rowerem
przez trzy
kontynenty,
2000/01
opowiadania/index.shtmlOPOWIADANIA
ZapiskiZapiski
żyjąc w: Szwajcaria i Europażyjąc w: Szwajcaria i Europa
camino de Santiagocamino de Santiago
Krzysztof Rozmus 
żyjący na ziemi 
Wyprawa rowerem przez 3 kontynenty
 
WYPRAWA ROWEREM PRZEZ 3 KONTYNENTY, 2000/01
Relacje
Europa: Na starcie RzymDroga zachodnim wybrzeżemNeapol PompejeDo portu w BariGrecja Turcja
Bliski Wschód: Na granicy syryjskiejSyria Jordania - część północnaIzraelJerozolima Jordania - górySynaj
Afryka: Egipt - część afrykańska UgandaKenia
Azja: NepalIndieIndie c.d.TajlandiaMalezjaSingapur


Rowerem przez 3 kontynenty: Singapur
04-12.04.2001

Państwo Singapur położone jest na niedużej wyspie, która połączona jest z krańcem Półwyspu Malajskiego mostem. Stolica państwa, miasto wieżowców, leży 30 km dalej na południe.

W pokoju hotelowym po przybyciu, SingapurNie licząc poruszania się rowerem po mieście, jest to ostatni odcinek na mojej trasie. Na kilka kilometrów przed centrum na moim liczniku małe wydarzenie: szóstka i trzy dziewiątki zamieniają się w siódemkę i trzy zera.

Jadę wypatrując po drodze białego okrągłego wieżowca. Taki wieżowiec znajdował się na jednym ze znaczków dawno temu w mojej kolekcji. Nazwa Singapur była wtedy całkowitą egzotyką, dziś wiążę z nią pewne oczekiwania zaciekawiony wcześniejszymi informacjami o stechnicyzowanym mieście przyszłości, choć generalnie za miastami raczej nie przepadam.

Widok na miasto z wyspy Sentosa, SingapurNie udaje mi się jednak znaleźć tego budynku. Albo został rozebrany, albo zginął gdzieś w gąszczu nowo wybudowanych, bardziej okazałych drapaczy. Miasto wydaje się być w stanie ciągłej przebudowy i rozwoju. Na całą listę przewodnikowych hoteli, pod starymi adresami dalej istnieje tylko kilka. Większość z nich mieści się śmiesznie po prostu na którymś z pięter wysokich budynków. Problemem jest brak miejsca. Po kilku godzinach poszukiwania udaje mi się znaleźć słownie tylko jeden hotel, którego podchmielony pracownik zgodził się niemalże z łaską przyjąć rower. W klimatyzowanej czteroosobowej sypialni o wymiarach przedziału kolejowego czeka także bardzo miły napis powitalny - lista zakazów i nakazów, m.in. zakaz jedzenia i picia w pokoju.

Takie ozdobniki znajdują się w całym mieście, dodatkowo podane są wysokie kwoty kar, jakie grożą za złamanie przepisów. Najczęściej dotyczą one niewłaściwego parkowania (dotyczy też rowerów) i śmiecenia. Za większe wykroczenia np. za wybryki chuligańskie wymierzana jest w sposób higieniczny i bezpieczny (ochraniacze na nerki) kara chłosty. Podobno nawet po jednym uderzeniu nie można przez co najmniej miesiąc siedzieć. Brzmi niecodziennie, ale trzeba przyznać, że miasto jest bardzo czyste i bezpieczne. Za posiadanie narkotyków wymierzana jest bez większego dochodzenia kara śmierci. Obowiązuje także zakaz sprowadzania gumy do żucia (to od kiedy zaczęły pojawiać się przypadki zapychania i psucia gumą do żucia drzwi publicznego metra).

Wbrew zapowiedziom nie udaje mi się odczuć w Singapurze atmosfery z filmów science-fiction. Miasto poza rozmiarami nie różni się wiele od innych stolic rozwiniętych krajów Azji Południowo-Wschodniej: Bangkoku czy Kuala Lumpur. Brakuje mi jednak obfitości owoców, do której przyzwyczaiłem się przez ostatni miesiąc. Nie ma praktycznie sprzedaży ulicznej, a produkty w marketach są bardzo drogie. Życie toczy się sprawnie w biurowcach i wielkich domach handlowych. Społeczeństwo złożone w 70% z Chińczyków jest dość młode. Ludzie na co dzień są dobrze ubrani, spieszą się, ciągle używają telefonów komórkowych. Nie ma czasu na jakieś serdeczności czy bliższe kontakty z cudzoziemcami. Mam wrażenie, że wszyscy czują się tutaj trochę jak turyści. Weekendy większość spędza na plażach pobliskiej małej wyspy Sentosa, na którą można dostać się kolejką linową.

Mangusta, nietypowo w Ptasim Parku, SingapurNajwiększą chyba atrakcją Singapuru jest ZOO, na którym powinny się wzorować wszystkie ogrody zoologiczne na świecie. Przede wszystkim nie ma w nim prawie krat, a zwierzęta mają sporo miejsca dla siebie. Groźne gatunki są odseparowane zazwyczaj jakimiś naturalnymi przeszkodami. Na terytorium innych można po prostu wejść, stanąć oko w oko, a nawet dotknąć. ZOO może poszczycić się gromadą orangutanów - gatunku, któremu na wolności grozi już prawie zagłada. Tuż obok jest jakby druga część ogrodu - Nocne Safari, gdzie zebrane są gatunki aktywne w nocy i wtedy też się je ogląda, spacerując lub jeżdżąc specjalną kolejką z przewodnikiem. Wybiegi podświetlone są specjalnymi lampami imitującymi światło księżyca. W normalnym ZOO w ciągu dnia takie gatunki śpią, tutaj można oglądać w pełnej aktywności m.in.: mrówkojady, jeżozwierze, tapiry, tygrysy itd. Jest też osiatkowany kawałeczek zadrzewionego terenu, gdzie żyją owocożerne nietoperze (latające lisy) i do którego można wejść. Większość ludzi, przede wszystkim kobiety, reaguje histerycznie na widok wiszących głową w dół czarnych smoków, zwłaszcza jeśli zaczną machać swoimi skrzydłami o rozpiętości ponad metra.

Tricia z Anglii podróżuje sama od ponad roku, SingapurJa od razu zapowiadam towarzyszącej mi Trici z Anglii, która podróżuje od roku sama, że zamierzam nawiązać bliższy kontakt z tymi niesamowitymi stworzeniami o pyszczkach miniaturowych lisów. Staję w odległości kilkunastu centymetrów od tyłu nietoperza. Ten wisząc w dół odchyla głowę i wyraźnie zaciekawiony mi się przypatruje. Następnie zaczynam go głaskać. Po chwili Tricia przełamuje swój strach i nietoperz zaczyna ją lizać po palcach, a mnie lekko gryzie, abym dał mu już spokój z głaskaniem po brzuchu. Obok nas ciągle przechodzą lub uciekają z krzykiem ludzie. Jeden z nich ze sztucznym uśmiechem i zadowoleniem polityka lub biznesmena ostrzega nas: "One mają w sobie miliony bakterii, ha, ha, ha". Mówię Trici, że się przecież z nimi nie całuję ani nie uprawiam seksu. Na szczęście nie wszyscy są tak ograniczeni i niektórzy ludzie widząc nas także dołączają do zabawy z nietoperzem.

Jedyne na świecie takie ZOO, SingapurMiejscem o podobnym charakterze jest też Ptasi Park robiący wrażenie ilością gatunków i intensywnością kolorów. Mnie najbardziej podoba się kilkanaście odmian tukanów, które na żywo widzę pierwszy raz w życiu, oraz papugi.

W ogrodzie orchidei, SingapurKolory i wyszukane formy można też znaleźć w Ogrodzie Orchidei. Singapurczycy specjalizują się w tworzeniu krzyżówek tych kwiatów i podczas wizyt znanych osobistości nadają ich imiona nowym odmianom. W mieście jest dużo więcej ciekawych miejsc. Można do wszystkich sprawnie i szybko dojechać metrem lub autobusem i wypełnić nimi spokojnie nawet dłuższy niż mój, dziewięciodniowy, pobyt.

Tuż pod koniec w hotelu pojawia się 50-letni Norweg, który na rowerze przyjechał do Singapuru z... Norwegii i nie jest to jeszcze koniec jego pedałowania. Dotychczas zrobił 19 tys. kilometrów.

Ponieważ linie lotnicze rozszerzyły limit bagażu do 25 kilogramów, postanawiam jeszcze przed wyjazdem po raz pierwszy od pół roku wywołać moje zdjęcia. Mimo, że Singapur jest najdroższym państwem regionu i ceny np. żywności są dwa razu większe niż w Polsce, usługi fotograficzne są tańsze i bardzo dobrej jakości.

Trond dojechał tu rowerem z Norwegii (19 tys. km), Singapur12 kwietnia 2001 po dniu ostatnich sprawunków i pakowania sprowadzam z trzeciego piętra na dół pudło z moim rowerem a następnie sakwę. Wiecznie podchmielony pracownik hotelu, którego głupie teksty ignorowałem od pierwszego dnia pobytu zaskakuje mnie, pytając czy nie pomóc mi zanieść te rzeczy na postój taksówek. Jestem w szoku, bo coś takiego w hotelu spotyka mnie po raz pierwszy. Oczywiście zgadzam się i dziękując za pomoc przy drzwiach taksówki słyszę: "Pamiętaj Ramos, może z moją głową nie wszystko jest w porządku, ale moje serce jest dobre."

Po chwili opuszczam miasto i autostradą, której sieć efektywnie oplata wyspę, mknę w kierunku międzynarodowego lotniska na samolot do Zurichu, aby stamtąd polecieć już prosto do rodzinnego Krakowa. W ciemnościach nocy delikatnie świecą pomarańczowe kontrolki taksówki. Moja wyprawa dobiegła końca.

Krzysiek
poleć stronę znajomym
 
 


Europa: Na starcie RzymDroga zachodnim wybrzeżemNeapol PompejeDo portu w BariGrecja Turcja
Bliski Wschód: Na granicy syryjskiejSyria Jordania - część północnaIzraelJerozolima Jordania - górySynaj
Afryka: Egipt - część afrykańska UgandaKenia
Azja: NepalIndieIndie c.d.TajlandiaMalezjaSingapur