rowerem
przez trzy
kontynenty,
2000/01
opowiadania/index.shtmlOPOWIADANIA
ZapiskiZapiski
żyjąc w: Szwajcaria i Europażyjąc w: Szwajcaria i Europa
camino de Santiagocamino de Santiago
Krzysztof Rozmus 
żyjący na ziemi 
Wyprawa rowerem przez 3 kontynenty
 
WYPRAWA ROWEREM PRZEZ 3 KONTYNENTY, 2000/01
Relacje
Europa: Na starcie RzymDroga zachodnim wybrzeżemNeapol PompejeDo portu w BariGrecja Turcja
Bliski Wschód: Na granicy syryjskiejSyria Jordania - część północnaIzraelJerozolima Jordania - górySynaj
Afryka: Egipt - część afrykańska UgandaKenia
Azja: NepalIndieIndie c.d.TajlandiaMalezjaSingapur


Rowerem przez 3 kontynenty: Rzym
09.10.2000

Do Rzymu przybywam autokarem o godz. 13-tej w poniedziałek 9 października 2000, wraz z kilkudziesięcioosobową grupa Polaków przyjeżdżających tutaj do pracy, głównie kobiet w średnim wieku.

Złożenie roweru i spakowanie bagażu zajmuje mi prawie 2 godziny. To, że wszystkie potrzebne na półroczną wyprawę rzeczy udaje mi się zmieścić (o dziwo bez problemu) do dwóch sakw (+namiot i śpiwór na wierzch tylniej sakwy), wiedziałem już przed wyjazdem. Zaskakuje mnie jednak ciężar tego wszystkiego. Rower chyba przytył 3 razy, a kierownica jest tak ciężka, że zdaje mi się, jakbym kierował wielkim TIRem.

Rzym, WłochySłońce przypieka zza chmur, ale nie jest bardzo gorąco. Robiąc wcześniej pamiątkowe zdjęcie na starcie, ruszam ostrożnie i powoli na zwiedzanie założonego 2753 lata temu miasta. Aby nie spędzić tutaj całego czasu przeznaczonego na wyprawę wyznaczam sobie tylko 3 główne cele: plac św. Piotra, plac Campo di Fiori, Koloseum i... zrobienie małych zakupów żywieniowo-gospodarczych.

Fontanna di Trevi, Rzym, WłochyDysponując tylko poglądowym planem miasta dopiero po 2 godzinach kluczenia docieram na Piazzo San Pietro - w telewizji robi wrażenie ogromnego... Słońce zaczyna już zachodzić, więc chciałbym jak najszybciej zobaczyć resztę i wyjechać za miasto w poszukiwaniu noclegu, nim zrobi się całkiem ciemno. Jak zwykle w takich sytuacjach rozwiązanie znajduje się samo, w postaci starszego Włocha na rowerze, który jedzie w tamta stronę i może pokazać mi drogę (ja go o nic nie pytałem, sam podjechał na skrzyżowaniu). Częstuje mnie sokiem ananasowym i w 5 minut docieramy do Koloseum - ma wprawę w szybkim poruszaniu się wśród strumienia motorowerów, samochodów i sygnalizacji ulicznej.

Po drodze odwiedzamy Campo di Fiori, gdzie zginął Giordano Bruno i wykopaliska Foro Romano. Sympatyczny Włoch udziela mi porad co do noclegu w Wiecznym Mieście, ja jednak pokazuję na namiot i wyjeżdżam z miasta drogą w stronę Morza Śródziemnego.

Krzysiek
poleć stronę znajomym