Naokoło świata '08 Where you want to go? Who you want to be? What you want to do?
Just come with me...

OPOWIADANIA OPOWIADANIA
Zapiski Zapiski
żyj?c w: Szwajcaria i Europa żyjąc w: Szwajcaria i Europa
camino de Santiago camino de Santiago
Wyprawa rowerem przez 3 kontynenty rowerem przez 3 kontynenty
Krzysztof Rozmus
żyjący na ziemi

wtorek, 5 sierpień 2008

Kilka zdjec z drugiej stolicy (Buenos Aires, Argentyna)

Zima i nuda. Chyba wybiore sie na lekcje tanga dla rozgrzania. Tylko nie wiem, czy pamietam wystarczajaco duzo hiszpanskiego...

środa, 6 sierpień 2008

La clase de tango (Buenos Aires, Argentyna)

FLV player
video

Charlies tez sie ucza...

środa, 6 sierpień 2008

A tak robia to profesjonalisci ;-) (Buenos Aires, Argentyna)

FLV player
video

środa, 6 sierpień 2008

Profesjonalisci cz. 2 (Buenos Aires, Argentyna)

FLV player
video

środa, 6 sierpień 2008

Profesjonalisci cz. 3 (Buenos Aires, Argentyna)

FLV player
video

środa, 6 sierpień 2008

Profesjonalisci cz. 4 (Buenos Aires, Argentyna)

FLV player
video

środa, 6 sierpień 2008

Profesjonalisci cz. 5 (Buenos Aires, Argentyna)

FLV player
FLV player
video

Gdybym wcześniej nie wziął udziału w lekcji tanga, prawdopodobnie nie byłbym w stanie docenić maestrii ulicznych tancerzy. Tango jest tańcem naprawdę trudnym! Składa się na to, według mnie, kilka przyczyn:

1)      Tango jest tańcem całkowicie improwizowanym – nie ma tutaj ustalonych, możliwych do wyuczenia na pamięć czterech, pięciu kroków, które powtarzają wszystkie pary na całym świecie (tu pewnie leży też sekret jego ogromnej widowiskowości).

2)      Rytm tanga nie jest łatwy do uchwycenia (przynajmniej dla mnie; zgódźmy się, że jest trudniejszy od umcyk-umcyk czy bum-bum-bum, co dla niektórych może być barierą nie do pokonania…).

3)      W tangu połowa ciała (od pasa w górę) ma pozostawać nieruchoma (co jak dla mnie jest nienaturalne). Podstawowy ruch w tangu polega na przenoszeniu ciężaru ciała z jednej nogi na drugą. Ale do tego trzeba czuć rytm tanga (patrz punkt 2).

4)      W tangu osobą prowadzącą jest mężczyzna. To on wymyśla taniec i poprzez dyskretne znaki dłońmi i ramionami daje znać partnerce, jaki będzie następny krok. Przy czym nie może być to krok dowolny, ale taki, który partnerka będzie w stanie w danej chwili wykonać. A więc mężczyzna musi być cały czas świadomy, na której nodze partnerka ma ciężar. Tylko co zrobić, jeśli nie wie się, na której nodze samemu ten ciężar się ma i kiedy go do rytmu zmienić? Nagle okazuje się, że taniec, który według mnie powinien być czymś żywiołowym, bezmyślnym i radosnym, przeradza się w jakieś skomplikowane zadanie z dziedziny statyki, dynamiki i teorii komunikacji niewerbalnej. Jakie to szczęście, że istnieje samba!

Dodatkową trudnością w nauce tanga w Buenos Aires jest to, że na zajęcia i warsztaty zazwyczaj chodzą ludzie, którzy już coś potrafią. Dlatego rada: najlepiej przychodzić z własnym partnerem.


***

Pytanie z maila (Boga): "Ale naprawdę aż tak zimno? Przewidziałeś to? Jakiś sweter masz?? :):"

Mam nawet zimowa kurtke, ale mala szansa, ze ja uzyje - 10 stopni, w nocy mniej.

***

W Argentynie maja dobra herbate mate. Miesa - zalezy od lokalu, mniej od ceny.

***

W poscie z Chile wrzucilem nagranie audio.

czwartek, 7 sierpień 2008

Strach sie bac (Iguassu, Argentyna)










czwartek, 7 sierpień 2008

Ze strony argentynskiej cz. 1 (Iguassu, Argentyna)

FLV player
video

czwartek, 7 sierpień 2008

Ze strony argentynskiej cz. 2 (Iguassu, Argentyna)

FLV player
videociag dalszy strony argentynskiej wkrotce...

piątek, 8 sierpień 2008

Ze strony argentynskiej cz. 3 (Iguassu, Argentyna)

FLV player
video

piątek, 8 sierpień 2008

Ze strony argentynskiej cz. 4 (Iguassu, Argentyna)

FLV player
video
FLV player
video

piątek, 8 sierpień 2008

Wodospad do skladania (Iguassu, Argentyna)

piątek, 8 sierpień 2008

Wodospad do skladania cz. 2 (Iguassu, Argentyna)

piątek, 8 sierpień 2008

Dzika rzeka Iguassu (Iguassu, Argentyna)

piątek, 8 sierpień 2008

Diabelskie Gardlo (Iguassu, Argentyna)

piątek, 8 sierpień 2008

Jeszcze kilka (Iguassu, Argentyna-Brazylia)

piątek, 8 sierpień 2008

Dzis pytanie, dzis odpowiedz (Iguassu, Brazylia)

Ktos prosil o duzo zdjec z Iguassu... Do uslug.

Zwiedzanie zaczalem od strony argentynskiej (z brzegu skad spada woda), gdzie po czesci parku mozna poruszac sie wolna kolejka turystyczna - w wagonikach z glosnikow leci oczywiscie soundtrack z "Misji" (jednego z moich ulubionych filmow; tu krecono czesc zdjec i mozna spokojnie poczuc klimat z filmu). Pozniej idzie sie ponad kilometr po pomostach zbudowanych na rzece Iguassu, ktora wyglada calkiem spokojnie. I to jest wlasnie najfajniejszy moment, bo jest jak na filmie (juz nie "Misji"): niby spokojnie, ale widz juz wie, ze za chwile zacznie sie przepasc - gdzies na horyzonie unosza sie obloki kropelek wody i huk staje sie coraz wyrazniejszy...
Strona argentynska daje mozliwosc podejscia bardzo blisko wody w wielu miejscach, zarowno na gorze jak i na dole. Na przejscie wszystkich szlakow potrzeba kilka godzin - tak obszerny jest to wodospad (kilka kilometrow szerokosci; i wlasnie na obszernosc robi najwieksze wrazenie - nie bojmy sie slowa "wow").
Strona brazylijskia daje widok z dalszej i szerszej perspektywy - pozwala ogarnac calosc (na szybkie przejscie wystarczy godzina).

Jedynym rozczarowaniem byla nieobecnosc tukanow, ktorych normalnie jest tutaj pelno. Moze polecialy przezimowac do cieplejszych krajow (nie zeby tu w zimie bylo zimno, ale wiecie, jakie sa tukany). Zamiast tukanow wystapily te inne zwierzeta (oposy?), wiec tez bylo ciekawie. Jaguarow nie spotkalem.

***

Pytania od Wiernego Czytelnia (Lechu):

Suma sumarum spedzasz sporo czasu na wrzucaniu nowych zdjec, filmow, relacji. Rownie dobrze moglbys dysponowac wieksza karta pamieci do aparatu i uaktualniac swoj blog rzadziej – dzieki temu moglbys zaoszczedzic czas podczas podrozy. W najbardziej ekstremalnym przypadku moglbys wszystkie wrazenia spisac juz po przyjezdzie.
A jednak robisz to dosyc regularnie.
Chce Ci sie? Oplaca Ci sie to?
Wierny Czytelnik

Stary, ja do tego interesu doplacam, i to juz od jakis dwoch miesiecy.
Nie bardzo widze oszczednosc czasu w rzadszym uaktualnianiu blogu.
Najwiecej czasu zajmuje selekcja zdjec oraz ich fizyczne przeslanie po laczach (czeka sie az sie zaladuja) - czy wrzucisz naraz 100 zdjec, czy 10 razy po 10 zadna roznica. Przynajmniej tak mi sie wydaje, ale moze cos mi umyka.
Ekstremalny przypadek nie wchodzi w gre - zapomnialbym co bylo na poczatku, a przeciez troche tez tekstow wrzucam.
Czeste uaktualnianie to tez jakas forma rozrywki. Poza tym spelnia jeden z glownych celow tego bloga, czyli dawanie znaku, ze zyje :-)


Zalegle pytanie tyczace Chin i Japonii. Jak Ci sie udawalo zrozumiec ceny za przejazdy/jedzenie/etc? Miales tam kiedykolwiek wrazenie, ze ktos probuje twoja niewiedze wykorzystac?
Wierny Czytelnik

W Chinach prosilem o napisanie ceny na kartce (cyfry zapisuja tak jak w Europie). Oczywiscie ceny na widok turysty ida do gory - proces targowania tez przeprowadzalem zazwyczaj na kartce.
W Japonii nie ma zadnego targowania, bo ceny sa ustalone. Czasami zapis cyfr jest japonski, ale mozna sie tego nauczyc z przewodnika. Tutaj jest troche jak w Szwajcarii - bogaci ludzie, komu by sie chcialo Cie uszukiwac? (PS: wstep do niektorych onsenow jest pobierany tak, jak sie sprzedaje owoce w CH - skrzyneczka na pieniadze sobie stoi).


***

Jeszcze mi sie przypomnialo a'propos Polinezji: czesc mezczyzn pracujach w sklepach, czy restauracjach ubiera sie i zyje jak kobiety. Niekoniecznie oznacza to, ze wspolzyja z mezczyznami. W zasadzie nie wiadomo, co to oznacza - wyglada dosc dziwnie.
PS: jeszcze do konca XX wieku Francuzi przeprowadzali na Polinezji podziemne proby atomowe (atol Mururoa).

***

I jeszcze zalegly kawal "japonski" (z Dilberta). Szef na odprawie do pracownikow:
"W Japonii znany jest termin karoshi - smierc z przepracowania. Otoz cala sztuka polega na tym, aby przestac pracowac zaraz po tym jak zobaczy sie tunel, swiatelko i niedawno zmarlych bliskich."

piątek, 8 sierpień 2008

Inne spojrzenie na ma postac (Kirgistan - Chiny)

Od Alicji: http://picasaweb.google.com/alicja.firlej/Krzysiek?authkey=XQuR-5HZI-U
Zdjecia i opisy w innych tematach w drodze...

piątek, 15 sierpień 2008

Dzis pytanie, za trzy dni odpowiedz (Cuzco, Peru)

Pytania z maila (Marcin):

Czy w Argentynie natrafiłeś na jakieś ślady Cze-Guevary ? Tzn. czy widać jakieś pomniki, plakaty, sklepy z pamiątkami, wycieczki śladami?

O ile dobrze pamietam, to plakaty chyba byly do kupienia w sklepach. Nic wiecej nie rzucilo mi sie w oczy.

Czytałem i oglądałem filmy dokumentalne na temat masowej emigracji Niemców po drugiej wojnie światowej do Argentyny - czy można zauważyć wpływ tej dość dużej rzeszy ludzi na kraj ? Tzn. jakieś "niemieckie" sklepy, typ zabudowy, język niemiecki na ulicach, gazety, kultura ?

Bylo troche reklam niemieckich firm na ulicach (wiecej niz w innych krajach).

Czy Santiago w Chile rzeczywiście wygląda tak nowocześnie jak na zdjęciach z przewodników ?

No chyba zdjecia nie klamia? :-) Nie wyglada najgorzej. Podobnie Buenos. Jeszcze bardziej nowoczesnie wyglada Sao Paulo (wiezowcow wiecej niz w Szanghaju). Najbardziej podniszczone jest Rio.

I bardziej ogólnie jak Twoim zdaniem odróżniają się rozwinięte kraje Ameryki Południowa od Europy ? Czy można powiedzieć, że istnieją jakieś zasadnicze różnice ? Czy jako europejczyk - potrafiłbyś się tam osiedlić, czy też kultura, ludzie i klimat są niesprzyjające?

Czy ja wiem? W Santiago bylem raptem kilka godzin. W Buenos kierowcy jezdza jak szaleni. Poza tym na kontroli granicznej daja Ci karte celna do wypelnienia jesli m.in. posiadasz swoja komorke. Musisz ja zadeklarowac, podac marke, typ, numer seryjny. Wypelniasz to, po czym oczywiscie sie okazuje, ze nikt tego nie potrzebuje. W Rio panuje jakas niezdrowa biurokracja w sklepach: kasjerka po kazdym kliencie wpina gdzies dany rachunek, notuje do innego zeszytu cene. Co kilka klientow przelicza cala kase. Poza tym wydaje mi sie, ze poza tymi kilkoma duzymi miastami cala reszta terenu jest mocno nierozwinieta i biedna.
Osiedlic sie pewnie da wszedzie, pytanie tylko po co i za jaka cene...

Z wiadomości tv widać rosnące znaczenie Wenezueli oraz jej prezydenta wraz z socjalizującymi ideami. Czy można powiedzieć, że reszta krajów tego regionu jakoś nawiązuje do zmian w Wenezueli ? Czy widać wzrost znaczenia partii komunistycznych?

Moim zdaniem z tego, ze Chaveza widac w telewizji wcale nie wynika, ze jego znaczenie rosnie (o ile sie nie myle, to przegral jakies ostatnie narodowe referendum). Ot, po prostu jest medialny ze swoimi pomyslami.
Jak bylem w Buenos, to akurat trwalo spotkanie prezydentow Argentyny, Brazylii i Wenezueli. Czy cos z tego wynika, nie wiem.


Zdaję sobie sprawę, że na pewno trudno odpowiedzieć na takie pytania po kilku dniach pobytu w danym kraju.

Dzieki za wyrozumialosc i ciekawe pytania :-)

***

Pytanie z maila (Wierny Czytelnik Lechu):

Minely 2 miesiace twojej podrozy. Do konca zostal jedynie miesiac.
Jak z tej perspektywy spogladasz na dziedziczenie klas abstrakcyjnych w klasach .net framework 3.5 implementujacych interfejs ISerializable?

Spodziewalem sie, ze predzej czy pozniej to pytanie padnie...
Coz, minelo nie dwa, a dwa i pol miesiaca mojej podrozy. I przez ten czas ani razu nie spogladalem w strone klas abstrakcyjnych, wiec nie wiem, czy moja perspektywa sie jakos zmienila.