poniedziałek, 7 lipiec 2008
poniedziałek, 7 lipiec 2008
poniedziałek, 7 lipiec 2008
poniedziałek, 7 lipiec 2008
W swiatyni Shinto cesarza Meiji (Tokio, Japonia)
poniedziałek, 7 lipiec 2008
Czas isc spac (Tokio, Japonia)

Witajcie w mojej kapsulce nasennej...

Tak to wyglada od srodka. Wymiary 2 x 1 x 1 m. Jest swiatlo, telewizor, radio i zegarek z budzikiem. Generalnie jest dosc wygodnie. Wejscie jest zasuwane od gory mata. Mozna sie tu czuc jak w wiekszej i lepszej jakosci kuszetce kolejowej. W cenie jest korzystanie z publicznej lazni, sauny, jacuzi i basenikow z ciepla i zimna woda. Tego typu hotele sa tylko dla mezczyzn (choc sa te wyjatki).

Typowa muszla klozetowa w toalecie hotelowej w Japoni zaopatrzona jest w panel sterujacy. Korzystalem tylko z dwoch rodzajow podmywania. Deska jest oczywiscie podgrzewana. Takie toalety sa tez w centrach handlowych i lepszych pociagach.
poniedziałek, 7 lipiec 2008
poniedziałek, 7 lipiec 2008
Dworzec kolejowy i ciepla sake (Kioto, Japonia)
Dobra, wrzucilem, co mialem, przekraczajac jednym posiedzeniem budzet na internet w tym tygodniu (hej, to jest jednak Japonia i ceny sa troche inne niz te, do ktorych zdazylem sie przyzwyczaic przez ostatni miesiac :-)
Chcialbym dac duzo wiecej opisow, ale nie mam tez zbyt wiele czasu - moj pobyt tutaj jest bardzo krotki, a jest to pierwszy kraj na trasie, ktory naprawde chcialem zobaczyc. Bo tak to juz jest w w rozleglych podrozach naokolo swiata, ze pewne miejsca sa priorytetowe, a inne po prostu sa po drodze.
Na zadane pytania na pewno odpowiem, ale prosze o cierpliwosc.
Teraz jeszcze na szybko, pierwsze wrazenie po Chinach: ludzie chodza w czystych ubraniach (i szykownych)!
Na ulicach jest duzo gesciej, ale w takich miejscach jak sklepy, pociagi czy restauracje jest duzo bardziej spokojniej - nikt nie krzyczy. W ogole wszyscy sie tu zachowuja bardzo powsciagliwie. Mam wrazenie, ze wszystko to jest duzo delikatniejsze, z dbaloscia o detale. Ta estetyka i styl duzo bardziej mi odpowiada niz chinska krzykliwosc (chocby kolorow czy wzorow). Nie moge sie przyzwyczaic jeszcze do ciaglych uklonow (a w hotelu tradycyjnym do padania na kolana sluzby przy wejsciu i wyjsciu).
A z drugiej strony jest to jedna z najbardziej rozwinietych i nowoczesnych cywilizacji jaka znam...
środa, 9 lipiec 2008
W zasadzie (Kioto - Hiroshima - Beppu, Japonia)
Za to beda opisy, ale to tez oczywiscie pozniej. Na razie w skrocie.
W Kioto ogladalem slynne kamienne ogrody Zen, spalem w swiatyni buddyjskiej i uczestniczylem w medytacji Zen. Poza tym bylem na 1,5 przedstawieniu japonskich tradycyjnych sztuk i zwyczajow, m.in. przygotowywalem wlasnorecznie herbate wg rytualu i ogladalem taniec gejsz. W Hiroszimie ogladalem miejsce, nad ktorym wybuchla bomba atomowa oraz zwiedzalem poswiecone temu wydarzeniu muzeum (na marginesie: swietnie zrobione i bardzo poruszajace). Aktualnie (godz. 20:00) przyjechalem do miasta Beppu na Kiusiu (poludnie Japoni) i zaraz wybieram sie do jednego z kilkudziesieciu onsenow w okolicy (z ktorych slynie).
środa, 9 lipiec 2008
Od poczatku (Beppu, Japonia)
Zanim jednak postawimy noge na chodniku, czeka nas odprawa celna z dosc szczegolowymi pytaniami (skad, dokad, po co) - oczywiscie wszystko w kulturalnej atmosferze, ale jakos czuje sie tu dawna, wyizolowana od swiata wyspe.
Potem sklepy na lotnisku - zachodni standard, wszystko ladnie oswietlone, metki z cenami, bogactwo wyboru, duzo goracych przekasek i kuchenki mikrofalowe do uzytku.
Nastepnie kolej - punktualnosc i sprawnosc serwisu jak w Szwajcarii, a w zasadzie biorac pod uwage rozleglosc sieci polaczen, ilosc pasazerow i szybkosc, nawet lepsza. Wagony na pewno o wyzszym standardzie (jest duzo wiecej miejsca). Ludzie zostawiaja bagaze na koncu wagonu i ida siadac - nikt sie nie boi o kradziez, skad ja to znam... Nazwy stacji i inne informacje sa takze po angielsku, w lepszych pociagach informacje glosowe sa takze po angielsku. Majac w reku rozklad jazdy (ktory dostalem z rail passem) i mapke pogladowa, bylem w stanie poruszac sie po dworcach Tokio "od kopa". A dworce te to przeciez istne labirynty. Tak tutaj jest wszystko dopracowane.
Pani roznoszaca jedzenie i picie w wagonie przy wejsciu i przy wyjsciu klania sie nisko, usmiecha i mowi formulke grzecznoscia. Tak samo robi konduktor. Niskie uklony pozdrowienia i podziakowania sa tutaj na kazdym kroku.
Aha, na krotko przed ladowaniem widzialem z samolotu gore Fuji, czyli moge mowic o ogromnym szczesciu, bo teraz jest tutaj pora deszczowa i w zasadzie na ten widok nie ma szans. W lecie Fuji nie jest pokryta sniegiem.
środa, 9 lipiec 2008
Odpowiadajac na pytania (Beppu, Japonia)
Odpowiedzi: 1) Poza biezacymi obserwacjami raczej nie mam czasu na zbytnie przemysliwania. Zwlaszcza w Japoni czas mam wypelniony od rana do wieczora i nie dosypiam. W kazdym razie material do przemyslen na pewno jest. 2) Absolutnie nie postrzegam tej wycieczki jako czegos wymagajacego specjalnego wysilku, wiec kategoria "dotrwac" wydaje mi sie nieadekwatna. Ale nie kusmy losu. 3) W planach jest jedna osoba, ale unikam tutaj pisania o przyszlosci (j.w.)
Pytanie z maila (Janusz): "1) Pytania mam odnosnie zielonej herbaty ktorej jestem smakoszem a w Chinach sa najlepsze.. Czy probowales roznych odmian. Mnie szczegolnie interesuje ta z Yunanu. Czy te uprawy sa rzeczywiscie ekologiczne, czy moze widziales cos na ten temat i czy nie dodaja np. jakichs konserwantow potem.
2) Poniewaz dzisiaj wylatujesz z Chin jak oceniasz te czesc podrozy (atrakcje, czas pobytu)."
Odpowiedz: 1) W sumie probowalem moze czterech roznych gatunkow zielonej herbaty, ale ja nie przepadam za zielona, wiec ciezko mi oceniac, czy byly dobre. Herbata czerwona, ktora kupilem w Yunanie i mam do dzis jest swietna. Znakomite tez byly herbaty ziolowe w Guilin w restauracji syczuanskiej. Niestety nie mam zadnych informacji o dodawaniu konserwantow. Sprzedawcy poza Yunannem czesto mowili, ze towar maja ze swoich plantacji wlasnie tam. Wiec niby jest to symbol jakosci. Na marginesie, dla podrozujacych po Chinach, herbate oplaca sie kupowac wlasnie w Yunannie; wszedzie dalej jest duzo drozsza. Poza tym w sprzedazy sa tez takie kule herbaciane, w srodku z kwiatem np. lotosu. Zapewne smakuje tak samo dobrze jak wyglada po zaparzeniu (mam jedno zdjecie, to przy okazji zamieszcze).
2) Poniewaz ja juz nieskromnie troche swiata widzialem, wiec raczej specjalnie nie poluje na jakies atrakcje. Moim glownym celem jest po prostu zobaczenie, jak wyglada swiat tam, gdzie jeszcze nie bylem. Tak wiec cenie sobie nawet bardziej spacer ulicami zwyklego chinskiego miasta niz ogladanie np. jakiejs zabytkowej swiatyni czy wyjatkowego krajobrazu. Na tak ogromny kraj jak Chiny czas (25 dni) byl dobrany optymalnie. Zrobilo sie go troche za duzo jak dla mnie w Yunannie, gdy nas nie wpuscili do wiosek tybetanskich w Syczuanie. Ale to ciezko bylo przewidziec (na marginesie: slyszalem, ze ponoc Tybet znow jest otwarty dla turystow. Ogolnie moim zdaniem na pewno warto odwiedzic Kaszgar, zeby sie zdziwic, ze w Azji Centralnej jest miasto jak z Bliskiego Wschodu. Warto przejechac sie tez po Karakorum Highway - to jest klimatyczne miejsce: krajobraz gor, jezior i jakow. W Yunannie jest barwnosc mniejszosci narodowych, takze Tybetanczycy (sa takze widowiskowe tarasy ryzowe, nie trzeba jechac do Guilin). Szanghaj - zeby zobaczyc inne oblicze Chin. Wielki Mur - po prostu.
czwartek, 10 lipiec 2008
Odpowiadajac na pytania cz. 2 (Beppu, Japonia)
Odpowiedz: Pisze jak leci w kawiarence. W Japoni bylem dwa razy (na 5 dni) internecie po mniej wiecej 2h kazde wejscie. W Chinach bylem codziennie lub co drugi dzien, od 0.5 do 3h.
Pytanie z maila (Pawel): "Fajne zdjecia robisz. Wlasciwie podobaja mi sie tez te ktore sobie sam robisz. To chyba nie jest tak prosto ustawic takie zdjecie?"
Odpowiedz: Bardzo prosto. Wielokrotnie wyjasnialem, ze ja nie przykladam sie absolutnie do zdjec, po prostu pstrykam lub nastawiam samowyzwalacz. Pozdrawiam.
***
O Japonii pisze takze kilkakrotnie w postach wysylanych z Australii (link1, link2, link3, link4, link5).
poniedziałek, 14 lipiec 2008
Swiatynie i ogrody (Kioto, Japonia)

Kompleks kilkunastu swiatyn buddyjskich w okolicy Myoshinji Temple.

Podworko swiatyni Shunkoin, w ktorej spalem.

Vice-przeor pokazuje wewnetrzy ogrod (ksiadz zen-buddyjski; w odroznieniu od mnichow, moze zalozyc rodzine).

Zwiedzajac swiatynie (w zbiorach m.in. chrzescijanski dzwon z XVII wieku odlany w Japonii przez Portugalczykow).

Poczestunek po medytacji: slodycze ryzowe i gorzka herbata zielona mat-cha.

Swiatynia Ryoanji i jej ogrody. W ogrodzie kamiennym nigdy nie widac na raz wszystkich 15 kamieni - niezaleznie do pozycji na obrebie zawsze przynajmniej jeden kamien jest przesloniety.
poniedziałek, 14 lipiec 2008
W swiecie onsenow (Beppu, Japonia)
Czesc z nich jest bezplatna. W Beppu osiem onsenow, nazywanych Pieklami, sluzy tylko od ogladania. W Beppu mozna sie poddac tez kapieli piaskowej (zakopywanie w goracym piasku w kimonie).
poniedziałek, 14 lipiec 2008
Historia zrzucenia bomby atomowej (Hiroszima, Japonia)

Hiroszima po wybuchu bomby. Budynek po lewej znajdowal sie prawie w centrum wybuchu.

Jego ocalone szczatki zachowano do dzis.

Pomnik Pokoju Dzieci zwiazanych z historia zmarlej na bialaczke Sadako Sasaki, 10-letniej dziewczynki, ktora w chwili wybuchu miala 2 lata.

Sadako, gdy wykryto u niej smiertelna chorobe, postanowila skladac papierowe labedzie origami (japonski symbol dlugowiecznosci i szczescia), z mysla, ze gdy uda jej sie zlozyc tysiac, to choroba sie cofnie. Japonskie dzieci kontynuuja skladanie i wysylanie labedzi za Sadako do dzis.
Japonski napis na czarnym granicie pod pomnikiem glosi: "To jest nasz placz. To jest nasza modlitwa. By zbudowac pokoj na swiecie."

Dokumenty zrodlowe (listy, rozkazy i notatki z posiedzen komitetow wojskowych USA) w Muzeum Pokoju pokazujace dokladanie proces dochodzenia do decyzji zrzucenia bomby atomowej na Hiroszime. Historia zaczyna sie od listu Einsteina do prezendenta USA Roosvelta, w ktorym ostrzega, ze Niemcy sa blisko stworzenia nowego typu broni opartej na wyzwoleniu energii atomowej, i zacheca USA do podjecia wlasnego programu, aby wyprzedzic wroga (Einstein, ktory byl Zydem uciekl w czasie wojny z Europy do USA). Inny dokument (notatki z dyskusji), juz po stworzeniu bomby przez Amerykanow: "Jesli nie uzyjemy teraz tej bomby, to nigdy nie wytlumaczymy sie przed kongresem z bilionowych wydatkow, ktore poszly na jej stworzenie". Jako cel ataku wybrano Japonie jako bezpieczniejsza, gdyby bomba nie wybuchla (obawiano sie, ze Niemcy moga przejac technologie, nad ktora sami pracuja). Wytypowano kilka potencjalnych miast, ktore byly do tej pory najmniej zniszczone i zaprzestano takze nad nimi jakichkolwiek nalotow bombowych na kilka miesiacy przed wybuchem (aby bylo widac efekt). Jest tez dokument zawierajacy formalny rozkaz zrzucenia bomby.
W tamtym czasie najdokladniejsza metoda celowania bylo celowanie wzrokowe. Zrzucenie bomby byloby niemozliwe przy duzym zachmurzeniu. Feralnego dnia nad Hiroszima swiecilo slonce (drugi cel, jakim bylo miasto Kokura, ocalila zla pogoda; po trzykrotnej probie samolot skierowano na cel "zapasowy" - miasto Nagasaki, nad ktorym na chwile pojawila sie dziura w chmurach).
Bobma zostala zrzucona na spadochronie (prawdopodobnie dlatego, zeby dac czas pilotowi na szybki powrot) okolo 8 rano. Sila razenia bomby nie polegala glownie na promieniowaniu radioaktywnym, ale na ogromnej temperaturze jaka wytwarza sie w momencie wybuchu (300 tysieci stopni Celsjusza w punkcie wybuchu 600 m nad ziemia, na powierzchni ziemi - 5 tysiecy stopni). Ludzie, ktorzy wyszli ogladac amerykanski samolot nad miastem zostali po prostu stopieni. Drewniane budowle w promieniu 2 km - obrocone w pyl.

Za kazdym razem, gdy na swiecie przeprowadza sie probe atomowa, aktualny burmistrz Hiroszimy wysyla jednostronicowy list protestacyjny. Takich listow (jak na zdjeciu) jest kilkset.

Po zrzuceniu bomby w miescie powstala plotka, ze na zgliszczach nic nie urosnie przez nastepne 75 lat. Pierwsze zielone pedy Phoenix Tree powitano z ogromna radoscia.

Labedzie, ktore skladala (z czasem coraz mniejsze).
***
Poczatkowo przeznaczylem sobie na Muzeum Pokoju w Hiroszimie tylko 15 min., no bo w sumie coz mozna pokazac w temacie zrzucenia bomby. Zostalem ponad godzine. Uwazam to muzeum za jedno z lepszych na swiecie - odpowiada ono na wszelkie pytania, jakie moglbym miec i dodatkowo zawiera mase materialow zrodlowych (jest np. oryginalny film krecony z samolotu zrzucajacego bombe). Sa takze czesci mniej faktograficzne, a bardziej oddzialujace na emocje, np. scenografia odtwarzajaca miasto po wybuchu (ludzie w plomieniach np. ze skora splywajaca z rak). Na mnie jednak najwieksze wrazenie zrobila masa tych listow protestacyjnych. Bo z jednej strony pokazuja ogromna bezsilnosc (slowo przeciwko piesci), z drugiej ogromna determinacje wynikajaca z tragedii przezytej na wlasnej skorze.
W muzeum mozna obejrzec takze oryginalne wspomnienia ludzi, ktorzy przezyli moment wybuchu.
Nauczyciel: "Pamietam, ze bylem w szkole i powiedzialem do klasy: Patrzcie na mnie, gdy do was mowie i w tym momencie pojawila sie wielka, dziwna swiatlosc" (posluchaj:
http://rozmus.wrzuta.pl/audio/fdOX33NdXI/relacja_czlowieka_ktory_przezyl_wybuch_bomby_w_hiroszimie)
Uczen: "W momencie wybuchu wpadlem pomiedzy dwie lawki i mysle, ze to mnie uratowalo. Gdy odzyskalem swiadomosc uslyszalem, ze koledzy i kolazanki, ktorzy przezyli spiewaja jakas dziecieca piosenke. Wiec ja tez zaczalem spiewac, na cale gardlo. Mysle, ze zaczelismy spiewac, aby ktos nas uslyszal i przyszedl nam z pomoca. Pamietam, ze wtedy po raz pierwszy w zyciu naprawde sie balem."
Kobieta: "Zaraz po wybuchu bomby poszlam z mezem szukac corki, ale miejsce, w ktorym pracowala bylo zmiecione z ziemi. Przez kilka dni chodzilam droga, ktora zawsze wracala do domu i wolalam ja po imieniu. Mezowi w kilka tygodni po wybuchu wypadly wszystkie wlosy i zaczal miec krwotoki z dziasel. W kilka dni pozniej umarl we wlasnym lozku. Bomba zmienila calkowicie moje zycie, zabrala mi cala rodzine."
Uczennica: "Moj ojciec byl ksiedzem buddyjskim, wiec w domu mielismy jakies stare ryciny przedstawiajace wyobrazenie piekla: plomienie, ludzi z otwartymi wnetrznosciami, tylko kolory brazowe, czerwone i zolte. Gdy wyszlam na miasto po wybuchu, zobaczylam dokladnie taki sam obraz."
sobota, 19 lipiec 2008
Jeszcze troche o Japonii (Sydney, Australia)


O co modla sie ludzie w swiatyniach szinto.

Jeszcze raz najsynniejsze skrzyzowanie w Tokio.

Wiekszosc restauracji na wystawach prezentuje plastikowe modele dan (ktore wygladaja jak naturalne). Dzieki temu mozna latwo cos wybrac bez znajomosci japonskiego.

W tradycyjnym hotelu - ryokanie.

Model kamiennego ogrodu z Kioto.
***
Jeszcze o tym, co podobalo mi sie w Japonii.
Podoba mi sie, ze bramy w swiatyniach szinto sa takie surowe, tzn. zrobione z kilku bali drewnianych (http://krzysztofrozmus.blogspot.com/2008/07/w-swiatyni-shinto-cesarza-meiji-tokio.html), w odroznieniu od bram chinskich (http://krzysztofrozmus.blogspot.com/2008/06/kunming-stary-i-nowy-kunming-chiny.html), ktore sa przeladowane ornamentami. Idea bramy i tu i tam jest taka sama, tzn. ma oddzielac dwie rozne przestrzenie, w tym wypadku przestrzen swiata i swiatyni. Brama w wykonaniu japonskim pozwala mi jednak bardziej poczuc to przejscie - prostota symbolu nie przeslania jego znaczenia.
Idac dalej, do centrum swiatyni szinto, podoba mi sie rytual obmywania po koleji kazdej reki, a nastepnie ust przed modlitwa. Znow maly prosty gest potrafi przestawic umysl na inne tory (sprawy swiata zostaja gdzies daleko).
Zdjecia nr 1 i 2 pokazuja, o co modla sie ludzie w swityniach szinto. Podoba mi sie tutaj prostota.
Szinto jest wynalazkiem czysto japonskim i nie jest praktykowane w zadnym innym kraju. Religia nie ma zadnej organizacji, regul, ani swietych ksiag. Jak dla mnie jest to taka pierwotna, naturalna religia typu "modlmy sie, zeby przyszlosc byla dobra". A czyz nie o to tez chodzi w bardziej rozwinietych religiach?
W Japonii sluby zawiera sie w swityniach szinto, pogrzeby - w buddyjskich (tutaj jest juz potrzeba wykroczenia poza swiat widzialny, naturalny).
Idac dalej, do hotelu kapsulkowego, podoba mi sie organizacja wewnatrz. Obowiazkowe zdjecie butow, rejestracja, nastepnie zostwienie calego bagazu i ubrania w osobnym pomieszczeniu (locker), gdzie dostaje sie jukate (lekkie kimono). Dalej droga nie prowadzi do kapsulek (ktore z reguly sa na innym pietrze), tylko do wspolnej lazni. Z lazni (gdzie sa tez sauna, jacuzzi i baseniki oraz wszystkie potrzebne przybory toaletowe) wychodzi sie jak nowo narodzony, tylko w jukacie i z kluczem na nadgarstku. Meczacy dzien biznesowy czy turystyczny zostaje znow gdzies daleko zamkniety w calkiem innej przestrzeni razem z butami, przepocona koszula i bagazem. W hotelu jest kilka restauracji i klubow (m.in. karaoke), gdzie wchodzi sie w kimonie. Woda zimna i ciepla do picia oraz zielona herbata sa za darmo.
W lazni myje sie w pozycji siedzacej (sa male stoleczki i lustra na niskim poziomie). Mimo, ze sa dostepne prysznice, to wiekszosc Japonczykow myje sie za pomoca malej miski. Splukujac cialo przy jej pomocy mamy wieksze poczucie, ze sie umylismy, bo czynnosc trzeba powtarzac kilkanascie razy. Znow taki maly psychologiczny japonski trik, ktory dziala.
Na lotnisku w Tokio wynajecie w pelni wyposazonej lazienki na pol godziny kosztuje tylko 500 jenow, czyli 10 zlotych (na marginesie: na lotniskach w Australii mozna za darmo skorzystac z prysznica).
W Japonii podobala mi sie czystosc na ulicach (jest czysciej niz w Szwajcarii, to nie tylko moja opinia).
Podobala mi sie ogromna liczba automatow do sprzedazy napojow w calej Japonii i to, ze mialy niewygorowane ceny (2-3 PLN za butelke czy puszke).
Podobalo mi sie, ze w komercyjnym centrum Tokio na weekendach zamyka sie glowna ulice (Ginza) i robi sie deptak dla ludzi miedzy drapaczami chmur. Na ulicy pojawiaja sie tez stoliki i krzesla. Dzieki temu mozna sie naprawde cieszyc miejskim krajobrazem dookola. Tam gdzie jest normalny ruch samochodow i pieszych jest to niemozliwe, a wiec estetyczna funkcja wiezowcow nie jest do konca wykorzystywana, i szkoda.
***
W Japonii wszyscy czytaja komiksy (manga), ktore sa popularniejsze od codziennych gazet. Kazda grupa wiekowa czy spoleczna ma typ komiksu dla siebie. Jest tez sporo komiksow erotycznych.
Ksiazki i czasopisma otwieraja sie od tylu, tzn. od prawej do lewej. W tym samym kierunku sie pisze.
***
Wszystkie uczennice w Japonii nosza ten sam typ ubrania: spodniczka w krate, biala koszula, podkolanowki i skorzane buty.
Patrzac na Japonczykow, mialem ciagle skojarzenia z postaciami z bajek japonskich i animacji.
***
Przy okazji, jeszcze przed wyjazdem znalazlem w sieci wspolczesne teksty roznych mistrzow Zen przetlumaczone na polski. Moze kogos zainteresuje: http://antaiji.dogen-zen.de/pol/kodo-sawaki-to-you.shtml
http://antaiji.dogen-zen.de/pol/kosho-uchiyama-to-you.shtml
(i kilka linkow po lewej).
I przyklad tradycyjnego japonskiego wiersza - haiku:
Już czwarta...
Wstawałem dziewięć razy,
By podziwiać księżyc
środa, 17 wrzesień 2008
Zaległości z Japonii (Kraków, Polska)
Gagaku - muzyka i taniec dworski
Bunraku - marionetka (pokaz zaczyna się od 35 sek.)
Taniec gejszy i maiko (kandydatki na gejszę)
Nagrania (nie moje) wykonano w Gion Corner w Kyoto.


























































