poniedziałek, 14 lipiec 2008
poniedziałek, 14 lipiec 2008
Na wyspie Fitzroy (Cairns, Australia)
Mimo, ze w Australii jest teraz srodek zimy, na polnocy kraju jest wystarczajaco cieplo, by sie kapac.
poniedziałek, 14 lipiec 2008
Pierwsze wrazenia australijskie (Cairns, Australia)
***
Dowcip australijski: facet mial problem, bo kupil sobie nowy bumerang, a nie mogl wyrzucic starego.
***
Moja odprawa celna na lotnisku w Cairns zajela godzine. Bagaz zostal dokladnie przeszukany, z wielu rzeczy wzieto probki do zbadania chemicznego (m.in. na raczce mojej szczoteczki do zebow znaleziono slady narkotykow, ale angielski skrot, o ktory mnie pytano nic mi nie mowil; badano tez zawartosc soli kuchennej w mojej soli). Generalnie chodzi o zapobieganie rozprzestrzenia na wyspie zarazkow, wirusow i nowych gatunkow roslin lub zwierzat. Mysle, ze moja odprawa trwala tak dlugo, dlatego, ze wpisalem w deklaracji, ze przewoze jedzenie i produkty pochodzenia roslinnego (mialem herbate i chryzantemy). Gdybym tego nie wpisal, to na wejsciu moglbym zaplacic 60 tys. dolarow kary (jest to traktowane tutaj wyjatkowo powaznie).
***
Jak na razie Australia kojarzy mi sie z pustynia, ale nie ta prawdziwa, tylko taka pustka mentalno-kulturowa. Tutaj nic nie ma poza plaza, rafa kolarowa i barem. Australijczycy znani sa ze zlewajacego podejscia do zycia i braku oglady...
W Cairns jest duzo mlodziezy angielskiej i irlandzkiej na wakacjach. Jest tez sporo turystow z Japoni (sporo Japonczykow, a w zasadzie Japonek, pracuje tutaj w uslugach).
czwartek, 17 lipiec 2008
czwartek, 17 lipiec 2008
Troche zdjec z (Sydney, Australia)
***
Na najwyzsze przeslo mostu w Sydney mozna sie wdrapac - wyprawa trwa 3 godziny (tam i z powrotem).
czwartek, 17 lipiec 2008
Opera, Benedykt i Karol (Sydney, Australia)

***
W Sydney nieoczekiwanie natknalem sie na przyjaz papieza na Swiatowe Dni Mlodziezy (ktore odbywaja sie mniej wiecej tylko raz na trzy lata i trwaja piec dni).
***
Kawalki dachu opery w Sydney, ktore maja przypominac zaglowce na zatoce, zostaly w zamysle wyciete z formy globu ziemskiego (tzn. mozna je, teoretycznie, wyjac i dopasowac do siebie).
***
W Ayers Rock temepratura w nocy spada do zera stopni. W okolicy 250 km jest tylko bush. Szczegolnie tam czulem sie naprawde daleko od tzw. domu.
W Sydney nieoczekiwanie natknalem sie na przyjaz papieza na Swiatowe Dni Mlodziezy (ktore odbywaja sie mniej wiecej tylko raz na trzy lata i trwaja piec dni).
***
Kawalki dachu opery w Sydney, ktore maja przypominac zaglowce na zatoce, zostaly w zamysle wyciete z formy globu ziemskiego (tzn. mozna je, teoretycznie, wyjac i dopasowac do siebie).
***
W Ayers Rock temepratura w nocy spada do zera stopni. W okolicy 250 km jest tylko bush. Szczegolnie tam czulem sie naprawde daleko od tzw. domu.
czwartek, 17 lipiec 2008
czwartek, 17 lipiec 2008
Sydney noca (Sydney, Australia)
Myzyka aborygenska (nagranie z Ayers Rock):
http://www.wrzuta.pl/audio/eYdNrxiuMe/muzyka_aborygenska
***
Pytanie z maila (Lechu): "(1) Zastanawiam sie, jak zapamietujesz teksty, ktore pozniej cytujesz. Na przyklad te z Hiroshimy (na samym koncu). Kilka dni po odwiedzeniu tego miejsca wciaz potrafisz zapisac czyjas wypowiedz ze sporymi szczegolami. Zapisales to sobie na kartce, czy zapamietales? (2) Zobacz prosze dla mnie w wolnej chwili ile kosztuja bumerangi."
Odpowiedz: (1) Zapamietuje, bo bylo to dla mnie dosyc ciekawe. (2) Sredniej wielkosci, 20-30 baksow.
http://www.wrzuta.pl/audio/eYdNrxiuMe/muzyka_aborygenska
***
Pytanie z maila (Lechu): "(1) Zastanawiam sie, jak zapamietujesz teksty, ktore pozniej cytujesz. Na przyklad te z Hiroshimy (na samym koncu). Kilka dni po odwiedzeniu tego miejsca wciaz potrafisz zapisac czyjas wypowiedz ze sporymi szczegolami. Zapisales to sobie na kartce, czy zapamietales? (2) Zobacz prosze dla mnie w wolnej chwili ile kosztuja bumerangi."
Odpowiedz: (1) Zapamietuje, bo bylo to dla mnie dosyc ciekawe. (2) Sredniej wielkosci, 20-30 baksow.
piątek, 18 lipiec 2008
piątek, 18 lipiec 2008
Jeszcze troche Sydney (Sydney, Australia)
***
Wydaje sie, ze w Australii brakuje rak do pracy. Oprocz normalnych ogloszen, mozna czesto spotkac "praca za mieszkanie" (pokoj w hostelu za sprzatanie lub roznoszenie ulotek reklamowych) lub "praca za jedzenie". W moim hostelu nie spotkalem jeszcze tzw. normalnych turystow - wszyscy przyjechali pracowac na wakacje. Generalnie nie jest to za dobra pora do odwiedzania Australii poludniowej - to co najlepsze tutaj, czyli plaze, jest o tej porze roku niedostepne (jest wietrznie, temperatura w dzien 17-19 stopni i szybko spada po zachodzie slonca).
***
Pytanie z maila (Lechu): "Warto bylo leciec i ogladac Wielka Skale?"
Odpowiedz: Hmm, sprawa czysto subiektywna. Jak dla mnie, Ayers Rock jest jakas tam kwintesencja Australii. Nawet nie mam na mysli samej skaly tylko outback, czyli te puste, suche okolice pokryte czerwonym piaskiem i krzakami trawy.
Myslalem sobie tez, ze ktos, kto interesuje sie fotografia na pewno mialby tam chwile zabawy; podobnie jak przy tarasach ryzowych czy Wielkim Murze w Chinach :-)
Wydaje sie, ze w Australii brakuje rak do pracy. Oprocz normalnych ogloszen, mozna czesto spotkac "praca za mieszkanie" (pokoj w hostelu za sprzatanie lub roznoszenie ulotek reklamowych) lub "praca za jedzenie". W moim hostelu nie spotkalem jeszcze tzw. normalnych turystow - wszyscy przyjechali pracowac na wakacje. Generalnie nie jest to za dobra pora do odwiedzania Australii poludniowej - to co najlepsze tutaj, czyli plaze, jest o tej porze roku niedostepne (jest wietrznie, temperatura w dzien 17-19 stopni i szybko spada po zachodzie slonca).
***
Pytanie z maila (Lechu): "Warto bylo leciec i ogladac Wielka Skale?"
Odpowiedz: Hmm, sprawa czysto subiektywna. Jak dla mnie, Ayers Rock jest jakas tam kwintesencja Australii. Nawet nie mam na mysli samej skaly tylko outback, czyli te puste, suche okolice pokryte czerwonym piaskiem i krzakami trawy.
Myslalem sobie tez, ze ktos, kto interesuje sie fotografia na pewno mialby tam chwile zabawy; podobnie jak przy tarasach ryzowych czy Wielkim Murze w Chinach :-)
sobota, 19 lipiec 2008
Jeszcze troche skaly, bo sie podobala (Sydney, Australia)
***
Patrzac na outback, chyba wiem, co wyraza flaga australijska: to Wielka Brytania zainstalowana na ksiezycu.
Przez pierwsze kilkanascie lat osadnictwa kolonia byla zagrozona widmem smierci glodowej. Moze wciaz dlatego nie chce zrywac swoich wiezow z macierza (formalnie glowa panstwa jest krolowa angielska).
***
W Sydney tak jak w Londynie najwieksze muzea sa za darmo. Muzea sztuki nowoczesnej maja naprawde ciekawe zbiory (z calego swiata). W jednym z nich moglem ogladac film fabularny o zyciu plemion aborygenskich, a takze ich tradycyjna sztuke (sa to glownie krajobrazy buszu, ale bardzo abstrakcyjne, malowane malymi kropeczkami, maja opowiadac historie podrozy przodkow po tych terenach).
Na zywo Aborygenow widzialem tylko w Cairns i Ayers Rock (i uswiadomilem sobie, ze nie tylko Murzyni sa czarni...).
Do lat 70-tych XX wieki rzad australijski prowadzil oficjalna akcje porywania dzieci aborygenskich i przymusowego wychowywania ich w bialych domach dziecka. Aktualnie trwa proces pojednania obu spolecznosci. Aborygenom zwracana jest tez ziemia.
***
W prasie i telewizji w Sydney pojawilo sie dosc duzo zartow z wizyty papieza. W samolocie z kolei byl serial komediowy, w ktorym jeden ze skeczy
nawiazywal do tragicznej smierci Polaka na lotnisku w Kanadzie. Australijczycy generalnie uzywaja dosc mocnego jezyka i tak jak pisalem, nie pala sie do pracy (polscy pielgrzymi ze zdjecia, Honorata i Mariusz, nie zostali zakwaterowani pierwszego dnia - znalezli wywieszke "Jestesmy przepracowani" / "We are overworked"). Nie pisze, ze mnie to bulwersuje, tylko probuje oddac klimat "luzu" i "beach culture" jaki tu panuje...
***
W Sydney na King's Cross, gdzie mieszkam, po ulicach zamiast golebi lataja papugi kakadu (biale z zoltymi grzebieniami) i mewy.
Patrzac na outback, chyba wiem, co wyraza flaga australijska: to Wielka Brytania zainstalowana na ksiezycu.
Przez pierwsze kilkanascie lat osadnictwa kolonia byla zagrozona widmem smierci glodowej. Moze wciaz dlatego nie chce zrywac swoich wiezow z macierza (formalnie glowa panstwa jest krolowa angielska).
***
W Sydney tak jak w Londynie najwieksze muzea sa za darmo. Muzea sztuki nowoczesnej maja naprawde ciekawe zbiory (z calego swiata). W jednym z nich moglem ogladac film fabularny o zyciu plemion aborygenskich, a takze ich tradycyjna sztuke (sa to glownie krajobrazy buszu, ale bardzo abstrakcyjne, malowane malymi kropeczkami, maja opowiadac historie podrozy przodkow po tych terenach).
Na zywo Aborygenow widzialem tylko w Cairns i Ayers Rock (i uswiadomilem sobie, ze nie tylko Murzyni sa czarni...).
Do lat 70-tych XX wieki rzad australijski prowadzil oficjalna akcje porywania dzieci aborygenskich i przymusowego wychowywania ich w bialych domach dziecka. Aktualnie trwa proces pojednania obu spolecznosci. Aborygenom zwracana jest tez ziemia.
***
W prasie i telewizji w Sydney pojawilo sie dosc duzo zartow z wizyty papieza. W samolocie z kolei byl serial komediowy, w ktorym jeden ze skeczy
nawiazywal do tragicznej smierci Polaka na lotnisku w Kanadzie. Australijczycy generalnie uzywaja dosc mocnego jezyka i tak jak pisalem, nie pala sie do pracy (polscy pielgrzymi ze zdjecia, Honorata i Mariusz, nie zostali zakwaterowani pierwszego dnia - znalezli wywieszke "Jestesmy przepracowani" / "We are overworked"). Nie pisze, ze mnie to bulwersuje, tylko probuje oddac klimat "luzu" i "beach culture" jaki tu panuje...
***
W Sydney na King's Cross, gdzie mieszkam, po ulicach zamiast golebi lataja papugi kakadu (biale z zoltymi grzebieniami) i mewy.
niedziela, 3 sierpień 2008
Dzis pytanie, za tydzien odpowiedz (Santiago de Chile, Chile)
Pytanie z maila (Marcin). Moje odpowiedzi pogrubione.
Dziwią mnie Twoje impresje na temat Australii - skoro brakuje im
rąk do pracy,
dlaczego nie wpuszczają obcokrajowców (zwłaszcza z Europy) do pracy w
Australii ?
Hmm, w zasadzie nie wiem, czy dla nich to jest duzy problem. Ogloszenia o prace rzucaja sie w oczy wszedzie. Ludzie z British Commonwealth (do 30-tki) moga tutaj bardzo prosto dostac wize pracownicza (i dostaja i pracuja).
Australia jest olbrzymim krajem, może pomieścić kilkunastokrotnie większą liczbę
ludnosci - może stać się kolejnymi USA czy całą Europą. Co ich powstrzymuje
przed rozwojem na większą skalę ?
A bo ja wiem... Moze rozwoj nie bierze sie tylko z pozwolen na prace dla emigrantow?
Drugie pytanie - w Europie, w szczególności w Londynie i krajach
skandynawskich
jest masa ludzi z Australii - jak z nimi rozmawiałem, traktują swoją
ojczyznę jako
totalną prowincję i generalnie marzą o podróżach do Europy (co, ze względu
na rosnące ceny paliwa, jest coraz droższe). Czy to jakoś jest dostrzegalne tam
na miejscu ? tzn. chęć podróży, malejąca liczba ludności - a z drugiej strony
rosnąca liczba obcokrajowców ?
Dostrzeglem tylko tyle, ze w supermarketach w Sydney nie pracuje zaden bialy Australijczyk, tylko ludzie z Chin, Korei, Pakistanu itp.
Czy rzeczywiście w Syndey tuż za granicą miasta kończy się cywilizacja ?
Znajomi z którymi pracuję, a którzy spędzili wiele lat w Australii
opowiadali, że
generalnie wszyscy chcą mieszkać w centrum a podróże między większymi
miastami są odbywane wyłącznie drogą lotniczą. Wrażenie jest takie, że cała
Australia to tak naprawdę kilka dużych miast oraz olbrzymie tereny buszu,
z plagą pożarów - zamieszkałe wyłącznie przez aborygenów.
No chyba tak jest. Poza tym z tego, co slyszalem, miasta typu Perth, to sa kulturalne dziury. Mlody Niemiec w hostelu, ktory pracowal tam przez kilka miesiecy skarzyl sie, ze ludzie potrafili tam rozmawiac tylko o alkoholu i kobietach. Z drugiej strony wiele osob wlasnie to lubi w Australii.
Oraz pytanie podstawowe - jak Ci się chodzi tam na głowie :-)
Bliskosc bieguna poludniowego powoduje lekkie zachwiania rownowagi mentalnej. Woda w zoladku kreci sie w druga strone, co tez daje jakies tam efekty. Poza tym spoko.
Twoj ekspert od spraw australijskich i nie tylko ;-)
Dziwią mnie Twoje impresje na temat Australii - skoro brakuje im
rąk do pracy,
dlaczego nie wpuszczają obcokrajowców (zwłaszcza z Europy) do pracy w
Australii ?
Hmm, w zasadzie nie wiem, czy dla nich to jest duzy problem. Ogloszenia o prace rzucaja sie w oczy wszedzie. Ludzie z British Commonwealth (do 30-tki) moga tutaj bardzo prosto dostac wize pracownicza (i dostaja i pracuja).
Australia jest olbrzymim krajem, może pomieścić kilkunastokrotnie większą liczbę
ludnosci - może stać się kolejnymi USA czy całą Europą. Co ich powstrzymuje
przed rozwojem na większą skalę ?
A bo ja wiem... Moze rozwoj nie bierze sie tylko z pozwolen na prace dla emigrantow?
Drugie pytanie - w Europie, w szczególności w Londynie i krajach
skandynawskich
jest masa ludzi z Australii - jak z nimi rozmawiałem, traktują swoją
ojczyznę jako
totalną prowincję i generalnie marzą o podróżach do Europy (co, ze względu
na rosnące ceny paliwa, jest coraz droższe). Czy to jakoś jest dostrzegalne tam
na miejscu ? tzn. chęć podróży, malejąca liczba ludności - a z drugiej strony
rosnąca liczba obcokrajowców ?
Dostrzeglem tylko tyle, ze w supermarketach w Sydney nie pracuje zaden bialy Australijczyk, tylko ludzie z Chin, Korei, Pakistanu itp.
Czy rzeczywiście w Syndey tuż za granicą miasta kończy się cywilizacja ?
Znajomi z którymi pracuję, a którzy spędzili wiele lat w Australii
opowiadali, że
generalnie wszyscy chcą mieszkać w centrum a podróże między większymi
miastami są odbywane wyłącznie drogą lotniczą. Wrażenie jest takie, że cała
Australia to tak naprawdę kilka dużych miast oraz olbrzymie tereny buszu,
z plagą pożarów - zamieszkałe wyłącznie przez aborygenów.
No chyba tak jest. Poza tym z tego, co slyszalem, miasta typu Perth, to sa kulturalne dziury. Mlody Niemiec w hostelu, ktory pracowal tam przez kilka miesiecy skarzyl sie, ze ludzie potrafili tam rozmawiac tylko o alkoholu i kobietach. Z drugiej strony wiele osob wlasnie to lubi w Australii.
Oraz pytanie podstawowe - jak Ci się chodzi tam na głowie :-)
Bliskosc bieguna poludniowego powoduje lekkie zachwiania rownowagi mentalnej. Woda w zoladku kreci sie w druga strone, co tez daje jakies tam efekty. Poza tym spoko.
Twoj ekspert od spraw australijskich i nie tylko ;-)























































