Powoli aklimatyzuję się w Krakowie, wychodzę z jedynego na trasie jetlagu i przeziębienia (ta pogoda pod psem, odkąd przyleciałem nie przestaje padać, temp. 8 stopni). Czas chyba na jakieś podsumowanie. Zacznijmy więc od początku. (Moje kazanie będzie dotyczyć ewangelii o dwóch uczniach idących do Emaus. W pierwszej części omówię, ilu było uczniów, a w drugiej, dokąd szli).
Pomysł wycieczki zrodził się na początku roku 2008, gdy podejmowałem decyzję o opuszczeniu Szwajcarii (po trzech latach) i powrocie do Polski. Początkowo myślałem tylko o Japonii i Stanach Zjednoczonych (osiem lat temu odwiedzałem rowerem głównie kraje biedne i rozwijające się, teraz chciałem zobaczyć te bogate i rozwinięte). Kusiła mnie też trochę Polinezja Francuska, taka daleka i piękna, gdzie można by było po prostu położyć się na piasku i odpocząć od wszystkiego... Wkrótce zorientowałem się, że te trzy kraje mogą stanowić podstawę do większego planu, planu podróży naokoło świata (wrócić z wycieczki z innej strony niż się wyleciało jest bardziej cool niż wrócić z tej samej). Postanowiłem rozpoznać temat biletów lotniczych RTW (Round The World tickets).
Różnorodność ofert i ogrom informacji z nimi związanych przeraziły mnie. Decyzja, który bilet wybrać, w jakiej wersji i jakie kraje włączyć do trasy, była dla mnie bardzo trudna. I nikt specjalnie nie chciał albo nie mógł mi pomóc. Wielokrotnie zmieniałem plany, wahałem się, czy włączać do trasy więcej czy mniej krajów. W krytycznym momencie byłem nawet bliski nie jechania w ogóle nigdzie. Wydawało mi się, że wszystko to robi się zbyt skomplikowane, zbyt ryzykowne, zbyt drogie i... niepotrzebne. Ale ponieważ zaprosiłem już do tej podróży innych (dałem ogłoszenie w internecie, że szukam chętnych do dołączenia do wycieczki), nie bardzo mogłem się wycofać... Ostatecznie, pod wypływem impulsu, postanowiłem iść na całość, czyli odwiedzić maksymalnie dużo krajów, w maksymalnie krótkim czasie: kupiłem "duży" bilet RTW (oneworld Global Explorer 39000 mil) i jeszcze 14 dodatkowych przelotów. Klamka zapadła.
