rowerem
przez trzy
kontynenty,
2000/01
opowiadania/index.shtmlOPOWIADANIA
ZapiskiZapiski
żyjąc w: Szwajcaria i Europażyjąc w: Szwajcaria i Europa
camino de Santiagocamino de Santiago
Krzysztof Rozmus 
żyjący na ziemi 
Wyprawa rowerem przez 3 kontynenty
 
WYPRAWA ROWEREM PRZEZ 3 KONTYNENTY, 2000/01
Relacje
Europa: Na starcie RzymDroga zachodnim wybrzeżemNeapol PompejeDo portu w BariGrecja Turcja
Bliski Wschód: Na granicy syryjskiejSyria Jordania - część północnaIzraelJerozolima Jordania - górySynaj
Afryka: Egipt - część afrykańska UgandaKenia
Azja: NepalIndieIndie c.d.TajlandiaMalezjaSingapur


Rowerem przez 3 kontynenty: Jordania - góry
01-12.12.2000

Na wodach Morza Martwego można się położyć i czytać gazetę. Nie wierzyłem, ale się przekonałem. Dalej moja droga odbija na wschód, na górę Nebo, skąd Mojżesz przed śmiercią oglądał Ziemię Obiecana.

Morze Martwe, Jordania10-kilometrowy odcinek z różnicą wzniesień wielkości 2000 m można pokonać pchając rower lub korzystając z bezinteresownej pomocy kierowcy ciężarówki, która tą trasę przebywa w godzinę (!). Widok z góry na Morze Martwe i dolinę Jordanu jest oszałamiający. Podobno przy dobrej pogodzie można nawet zobaczyć stąd dachy Jerozolimy.

Droga po jordańskich górach wyznacza najgorszy dotychczas okres mojej podróży. Składa się na to przede wszystkim zła pogoda (zimno i bardzo silny wiatr), olbrzymie wzniesienia oraz nieprzyjaźni ludzie. Wadi al Mujib, JordaniaNieprzyjaźni do tego stopnia, że spotkane przeze mnie dwie Francuzki, które na rowerach w ciągu dwóch lat chcą dotrzeć do Australii, miejscowość Tafila musiały przebyć pod eskortą policji - na drogę z kamieniami wychodziły nie tylko dzieci, ale i starsi ludzie! Ja osobiście nieraz widzę charakterystycznie wystawiony środkowy palec z przejeżdżających samochodów. Mimo, że salwuję się ucieczką autostopem i taksówkami z tych terenów, nie omija mnie jedna koszmarna noc, 30 km od Shawbak, gdzie przy temperaturze poniżej zera, nie mogąc zasnąć z zimna (hoteli nie ma), drżę o swoje życie - w moim mikro-namiocie głowę mam 1 cm od tropiku, a kamieni w okolicy pod dostatkiem :-)

Petra, JordaniaPo co więc tamtędy jechać ? Po pierwsze wspomniany widok z góry Nebo, po drugie mapa-mozaika z VI wieku w Madabie (to akurat można było sobie darować, z całej mapy Bliskiego Wschodu pozostały zaledwie szczątki), po trzecie Wadi Al-Mujib (olbrzymi kanion, kilometrowej głębokości, ciągnący się w poprzek pasma górskiego aż do Morza Martwego), po czwarte Petra (ogromne, kamienne miasto Nabatejczyków z I wieku przed Chrystusem, z obłędnymi, gigantycznymi fasadami rzeźbionymi w różowej skale). Na końcu drogi w Jordanii odwiedzam pustynię Wadi Rum z wyrastającymi z niej czerwonymi skalami. Pustynia, a noc i dzień pada deszcz i jest przeraźliwie zimno. Ale to już połowa grudnia i tak objawia się tutaj zima. Przemarznięty do szpiku kości zjeżdżam na dół do wybrzeża zatoki Aqaby, aby jeszcze raz przez Izrael dostać się do Egiptu i jego ciepła.

Krzysiek
poleć stronę znajomym