Naokoło świata '08 Where you want to go? Who you want to be? What you want to do?
Just come with me...

OPOWIADANIA OPOWIADANIA
Zapiski Zapiski
żyj?c w: Szwajcaria i Europa żyjąc w: Szwajcaria i Europa
camino de Santiago camino de Santiago
Wyprawa rowerem przez 3 kontynenty rowerem przez 3 kontynenty
Krzysztof Rozmus
żyjący na ziemi

sobota, 20 wrzesień 2008

Podsumowanie cz. 3 (Kraków, Polska)

Czy spotkałem po drodze kogoś ciekawego?

Było kilka osób, z którymi udało mi się porozmawiać co najmniej pół godziny na tematy inne niż podróżowanie (tak sobie pozwolę w tym wypadku zdefiniować kogoś ciekawego).

W Chinach, 35-letnia Bułgarka, odbywająca podróż dookoła świata po pracy w USA (to ta, o której pisałem, że ćwiczyła karate w klasztorze w Chinach). Nie do końca podpada pod kategorię, bo rozmawialiśmy tylko 15 minut, ale myślę, że gdyby się dało, to następna piętnastka byłaby równie ciekawa.

W Australii, 29-letni Polak, który po skończeniu studiów politologicznych i pracy w branży, postanowił zmienić swój zawód na pielęgniarza i nawet kończy w tym kierunku drugie studia (w Anglii). Rzadko zdarza się, żeby człowiek w tym wieku emanował entuzjazmem nastolatka (Mariusz i Honorata, pozdrawiam :-).

Na Francuskiej Polinezji, 34-letni Szwajcar, który rozczarowany swoim zawodem ekonomisty zaczął później studiować za granicą drugi kierunek (psychologię) i ostatni rok spędził, pracując w Kanadzie w domu dla uzależnionych od narkotyków. Aktualnie spędza rok na podróży dookoła świata, bardzo interesuje się filozofiami Wschodu. Spodobało mi się z jaką swobodą opowiadał, że to, co go najbardziej interesuje, to odkrycie sensu życia. Amen.

Na Francuskiej Polinezji, 30-klikuletni Francuz. Przedstawił się jako artysta i reżyser video alternatywnego. Żyje z wynajmu mieszkań. Rozmawiałem z nim 10 minut. Nie wiem, jaka byłaby następna dwudziestka, ale jeśli nie łapie się do ciekawych, to na pewno do ciekawostek (www.myspace.com/fredyandthekissies).

Na Francuskiej Polinezji, 54-letni Anglik, z wykształcenia biolog, który osiadł na Tahiti 20 lat temu i zajmuje się na miejscu... ochroną ślimaków. Generalnie polega to na tym, że wytycza na wyspach takie mini-rezerwaty ślimakowe, wielkości dwa na dwa metry, podgląda, co się z nimi dzieje i wysyła co miesiąc raport do swojego rodzimego uniwersytetu w Anglii. Te raporty wyglądają mniej więcej tak: "Tego a tego dnia poszedłem w góry do lasu, pogoda była deszczowa, po drodze znalazłem jednego ślimaka i jedną pustką skorupkę". Na początku myślałem, że on podłapał jakiś lukratywny kontrakt naukowy, ale okazało się, żyje bardzo skromnie tylko z dotacji, jakie płacą ogrody zoologiczne za podtrzymywanie tych gatunków przy życiu. Jak mówił, nie ma żadnych oszczędności, jego życie jest już organicznie związane ze ślimakami, bo gdyby one wyginęły, jemu przestaliby płacić (on nie wyobraża sobie powrotu do Anglii, a na Polinezji nie za bardzo miałby co robić). Ceni sobie w tym wszystkim dużo wolnego czasu i absolutną wolność (nikt go nie kontroluje, raporty, gdyby chciał, mógłby wymyślać; nie zadawałem pytania, czy ktoś je w ogóle czyta). A po pracy... ten człowiek pisze dziennik, opowiadania i książki (literatura piękna, nie o ślimakach) oraz spotyka się z jakaś młodą Polinezyjką, która jest operatorką koparki. Hough.

Na Wyspie Wielkanocnej, 26-letnia Angielka, która wybrała się w roczną podróż dookoła świata ze swoim chłopakiem, ale w Chinach została porzucona. Nie przerwała podróży, tylko pojechała sama do Australii, podreperować finanse i znaleźć pocieszenie w życiu imprezowym i alkoholu (w Australii tanie wino sprzedaje się w pudełkach; takie pudełko po opróżnieniu i nadmuchaniu wykorzystuje się jako poduszkę, tam gdzie zastanie nas noc). W Australii też poznała nowego chłopaka, który ją pokochał i miał do niej dołączyć w Argentynie (ona tam przez miesiąc zamierzała się uczyć hiszpańskiego). Amen.

W Brazylii, 34-letni Amerykanin, który ostatnie 10 lat spędził pracując jako steward. Zgodził się na zwolnienie z pracy (w ramach zwolnienia grupowego) w zamian za możliwość latania przez rok za darmo lotami swojej linii po całym świecie. Jeszcze w czasie pracy zajmował się pisaniem książek i opowiadań (stewardzi i stewardesy na długich lotach mają ponoć bardzo dużo wolnego czasu). Teraz oprócz darmowego latania, zaczął studia z literatury angielskiej.

W Meksyku, 30-letnia Polka, w samotnej dwumiesięcznej podróży po tym kraju. Mówiła, że w ciągu roku swoje życie dzieli na zupełnie odrębne fragmenty-życiorysy: nauczycielki angielskiego w Anglii, mieszkanki squatów w Hiszpanii, gdzie występuje na ulicach żonglując ogniem, podróżniczki po świecie, jeszcze coś innego w Polsce. Była przekonana, że w przyszłości jej mąż nie będzie Polakiem i jej dzieci będą uczyć się w dwóch językach. Amen.