikach. Choć oficjalnie Turcy w 99% to muzułmanie, to podobno naprawdę religijna jest tylko połowa.

samotność, TurcjaW dawnej stolicy Turków Seldżuckich, Konyi, pierwszy raz w życiu jestem w meczecie (obowiązkowo bez butów i w długich spodniach), a ponieważ jest to piątek, mam szczęście dosłownie i w przenośni siedzieć na tureckim kazaniu. Zwiedzam tam także grób i muzeum Mevlana Rumiego, poety i inspiratora mistycznego ruchu tańczących derwiszów. Jest to miejsce licznych pielgrzymek. Turcy zdają się napełniać tutaj energią, a i mi to miejsce przynosi niesamowite szczęście, bo tego samego dnia nie wydaję na utrzymanie ani jednego lira: wszystkie posiłki po drodze i nocleg (w suszarni kukurydzy) dostaję za darmo. Jedno ze słynnych zdań Mevlany wisi u wejścia do tego świętego dla Turków miejsca, przetłumaczone na kilka języków (cytuje nieściśle z pamięci): "Przyjdź, przyjdź raz jeszcze, przyjdź nawet jeśli w Boga nie wierzysz lub jesteś czcicielem ognia. Przyjdź, bo nie jesteśmy z tych, którzy tracą nadzieję. Przyjdź, nawet jeśli sto razy złamałeś swoje przysięgi. Proszę Cię, przyjdź raz jeszcze."

Egirdir, TurcjaJeśli chodzi o krajobrazy, to Turcja prawie cała poprzecinana jest pasmami górskimi. Szerokimi na kilkadziesiąt kilometrów dolinami ciągną się pola uprawne, wszędzie jest pełno żółci i brązu, bo to już późna jesień, czas zbioru jabłek, kukurydzy, buraków cukrowych i ziemniaków. Na pozostałych, prawie pustynnych terenach, pasą się stada owiec o czarnych pyszczkach, gdzieniegdzie pojawiają się osiołki i niestety psy, które złośliwie gonią rowerzystę nawet przez pół kilometra i to pod górę, ufff.... Drogi, jak przystało na Bliski Wschód są bardzo zakurzone, a w powietrzu unosi się charakterystyczny zapach owczego mięsa i lekka mgła.

krajobrazy, TurcjaPo przejechaniu prawie 2 tys. km po raz pierwszy na trasie odczuwam poważne zmęczenie fizyczne: to te kiepskie drogi, zimno, no i te podjazdy. Czas na mały odpoczynek w Kapadocji (Goreme) do której docieram po ciemku (słońce zachodzi o godz. 17.00) i jeszcze nie miałem okazji nacieszyć oczu wspaniałością krajobrazu.

Krzysiek
poleć stronę znajomym